Nam to się wczoraj udał cały dzień, bo rano basen, kino w południe, potem szybkie zakupy, posiedzenie w domu, a wieczorkiem luz przed kolejnym filmem
A tej rury to zazdroszczę, sama bym się wybrała, ale zanim ja się po porodzie z domu wytoczę, to troszkę minie. Obiecałam sobie, że się zapiszę na jakąś siłownię, bo na brzuchu się spora warstwa tłuszczyku już nagromadziła, a wiem z doświadczenia, że sama się nie zmobilizuje. Ale jak mi się kolejne dziecko trafi żądające cycka co pół godziny, to szybko to nie nastąpi
Co do porodu, to opiekunka obiecała być dostępna cały ten okres, ale w razie co, to przecież mam siostrę. Postawię ją przed faktem dokonanym i już. A jak i ona zawiedzie, to w razie wypadku mogę polegać na siostrach mojej mamy. Co prawda nigdy z Filipem nie zostawały, bo ja zwyczajnie nie chciałam im głowy zawracać, ale wiem, że w nagłej sytuacji są gotowe mi pomóc.