Mi się ostatnio śniło że miałam USG 3D, dziecko wyglądało na nim jak dwulatek, była to dziewczynka... i nawet kitki miała



w ogóle ostatnio mam jakieś dziwne sny, totalne kosmosy mi się śnią...
@Hope ja też właśnie myślę, że na początek bez łóżeczka normalnego, ale chciałabym to dostawne małe, bo głupio powiedzieć, ale się boję, że zgniotę dziecko nocą....
I mocno trzymam kciuki za dzisiejsze wizyty!
Czytałam o jednym przypadku w PL i kilku na świecie, faktycznie to się zdarzyło ale szczerze... nie wiem jak. Musiały dojść do tego inne okoliczności, niż samo spanie z dzieckiem. Po porodzie w kobiecie zachodzą ogromne zmiany nie tylko fizyczne, przede wszystkim następuje nadwrażliwość na dźwięki. Odkąd jestem mamą stałam się czujna jak pies, w nocy budzi mnie wszystko a dodatkowo po porodzie instynktownie jestem uwrażliwiona na dźwięki jakie wydaje noworodek i niemowlę. Najmniejszy dźwięk.
Ponieważ odchowałam już jednego człowieka do dorosłości, drugiego odchowałam już z maleńkości, nie kieruję się tym, co powiedzą inni tylko tym, co ja czuję i wiem, jako matka.
Przy pierwszym dziecku po omacku, poradniki, "dobre rady" i dużo pytań. Miało swój pokój, spało w swoim łóżku, któregoś dnia ze zmęczenia nie słyszałam jak w nocy płacze. Nie wiem jak długo dziecko mnie wołało, może nawet kilka godzin? Płakało tak długo, że zachrypło. Nigdy więcej nie dałam sobie wmówić, co powinnam a co nie. Córka spała z nami do 2,5 roku, potem przeniosłam ją do jej łóżeczka, gdy miała 3 lata do jej pokoju. Owszem, pierwsze dwie noce były trudne, potem przywykła.
Z drugą córką łóżeczko było już przy nas, reagowałam na każdy szmer nauczona poprzednim doświadczeniem. Po 4 miesiącach, podczas nocnego karmienia, przysnęłam ze zmęczenia, siedząc wygodnie na fotelu koło łóżeczka. Ocknęłam się lecąc w dół. Na szczęście nie wypuściłam z rąk dziecka, ale wystraszyłam się tak bardzo, że córka wylądowała u nas w łóżku. Na długie 5 lat. Potem przygotowaliśmy jej super pokoik i sama chętnie się przeniosła.
Teraz nawet nie zamierzam kupować łóżeczka, dopóki maluch nie dorośnie do swojego pokoju.
Dodam, że karmiłam piersią na żądanie. To oznacza karmienie co 2-3 godziny całą dobę. Każdy wychowuje swoje dzieci według własnego uznania, każdy ma inne poczucie bliskości. Ja jestem zwolenniczką wychowania w bliskości. Długo karmię piersią (krowa nie ma lepszego mleka niż ja) do dwóch lat przynajmniej, śpię z dzieckiem (karmie niemal przez sen, jestem wypoczęta), chustuję (wszystkie małpy noszą swoje dzieci przy sobie a my jesteśmy taką małpą, noworodek rodzi się z odruchem bardzo silnego zaciskania piąstek, tak silnym, że może unieść własny ciężar, to atawizm z okresu trzymania się futra mamy). Skoro ja śpię lepiej i czuję się bezpieczniej mając u boku swojego mężczyznę, dlaczego to poczucia bezpieczeństwa mam odbierać własnemu dziecku. Dziecku, które jest kompletnie niesamodzielne i zależne.
Potrzeba lat i doświadczenia, żeby nauczyć się słuchać siebie i swojego dziecka, zaufać sobie i podejmować decyzje zgodne z własnymi i dziecka potrzebami. Kobieta rodzi dziecko i wie, co robić. Skąd to wie? Natura nas w to wyposażyła doskonale.
Z takich innych ciekawostek, nie mamy telewizora

Genialny detoks dla mózgu.