reklama

Mali odkrywcy ...

Dokładnie tak - zrozumiałam że fotelik to fotelik do karmienia.

Nasza huśtawka też ma tylko majtki. I też miałam wrażenie że Zosia wypadnie ale na szczęście do tego jest też taki plastikowy panel z zabawkami i tu już problem częściowo znika. O ile Zosia huśta się na boki a nie w przód i w tył :-)

Ale i tak zmykamy z huśtawki bo od wczoraj Zosia ma kojec :happy2: A na dwa takie mebelki miejsca nie ma.
 
reklama
Esia

zastanawialiśmy się nad tym.
Ale...
wyobraź sobie że stoisz przed płotem który sięga Ci ramion. Jesteś w stanie przez niego przelecieć?
Ja nie, ale analogicznie - nie włożę sobie stopy do ust (nie mówiąc o dwóch na raz), nie umiem wyprostować nogi i jednocześnie trzymać jej za piętę, rączki sięgają mi dalej niż do czubka głowy, a po pchaniu całej otaczającej rzeczywistości do ust, dawno już padłabym na zatrucie pokarmowe :tak: ;-)
Wiem co wyprawialiśmy jako dzieci, mam więc pewność, że nie uda mi się przewidzieć, na co wpadnie Piotruś :szok:
Mój brat wyleciał z kojca na główkę - barierka sięgała mu do barków. Rodzice nie mają pojęcia jak to zrobił :dry:
 
Ja wiem, że mój Wojciu jest jednym z najmłodszych, ale smutno mi gdy tak czytam o wyczynach Waszych dzieciaczków. Mój skarb ledwo co dopiero się na brzuch przewraca, nie mówiąc o raczkowaniu czy chodzeniu przy barierce :szok::szok::szok:
Może to dlatego, że on taki duży jest i może mu trudniej fikać koziołki :confused:
I tylko sobie leży biedaczek, albo siedzi z pomocą nasza i poduszek (tzn. bardzo nie lubi leżeć, okazuje to wielkim wrzaskiem i trzeba go nosić), ale ostatnio kupiliśmy krzesełko do karmienia to sobie siedzi jak na tronie i zadowolony zrzuca wszystkie zabawki jakie mu kładę na tą tackę-stolik a potem zerka czy aby na pewno to widziałam.
 
A Zuzia to się sama na brzuszek nie potrafi obrócić. Czasem jej sie przytrafi. Z brzuszka na plecki obraca sie ale tez jakoś przypadkiem. Siedzenie za to coraz lepiej jej wychodzi i na brzuszku polubiała lezeć.

Ja również z niedowierzaniem śledze rozwój Waszych maluszków. I jestem pod wrażeniem. Czasem też łapię doła, że moja Zu to taki leniuszek...
 
Ale czym tu się dołować dziewczyny?? Wiem, że wypowiadam się jako mama jakiegoś...terminatora;-);-), ale przecież dzieciaki takie rzeczy jak np. Stasiek wyprawia to zwykle w 8-9 miesiącu robią więc jeszcze macie czas. Nacieszcie się względnym spokojem bo jak zaczną wasze maluchy wszędzie włazić i zaglądać to się dopiero nabiegacie!
A tak serio to takie "dołowanie się", nawet małe, czymś takim jak lenistwo dzieciaczka jest dla mnie dziś nie do pojęcia - od rana myślę o Mai, która odeszła w nocy...:-(:-(:-( Jako mamy zdrowych dzieci musimy cieszyć się z tego co mamy i to doceniać, przecież każdą z nas mogła spotkać taka tragedia...
Przepraszam, nie zrozumcie mnie źle... Na pewno też niejedna z Was dziś płakała z powodu Mai:-(:-(:-(
 
Nikt nie moze przejść obojętnie wobec takiej niesprawiedliwosci... Szczególnie my, które mamy dzieciaczki zdrowe i rozwijające się. Każde w swoim rytmie i tempie, ale my doczekamy się raczkowania, chodzenia i jeszcze wielu fantastycznych chwil. A rodzice Mai...
Przepraszam...
Serce mi pęka z żalu...
 
Jako mamy zdrowych dzieci musimy cieszyć się z tego co mamy i to doceniać, przecież każdą z nas mogła spotkać taka tragedia...
Przepraszam, nie zrozumcie mnie źle...
nie zrozumiałam źle, bo tak samo myślę
i może to zabrzmi brutalnie i nie jest na miejscu, ale dziękuję Bogu, że to nie Michaś
a swoją drogą to cieszę się, że Michaś rozwija się w swoim tempie, a nie w tempie superdziecka;-)
 
reklama
Nareszcie coś tknęło tego mojego leniuszka:-)
Myślę, że blisko nam do raczkowania.
Narazie tylko dupka mojej Zu się podnosi do góry, nóżki już coś tam próbują, ale nie wie biedna co zrobić z raczkami i baaa ląduje na pysiaku. Albo podnosi ta swoją dupke do góry i tak się buja do przodu i do tyłu. Przekomicznie to wygląda:-D:-D:-D Jakby się szykowała do skoku:-D:-D:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry