Kurcze to żeście mnie zaskoczyły, bo mi nigdy cielecina nie wyszła twarda. Kupuje udziec cielęcy, kroje na małe kotleciki, nawet nie trzeba rozbijac, wystarczy "ugniesc" lekko sole, posypuje papryką słodką, tymiankiem i co tam mam jeszcze z ziół. Podsmazam sekunde na gorącym oleju, tak by się mięso scielo, przekładam do naczynia żaroodpornego dodaje marchewke, pietruszke i podlewam bulionem z odrobiną słodkiej śmietany o dodaje pieprz do sosu, przyprawiam do smaku. 200 stopni w piekarniku na ok. godz i pięknie się rozlazi mięsko w paluchach mojego dziecka.