Hej.
Muszę ponarzekać, bo chyba wybuchnę dziś.
Zośka darła, się darła i darła. Zasypiała tylko z cyckiem w paszczy, ale po pewnym czasie i mleko wyszło i mnie zaczęły zwyczajnie boleć. Oddałam ją M. Wiem, jestem wyrodna, ale sił też mi brak. Jakoś ją ubujał, to Fifi zaczął nocne rozpacze. Jestem ewidentnie niedospana, bolą mnie pozostałości mięśni brzucha i ramion od bujania. A na domiar złego, leje jak z cebra, zimno i wieje. A mieliśmy się z domu wyłonić, zobaczyć, jak ta nasza płaksa na spacery reaguje. Żeby nie zwariować, będę musiała gdzieś chłopaków wysłać choćby na chwilę, a mam z tego powodu wyrzuty sumienia i jest mi smutno, że nie mogę wyjść z nimi.
A teraz Zosia zasnęła jak zabita, nawet próba podetknięcia jej jedzonka na śpiocha się nie udała. Bo jak na złość, jak w nocy wydoiła mnie do zera, to potem już jeść nie chciała i biust mi trochę już doskwiera.
To tak w skrócie.
A jak u Was zapowiada się niedziela?