reklama

Maj 2013 :):)

Mnie to juz w domu nosi.zaraz jak sie dowiedzialam o ciazy poszlam ma l4(szkodliwe warunki pracy oczywiscie praktyczne bo papierka takiegoz zaklad nie posiada)pierwsze miesiace zlecialy mdlosci,wymioty i biegunki naprzemian.a teraz jak juz mi przeszlo doszly bole brzucha wiec chodzic mam jak najmniej i to mnie najbardziej dobija.ogolnie jest mi coraz ciezej,brzuch mam taki jakbym lada dzien miala rodzic i az sie boje ile to moje dziecie bedzie wazylo przy porodzie (pierwszy syn 4.150:))hehe ale sie wyzalilam troszke mam nadzieje ze nie zanudzam nikogo:)
 
reklama
Framama hehe fajnie ze nie tylko ja mam takie wielkie brzuszysko:)mnie lekarz powiedzial ze taka moja uroda z tym brzuchem i byl pewien podziwu dla mnie ze urodzilam sn syna ponad 4 kg bo jestem malutka tylko 1,50m mam a do tego jeszcze porod raptem 4 godzinki trwal.swoja droga ciekawa jestem jak to bedzie teraz podobno kolejne porody sa latwiejsze;-)
 
witaj Ewelinkaam!
a mnie jest dziś smutno, zresztą od jakiegoś czasu jest mi. siedze w domu mnie dobija.

to samo, nudy...i pogoda do bani, bo jak sie zacznie wiosna to pewnie bedzie inaczej:-)

Ewelinka ja też mam brzuch jakbym miała za chwilę rodzić ,a jedna Pani zapytała czy będę mieć bliźniaki :zawstydzona/y:

ja tez, wielki brzuch...ale ja to bede miec blizniaki, wszystko na to wskazuje:-D



a w ogole to sie uwsteczniam..zapominam o waznych rzeczach, wyrzucam wazne dokumenty, nic mi sie nie chce itd:oo:
 
Ostatnia edycja:
Odnośnie przesądów....wczoraj kładąc się spać zbiłam lusterko....dzisiaj dzień rozpoczał się wprost ,,rewelacyjną,, wiadomością odnośnie pracy mojego męża, po czym była wielka awantura, która w zasadzie trwa do teraz;/ Nie mam już siły laski:no: wyję do księżyca i błagam o litość.... Jeszcze wczoraj zapowiadało się, że w końcu staniemy na nogi...Przyjęliśmy to auto od teściowej tylko i wyłacznie dlatego, że ratowało nam życie...nasze się rozdupczyło totalnie, a małż ma taką pracę, że bez auta nie istnieje;/ Teraz auto jest, a roboty nie ma i cholera wie kiedy będzie, bo ktos tam nie zapłacił itp itd. Jeszcze tydzień i zostaniemy bez środków do życia:wściekła/y: Z tych nerwów sypie się moje zdrowie...brzuch napitala, o cholernej trzustce to już nawet nie wspomne:no: chodzę zgięta w pół:no: musiałam dzisiaj odwołać wizytę u gina, bo nie miałam na nią kasy;/ tak więc na usg połówkowe już się raczej nie załapię:angry: jestem wsciekła, rozżalona i potrzebuję przytulenia, a mój wspaniały mąż sprawia wrażenie jakby największym prooblemem dla niego było teraz to, że nie ma fajek i musi palic ,,gówniaanego,, elektryka:angry:

Przepraszam, że znowu jęczę i stękam ale bynajmniej w taki ssposób mogę sobię choć ciutkę ulżyć.


Co do ojców to współczuję...nie wyobrażam sobie takich sytuacji:szok:
Mój tata był przekochanym człowiekiem, niestety zmarł na raka.
 
Ewelinka to teraz uważaj ,żeby w drodze do szpitala nie urodzić.;-)
Kaja no właśnie Ty będziesz mieć bliźniaki a mnie je wmawiają :-D
Kitka bardzo chciałabym bym Ci pomoc. czy mogę jakoś?
mój mąż mówi ,że nigdy nie jest aż tak źle ,zeby nie móc z tego wyjść.
 
kaja to ja bardzo bardzo gratuluje:))u mnie tez byla opcja na blizniaki(maz z blizniakow)ale mnie ominelo za to drugie chlopoczysko bedzie a chcialam dziewczynke:wściekła/y:

dziekuje:-)...u mnie tej opcji zdecydowanie nie bylo, bo nie mamy w zadnej rodzinie blizniakow, ani bliskiej ani dalekiej, ani in vitro tez nie bylo:-D to jest jakis totalnie przypadkowy przypadek..

Odnośnie przesądów....wczoraj kładąc się spać zbiłam lusterko....dzisiaj dzień rozpoczał się wprost ,,rewelacyjną,, wiadomością odnośnie pracy mojego męża, po czym była wielka awantura, która w zasadzie trwa do teraz;/ Nie mam już siły laski:no: wyję do księżyca i błagam o litość.... Jeszcze wczoraj zapowiadało się, że w końcu staniemy na nogi...Przyjęliśmy to auto od teściowej tylko i wyłacznie dlatego, że ratowało nam życie...nasze się rozdupczyło totalnie, a małż ma taką pracę, że bez auta nie istnieje;/ Teraz auto jest, a roboty nie ma i cholera wie kiedy będzie, bo ktos tam nie zapłacił itp itd. Jeszcze tydzień i zostaniemy bez środków do życia:wściekła/y: Z tych nerwów sypie się moje zdrowie...brzuch napitala, o cholernej trzustce to już nawet nie wspomne:no: chodzę zgięta w pół:no: musiałam dzisiaj odwołać wizytę u gina, bo nie miałam na nią kasy;/ tak więc na usg połówkowe już się raczej nie załapię:angry: jestem wsciekła, rozżalona i potrzebuję przytulenia, a mój wspaniały mąż sprawia wrażenie jakby największym prooblemem dla niego było teraz to, że nie ma fajek i musi palic ,,gówniaanego,, elektryka:angry:

Przepraszam, że znowu jęczę i stękam ale bynajmniej w taki ssposób mogę sobię choć ciutkę ulżyć.


Co do ojców to współczuję...nie wyobrażam sobie takich sytuacji:szok:
Mój tata był przekochanym człowiekiem, niestety zmarł na raka.


aj bidulo, przykro sie to czyta, bo czlowiek jest wlasciwie bezsilny, mozna tylko powiedziec przytulam i "od tego jestesmy, zeby pogadac"..."na dobre i na zle" jak to mowia, trzymaj sie cieplo...ja jestem marna w takich " i dla Ciebie wyjdzie slonce, swiatlo jest na koncu tunelu" i innych katechizmowych madrosci...ale, bedzie dobrze , to na sto, glowa do gory
 
reklama
Przytul.... ja wiem, że ludzie mają zdecydowanie większe problemu i naprawdę dziękuję Bogu, że mam ,,tylko,, takie, a nie jakieś np poważne choroby czy cuś. Wierze, że wyjdziemy z tego za jakiś czas ale póki co jest cholernie ciężko:no: i tak naprawdę w tym wszystkim dołuje mnie najbardziej podejście mojego męża.... wszystko by codziennie odkładał na jutro:wściekła/y: Gdybym nie była w ciąży sama szukała bym pracy, a nie siedziała na d...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry