Ja też to przeszlam. W 17 tyg rok temu . Poszłam na kontrolę gin robi mi USG i mówi że nie ma dobrych wieści dziecko nie żyje. Poród pochówek trudny czas.. Wylane morze łez ciężko było i wracam myślami do tych chwil praktycznie codziennie.

Nie chciałam ciąży rozmawialiśmy dużo z mężem ... jak to mówią czas leczy rany.. to chyba będzie najlepsze lekarstwo jeśli urodzin nam się bejbik. Zawsze będę o nim pamiętać i jego małego ciałko zostanie ze mną do końca w pamięci .

I pisze to specjalnie tu bo wiem ze będą to czytac kobiety które tak jaka ja straciły dziecko to nie poddawajcie się i pamiętajcie po burzy zawsze wyjdzie słoneczko
Nie jesteśmy poprostu z tym same


to nie jest nasza wina . Wiem że dużo kobiet z tym musi żyć
