reklama

Maj 2013 :):)

reklama
Nanu jeszcze raz:angry: okropna jesteś, żeby tak straszyć :szok::szok::szok: A jak czytałam Twojego posta to Gabryśka postanowiła wyprostować nogę .... ałłłłłaaaaaa tak to jeszcze nie bolało .. no i znowu to zrobiła. Idę sobie popłakać.
 
Moje Młode wylądowało o 20 w łóżeczku więc czas na relaks :-)
Odwiedziła mnie dzisiaj koleżanka z pracy więc przynajmniej miałam możliwość sklecania złożonych, logicznych i dorosłych zdań, bo już nawet z Mężem rozmawiamy bardziej jak dwulatki posługując się słówkami AM-AM, BRUM-BRUM itp itd.
Właśnie przyszedł biustonosz, który sobie zamówiłam do karmienia. Szkoda tylko, że okazało się, że on do karmienia nie jest... :crazy: Tyle na temat mojej inteligencji w ciąży... M. mnie pocieszył, że teraz to już gorzej z moim myśleniem być nie może więc może już być tylko lepiej. Kazałam mu nie wracać, ale pewnie zaraz skończy pracować i się do mnie przywlecze wkurzać mnie dalej :-)
 
nie mówcie że się nabrałyście:P

ha ha ha!

hi hi hi !!!

my właśnie wróciliśmy, byliśmy jeszcze w naszym cudownym piwnym sklepie po zapasy:) tylko tam mają czeskie 0% co jak piwo smakuje! a nie jak woda... własnie popijam z soczkiem:)

a co do porodówki - cóż... no porównania nie mam więc ciężko ocenić, ale są tylko sale do porodów rodzinnych, wygląda to całkiem znośnie.... Jedyny mankament to to,że mają tam najwięcej porodów na dolnym śląsku (ok 2700 rocznie) więc położna ostrzegła że np jak będzie ciasno to 2h po porodzie zabiorą Matyldę na oddział noworodkowy - w sensie jak ja np z braku miejsc wyląduję na ginekologii operacyjnej z kobietami po operacjach.... będę oczywiście mogla ją odwiedzać i karmić itp - o ile będę w stanie... no tego w stanie nie są przewidzieć więc ona ostrzega....
co do niej samej, na początku jak Helga Hogata ale się rozkręciła i całkiem ok babka.... mamy 3 tyg by się zdecydować, jeśli to zrobimy to ona nas wpisze w swój kalendarz i mam dzwonić jak cokolwiek zacznie się dziać - wtedy ona się szykuje na to by być dyspozycyjną i w każdej chwili jechać do szpitala.... co jeszcze? hmm... popytałam co warto zabrać, kiedy jechać na porodówkę.... no jechać jak skurcze są co 5min , najlepiej zjeść coś przed, choćby jogurt - w trakcie dobrze mieć zapas wody, landrynki i wodę z miodem - albo sam miód w małych pojemniczkach. Bo ponoć z wysiłku spada poziom cukru a to powoduje ponoć obniżenie poziomu oksytocyny a to z kolei nie ułatwia porodu....

no nic - ogólnie chyba się jednak na nią zdecydujemy....

kurcze jakieś to nagle wszystko dziwnie realne mi się wydaje....
 
reklama
co do niej samej, na początku jak Helga Hogata ale się rozkręciła i całkiem ok babka.... mamy 3 tyg by się zdecydować, jeśli to zrobimy to ona nas wpisze w swój kalendarz i mam dzwonić jak cokolwiek zacznie się dziać - wtedy ona się szykuje na to by być dyspozycyjną i w każdej chwili jechać do szpitala.... co jeszcze? hmm... popytałam co warto zabrać, kiedy jechać na porodówkę.... no jechać jak skurcze są co 5min , najlepiej zjeść coś przed, choćby jogurt - w trakcie dobrze mieć zapas wody, landrynki i wodę z miodem - albo sam miód w małych pojemniczkach. Bo ponoć z wysiłku spada poziom cukru a to powoduje ponoć obniżenie poziomu oksytocyny a to z kolei nie ułatwia porodu....

Potwierdzam, że poziom cukru potrafi lecieć na łeb na szyję, bo ja tak miałam za pierwszym razem. Poród 1 h 50 minut a później 6 h pod kroplówką z glukozą i "już" byłam w stanie po ścianie dowlec się pod prysznic gdzie przez 5 minut mogłam pochlapać się wodą siedząc na taboreciku. Miałam słodkie co nieco w torbie, ale nie było nawet czasu o nim pomyśleć :happy2: Teraz zaopatrzyłam się w białą czekoladę i mam zamiar wciskać co chwilę.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry