Witajcie z rana; wróciliśmy od rodziców wczoraj wieczorem i od razu padliśmy w objęcia morfeusza; postaram się nadrobić Wasze posty, choć nie wiem, czy mi się uda; u rodziców było fajnie jak zwykle, jak się wszyscyzjadą, to widać jak nas dużo, czasem zachowujemy się jak włoska rodzina;-)
Zapominajka widzę, że dzielnie walczysz z remontem, dużo sił zatem, teraz to już będzie tylko lepiej
Citrus faceci trochę inaczej reagują na stres, a myślę, że Twój W nie mniej się przejął całą sytuacją niż Ty, więc daj mu wolną rękę, niech się wyżyje przy sprzątaniu, praca fizyczna dobrze mu zrobi; mój m powiedział przy jakiejś okazji, że gdyby mógł, to by w takich sytuacjach poszedł narąbać drewna i wtedy może by mu ulżyło, a tak zostaje odkurzacz i mop

zresztą to jest miłe, jak ktoś po prostu dba i się troszczy;
Fiołkowa, Noelle,
Wikki, Ardzesh zdrówka Wam życzę, nie dajcie się choróbskom
Nia mam nadzieję, że niedyspozycja małego to tylko chwilowe, trzymam kciuki, by minęło jak najszybciej
Kartagina, Noirel dacie radę z leżeniem, już tyle za Wami, teraz sama końcówka; Kartagina mój m też docenił powagę domowych obowiązków, gdy musi coraz coraz więcej sam robić, bo ja cóż, jak ten wieloryb
Sembo uśmieliśmy się z tego - ujeżdżanie wieloryba, mój m rzekł, że coś w tym jest
Framama no rzeczywiście Twój m przeszarżował, ja bym swojemu nie pozostała dłużna
PolaTola też się nieźle w sumie czuję i naprawdę to doceniam, jakieś drobne strzykanie tu czy tam to nic w porównaniu z tym, co dziewczyny przeżywają
Aisha jaki fajny, zgrabny brzuszek i nie wydaje mi się, że by był nisko; tak wyglądają dziewczyny, z którymi chodzę na sr, przy nich to czuję się jak wielka szafa ;P
Kogo pominęłam, to przepraszam, tyle naprodukowałyście, że nadrobienie tego nie jest łatwym zadaniem.
My z moim m znamy się ponad pięć lat, po pół roku znajomości zaręczyliśmy się, a potem po niecałym roku wzięliśmy ślub - tak nas chwyciło to miłowanie;-), ale dwa dni po ślubie zalało nam mieszkanie, więc na czas generalnego remontu zamieszkaliśmy u moich rodziców, łatwo nie było, ale jakoś daliśmy radę; zaś gdy już byliśmy na swoim, zaczęło się prawdziwe docieranie i pierwsza kłótnia, po której m wyszedł wręcz z domu; postanowiliśmy potem, że nigdy więcej do tego nie doprowadzimy, bo mamy takie charaktery, że albo byśmy się rozstali na dobre, albo byśmy się pozabijali; ale to, co zauważam po ślubie, to tylko zmiany na lepsze, może trochę daliśmy sobie założyć domowe papcie, ale w sumie dom od tego jest, by czuć się swobodnie i u siebie;
A karmienie w miejscu publicznym? No cóż, nigdy tego nie robiłam i trochę się tego boję, tzn właśnie z tego technicznego punktu widzenia, no i jakichś kąśliwych uwag, ale tyle kobiet przed mną to robiło i dało radę, zakładam więc, że może źle nie będzie;
Co do papierosów to m palił od nastoletnich lat, przestał dość niedawno, no bo dziecko w drodze itp, pomagając sobie tabletkami z nikotyną, ale teraz pozostaje kwestia odzwyczajenia się od tych nieszczęsnych tabletek :/
No właśnie i ciekawe co u Kaji i maluchów?