Czesc dziewczyny.
U nas choroba od tygodnia - goraczka ponad 39, katar i kaszel. Badania wyszly okey, wiec tylko w domu siedzimy. Zrobilam w koncu syrop cebulowy i po jednym dniu poprawa. Dzisiaj ide z O. na kontrole.
Poza tym wciaz to samo- praca, dom. Mam dwa stale dni w pracy. Reszta na zastepstwa, ale ludzie ciagle choruja, wiec jestem tam codziennie.
Ostatnio mialam dola egzystencjalnego, bo nie chce zeby moje zycie tak wygladalo - zero czasu dla siebie, ciagle zmeczona, ile jeszcze tak pociagne...? Tylko pytanie - jak to zmienic?
Okey, poznalam kogos. Nie wiem co z tego wyjdzie. Moze w koncu uda nam sie stworzyc cos sensownego. Nie mowie nic wiecej, bo nie chce zapeszyc. On jeszcze nie poznal O., bo za krotko sie znamy.
Przepraszam, ale nie jestem na biezaco co tam u Was. Nie nadrobilam zaleglosci i pewnie nie nadrobie. Tyle co przeczytalam ostatnia strone - camel, szkoda ze nie wyszlo teraz z tym zabiegiem. Moze tak ma byc...moze dzieki obsunieciu, wydarzy sie cos lepszego? Kto wie...
Filipia to juz niedlugo! Jak sie czujesz?
Ewcia jak z mezem? Dogadaliscie sie?
Aniazetka, ale fajnie ze sobie tak jezdzicie. Jak mala znosi dluzsze siedzenie w aucie? Moja szalu dostaje...
Aneta zazdrosze pole dance!

wiolonczela jak tam w szkole??