Rukmini jak Ty koty tego wszystkiego nauczyłaś? Moje zdecydowanie do tych niewychowanych należą

a o pieluszkach wielorazowych tez myślałam ale coraz bardziej skłanam się do jemdorazowych. Często wychodzimy, często tez dzieckiem zajmować się będzie ktoś inny niż ja, wiec mogłoby byc cieżko. Mam nadzieje ze przez dłuższy czas się nie przyda, ale daj znać skąd miałaś ten kubeczek menstruacyjny i skąd uczyłas się zakładania (sama, jakaś strona...)? Widziałam go tylko na stronach angielskich, a nie polskich.
Koty (psy też) uczyłam za pomocą klikera. Polecam książkę "Najpierw wytresuj kurczaka". Jest ciekawa nawet, gdy się nie ma zwierząt.
Pozytywnymi metodami można "tresować" dzieci, męża, teściową, a także siebie samą!

A nagradzanie sprawia, że człowiek skupia się na pozytywach, żeby wychwycić te dobre momenty i nagrodzić.
Tak nauczyłam koty podawania łapek, przybijania piąteczek jedną łapką i dwoma na raz, proszenia, siadania, kręcenia się w kółeczko.
Z blatów goniliśmy już mniej pozytywnie, bo spryskiwaczem z wodą i oklejając meble taśmą klejącą.
Do kuchni nie wchodzą, bo konsekwentnie im nie pozwalamy. Na stół w salonie czasem wejdą, bo czasem im pozwalamy i zauważyły, że nie jesteśmy zdecydowani.
Kubeczek.. Dowiedziałam się wszystkiego o nim tu:
Mooncup & podpaski wielorazowe: "te" dni - NPR - Naturalne Planowanie Rodziny
A zamawiałam z jakiejś zagranicznej strony. Już nie pamiętam, z jakiej.
Ale są już na allegro, czy tutaj
http://ladycup.pl/ (akurat w tej chwili nie ma towaru, ale pewnie bywa od czasu do czasu).
A na wielorazowe pieluchy jestem coraz bardziej nakręcona. Wiem, że nie będzie łatwo.
Wiem, że mogę się poddać, ale z tego co czytam, to masa mamusiek się w to wkręciła i nawet uzależniła.
Ja już sobie zamówiłam 4 pieluszki (z tych tańszych, a nie tych po 100 zł!), różnych typów, żeby zobaczyć je na żywo itd.
Ogólnie coraz bardziej się cieszę na to dziecko. Myślę, że poza ogromnym trudem, może być całkiem fajnie.
