@majacyr trudno Ci coś doradzić, rozumiem potrzebę dzieciątka, szczególnie po stracie. Niezaprzeczalnie masz potrzebę mieć dziecko. Natomiast nie wiem jak Twój? Nie chce ponieważ? Boi sie kolejnej straty, nie ma ochoty na zmiany rewolucje, martwi sie o Ciebie? Zapytaj Go wprost co jest przyczyną jego „nie”. Może to tylko troska? O Ciebie? O Wasz komfort? Nie wiem, ale myśle, że trzeba mówić. Może nie jest świadomy jak ważne jest to dla Ciebie?
Tule Cię mocno i trzymam kciuki za rozmowę.
Usiądzie przy winku, przytulcie sie i opowiedz M o potrzebie Twojego serca i poproś o to samo.
Zobaczysz będzie dobrze!
Wysłane z iPhone za pomocą Forum BabyBoom
Właśnie z nim jest cieżko wyczuć, czego on chce, poza snem i świętym spokojem.
Wg niego on się starzeje, wiecznie jest zmęczony i nic mu się nie chce.
Chyba zmęczenie z niego wychodzi, bo od 2 tygodni pracuje bez dnia przerwy.
Nie ma opcji,żebyśmy siedli przy winku, bo aktualnie pracuje w tym tygodniu na nocki i w zasadzie mijamy się, ja pracuję 9-17ta, on idzie na 18 do pracy, więc jak po pracy zrobię zakupy to jak wrócę do domu już go nie ma.
Ale dziś miałam wolne i pojechaliśmy do hematologa i choć to niezbyt fajne to podczas drogi zapytałam go na spokojnie, o co mu chodzi?
On zapytał, czy nie odpuszczę?
Powiedziałam, że jeżeli mam szansę, być może ostatnią to chcę ją wykorzystać, żebym potem nie żałowała.
Wytłumaczyłam mu, że mam silną potrzebę opiekowania się, poza tym instynkt macierzyński mam mocno rozbudowany( o czym wie, zachowuje się jak wariatka jak przychodzą do mnie z małymi dziećmi. Jestem Ciocią, która zawsze zostanie z dziećmi, obojętnie jaki wiek, z którą dzieci lubią spędzać czas).
Mam silną potrzebę, przypomniałam mu, jak się cieszył, jak się dowiedział o maluszku, jak planował kupno większego autka, wózka,więc w końcu ja nie rozumiem.
Nie miał gdzie uciec, więc mi mówi, że On w sumie by chciał, ale jest leniem i nie chce mu się wstawać w nocy.
Przypomniałam mu, że przy ostatniej córce nie wstawał ani jednej nocy.
Poza tym, co ludzie powiedzą?
Powiedziałam, że ja się tym nie przejmuję i nie wstydzę, a dzieci to błogosławieństwo od Boga.
Hematolog powiedziała, że mam tendencje do spadku leuko i neutrocytów i ferrotyny, ale jak będę się suplementować żelazem, witaminą b12 i b6 to będzie dobrze.
Wyniki lepsze niż w listopadzie, jeżeli chodzi o ciążę, to usłyszałam, że nie mam przeciwskazań i mogę się starać

Jak wracaliśmy zajechaliśmy do Lidla, a mój chłop mnie woła i mówi: zobacz, jakie fajne bodziaki będą w Lidlu i bach gazetkę bierze.
Odnoszę wrażenie, że chciałby, ale się boi.
Nie będę więcej drążyć tematu.
Co ma być to będzie, on może sobie przemyśli.
Chyba przez to, że kisił wszystko w sobie gorzej przeżył stratę, choć się do tego nie przyzna.
Dopiero zaczyna się otwierać i gadać, że się o mnie bał itd.
Najważniejsza rozmowa i szczerość.