Dziewczynki, Kobietki - niech nam będzie dobrze :-)
sorry, że tutaj, ale dostałam kompa na 15 min, więc napiszę, co u mnie, a jutro nadrobię
dogadałam się z doktorkiem i zostaję w szpitalu tylko na weekend
szew mam już zdjęty - obyło się bez wielkiego bólu i krwotoku

trzeba było go usunąć, bo wpuklił się całkowicie z lewej strony i już ciągnął resztę
na razie nie rodzę, skurczy brak

szyjka na 1 palec otwarta i na razie nie postępuje

dostałam pierwszą dawkę leków na rozwój płuc malucha
mam leżeć grzecznie, żeby nie było krwawienia itp, no to leżę
jak wszystko się ładnie zasklepi, to w poniedziałek wyjdę leżeć do domu
najbardziej mnie ucieszyła wiadomość przy badaniu dowcipnym, jeszcze przed zdjęciem szwu
lekarz mi powiedział, że mam bardzo mocny pęcherz płodowy i jest szansa dzięki temu na donoszenie nawet do terminu, o ile zahamujemy skurcze
czyli trzymam się wersji optymistycznej :-) i leżę placuszkiem
wszystkim dobrego dnia życzę
jak będę mogła, to jutro coś skrobnę, a jak nie, to zamelduję się w poniedziałek, paaaa