No i jestem. Ale muszę iść umyć wlosy

wkurzajace mam wlochy. Jeszcze nigdy nie wyszlam od fryzjera "uczesana". One jak same nie wyschna to tworzą szope. A u fryzjera to zawsze jakis zelik, dyfuzor i heja.
Ale kolor spoko, ścięcie tez bedzie ok. Ogólnie bez szalenstw i awangardy ale dobrze bylo wyjść z domu. Mlody grzeczniuni.
A u fryzjera siedzę na myciu i slysze placz dziecka, a tam na sofach siedzi tatus z takim może 3 miesięcznym. Mama właśnie strzyzona. Jak skonczyla dala cyc na miejscu. I co można? Można.
Camel - chodzi o pogodę :/
Edit: jak to facet potrafi odebrać przyjemność. Dzwoni m. pyta jak tam nowy fryz. Mówię normalnie: nie scinalam dużo, włosy krecone jak zwykle, kolor Pan miał dowolność, zrobił mi podobny jak mialam zwykle wiec widać taki do mnie pasuje. Na to zawód w głosie m. i tekst że to on mi daje 2 stowy na fryzjera a ja robie się "jak zwykle". Noszzz kurrr myślał ze blondynką wrócę. A masaż głowy, a pieszczenie włosów, a podana kawka i pismo kobiece, to się kuzzznia flak nie liczy, pytam???!!! Szlag.