Oj widzę, że w dobry dzień trafiłam, jeden post i cała lawina

. Kochane jesteście, dziewczyny.
No właśnie mój mąż i moja mama nawet tak sobie też rozważają, że mam zdrowe dzieci (oczywiście zdrowe z urodzenia, w życiu różne są sytuacje, ale wiecie co mam na myśli), super rosną, dialogi już z nimi normalne, a starsza już nawet do dziadka co pewien czas jeździ na pare dni i wtedy z jedną to jest już wygoda i luzik

. Za chwilę zacznie się szkoła, zajęcia, wożenie tu i tam. Ja dwójka to fanie, jedną wozi mąż, drugą ja i sprawa jasna. A jak już trójka, z czego jeden niemowlak to się komplikuje. Moja szwagierka ma już dwoje dzieci i zaraz rodzi trzecie, jest sporo po 40tce, nikt nie wie, czy to wpadka czy planowane, ale mi się wydaje że mieli już tak super zorganizowane życie i zawodowe i to rodzinne, dzieci mają 10 i 9 lat, więc duże i samodzielne, szwagierka na weekend dzieci do dziadków a z mężem nad morze lub gdzieś potańczyć. I dlatego nie wiem, czy w tak komfortowej sytuacji by się zdecydowali świadomie. Teraz ona źle znosi tą ciąże, ciągle leży i nie ma na nic siły. A przecież musi się zająć i domem i tymi dziećmi, lekcje odrabiać, wywiadówki itp. Nie wiem, jak oni dadzą radę. I takie właśnie sytuacje mnie zniechęcają. Teraz cenię sen i to, że o 20tej dzieci w łóżkach a my mamy z mężem czas na film, czy bycie razem. A do obu córek to wstawałam całymi nocami, mimo że kolek nie miały. Miałam spory kawał czasu wycięty z życiorysu, jestem totalnie nieodporna na brak snu, wyglądałam jak zombie..
Postanowiliśmy z mężem, że zdecydujemy co dalej w wakacje. Jestem rozbita na dwa, jak już Wam pisałam.Mąż też z jednej strony bardzo kocha dzieci i ceni duże rodzinki, ale często tak sobie marzymy, że za rok dzieci będą na tyle duże, że na tydzień do dziadków a my może na jakąś wycieczkę, niekoniecznie zagranicę, Polska jest piękna, a nawet nie mieliśmy okazji nigdzie pojeździć, bo szybko po zapoznaniu się zdecydowaliśmy się na dziecko, potem drugie. Tak więc wiem, że już niedługo będziemy mogli na pare dni odłożyć rodzicielstwo i być tylko mężem i żoną.
Boję sie zagrożonej ciąży, zagrożenia leżeniem, lub jeszcze gorszych sytuacji. Absolutnie nie jestem pesymistką i nie chcę was zniechęcać, ale patrzę realnie i głośno myślę i się tym z Wami dzielę, bo jesteście w takiej samej sytuacji.
Ściskam Was serdecznie i będę tu stale zaglądać

.
Kasia