reklama

Mali odkrywcy ...

Nooo, przewijanie piskorza...:-D:-D:-D:-D Skąd my to znamy... Stasiek MUSI mieć coś w łapach, żeby wyleżeć chociaż chwilę podczas ubierania. I najlepiej co chwilę coś nowego:-) A bluzeczki i w ogóle wszystko co ma rękawy to zakładamy na końcu bo wiadomo- wtedy trzeba najpierw z jednej rączki, potem z drugiej wyciągnąć zabawkę i jest wielkie niezadowolenie :-D Te części garderoby najlepiej się zakłada na siedząco.
kachasek, dżizazzzz - naście godzin samochodem z moim Staśkiem to by była gehenna nie do opisania po prostu!! :szok::szok: On nienawidzi jazdy samochodem!! Siedzieć w foteliku i nie móc się ruszyć na wycieczkę po samochodzie... to dla niego jak kara chyba. Godzina jazdy od dziadków do domu to już horror - zwykle kończy się wielkim rykiem i cycem niestety... Jak wy to w ogóle robicie, że jeździcie??? My już mamy ten drugi rodzaj fotelika, ale to, że mały więcej widzi wcale nie pomogło...:baffled::baffled:
 
reklama
No u nas też piskorz. Babcia już się przyzwyczaiła, ale jak Tata ma przewinąć czy przebrać to załamuje ręce, bo mu rąk nie starczy.

A jeśli chodzi o nowe rzeczy, to Madzia od dziś robi cmokaski - takie całuski ustami. A już od dawna "przybija piątkę". Wystarczy jej powiedzieć "daj piątkę" i podstawić rękę, a wali jak trzeba.
 
U nas też tragedia z przewijaniem, bo mi smyk od razu z przewijaka ucieka. Na szczęście jak włożę w łapki zabawkę to mam kilka sekund :-)

A Zosieńka nie daje się chorobie i nadal ćwiczy :tak:

e52d8087caaa93bfmed.jpg
 
Dzagud zdecydowanie, gdy rozdawali sprawność fizyczną, Madzia stała po kumację! Niesamowita jest!!! :tak::-)

efilo może ja nadwrażliwa jestem, ale po wygibasach mojego bratanka, to spojrzałam na fotkę Zosi i miałam dwie myśli:
1. wow... :szok:
2. złapie się od góry, podciągnie i wyleci na główkę...
:zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y:
 
Esia

zastanawialiśmy się nad tym.
Ale...
wyobraź sobie że stoisz przed płotem który sięga Ci ramion. Jesteś w stanie przez niego przelecieć?
 
Hmm, Efilo, nie chcę Cię straszyć, ale dzieci są bardzo pomysłowe. Synek mojej kuzynki, wprawdzie będąc starszy od Zosi (bo miał koło roku), ale duuużo wolniej się od Niej rozwijał - miał super metodę wchodzenia do łózeczka. Mimo, że miał wyjęte szczebelki żeby wchodzić normalnie, wysuwał sobie szufladę w łóżeczku, stawał na niej, podciągał się na barierce i robił fikołka do środka. Ponieważ kuzynka bała się że tę samą metodę zastosuje do wychodzenia z łóżeczka i wypadnie z niego na głowę, szybko zmieniła łóżeczko ze szczebelkowego na zwykły tapczanik.
 
A jeśli chodzi o nowe rzeczy, to Madzia od dziś robi cmokaski - takie całuski ustami
Antonka sztuczka tygodnia :tak:

PISKORZ skąd my to znamy :tak: już myślałam, żem osamotniona i tylko mi takie ruchliwe dziecko sie trafiło :tak:

ELFIK :szok::szok: ładnie przoduje fizycznie Zosieńka :-D zdrówka dla malej niuni ;-)

Antonek raczkuje już jak stary :-D omija tereny panelowe i płytkowe ;-) wie, że tam dużo niekontrolowanych poślizgów go czeka :-) ulubione miejce do raczkowania - biurko i zagęszczenie kabli ;-) aż dziw, że mi jeszcze kabla od neta nie przegryzł :-D
 
reklama
No niezły miał pomysł :-D:-D
Ale ja też się zawsze obawiam, że Stasiek może mnie zaskoczyć więc jak tylko zobaczyłam, że zaczyna się dźwigać w łóżeczku i wstawać na nogi od razu obniżyliśmy łóżeczko maksymalnie. Stasiek potrafi nie tylko stać ale jeszcze przy tym staniu wariuje - skacze i się odbija w górę więc wolałam nie ryzykować. Nawet jeśli dziecko jest spokojne to mówię sobie, że kiedyś musi być ten pierwszy raz, że sobie fiknie.
Moja koleżanka zostawia 6-miesięczną córeczkę na łóżku i idzie np.pod prysznic. Dziecko jest naprawdę mało ruchliwe i spokojniutkie, a jednak jakoś nie mogłabym...a gdyby spadła ten pierwszy raz?:baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry