Cześć dziewczyny ....
Nie było mnie trochę a to dlatego, że nie chciałam Was tutaj dobijać moimi głupimi myślami i całkiem opadłam z jakiegokolwiek entuzjazmu ciążowego...:-(
Pierwsze co do od dwóch tygodni mam dużo różnych skórczy, postrzykiwań, ciągnięć itd. dlatego mam jak najwięcej odpoczywać i starać się nie łazić. Szyjka była sprawdzana, trochę się skróciła dlatego mam nie folgować i wytrzymać conajmniej do 12.04. Biorę nospę i próbuje nie zwariować tym że zima ciągle za oknem...
Jak moja mama się dowiedziała to oczywiście zaczęło się, że jeszcze tyle nie gotowe (w sensie nie było świątecznych porządków) i trzeba się brać do roboty. Więc ja powolutku a ona na pełnej parze (złota kobieta nie wiem co bym bez niej zrobiła). I tym sposobem zostało już tylko kilka rzeczy do wyniesienia do piwnicy i mozemy odliczac do godziny "0".
Mam jakiś problem z głową bo dopadł mnie tumiwisizm. Ciągle sobie popłakuję po kontach, albo lezę i patrze w ścianę. Żeby nie marnować czasu staram się też do końca kocyk dla malucha wydziergać (jak bedzie gotowy dam foto).
Dziś mam w planie spakować torbę dla siebie i malego... ale taki plan to ja mam już od tygodnia tak mniej wiecej... codziennie ten sam...
Chyba zaczyna mnie przerażać to że to już za chwilę ....