No u nas też nie wszyscy dotarli. Jedna prababcia się pochorowała, a chrzestny siedzi w Warszawie i rzadko się rusza.
A pieniążków Fi też troszkę dostał. To znaczy dostaliśmy pół na pół, bo od ciotki męża z zastrzeżeniem, że to dla Filipa, a od mojej cioci dostałam ja

No i jeszcze dostał srebrną monetę. Ja zbieram już od dawna i jak Fi się urodził, to też mu kupiłam takie dwa zestawy pamiątkowe, a teraz ma swoją pierwszą prawdziwą kolekcjonerską
Camel, ja właśnie chciałam coś takiego jak wy macie, a nie wiem czy oni gdzieś podsłuchali coś o jeździdełku, czy ktoś im podpowiedział i wyszedł taki krzak. Dla mnie to co oni kupili jest po prostu niebezpieczne dla takiego malucha, to raz, a dwa, nawet siodełko się nie nadaje. Czasem brak mi słów.
A mój tata podobno zamówił coś bujanego, mąż widział, ale nie był w stanie mi wytłumaczyć, co to
