reklama

mamusie grudniowe:)

ty sobie pogadaj z atol, ona ma niezle pomysly i linki o pomocy dla bezrobotnych, kobiet itp. Naprawde fajowe rzeczy mozna wynalesc. Sa cale programy pomocy dla takich osob jak my.
 
reklama
Nieistotku, ja pisalam o takiej pracy, zeby byla w godzinach kiedy Marcin jest w domu. i zeby on sie zajal malym. chyba potrafi?:sorry2: np. na weekendy.
na pewno wiele umiesz, tylko nie wiem jakie sa mozliwosci zatrudnienia w waszym miescie?
albo moze wlasnie jakies dofinansowanie i wlasny biznesik? tylko wtedy i tak trzeba bedzie zatrudnic opiekunke:-(
 
w kawestii pracy jestem jak Dita (bez urazy :-D) dupa na resorach
trza mnie za raczke jak dziecko

chcialam sklep z zabawkami i mam tez pomysl na sklep z odzieza

Kulka jaka niby prace moze robic w ten sposob... moj chlop moze zajac sie malym w wekkendy i poniedzialki i srody.. z tym nie ma problemu bo zajmuje sie nim dobrze
 
Ilona, to zależy co tam jest w Twoim miescie. mozesz isc do sklepu (z zastrzeżeniem że jesteś dyspozycyjna tylko w te cztery wyznaczone dni).w dużych sklepach(np.Empik), gdzie jest kilku pracowników i praca zmianowa to nie powinno być problemem,zwłaszcza że dyspozycyjność w weekendy jest duzym atutem. albo może jakaś knajpa na same weekendy?
trudno jest mi coś doradzić, wiadomo że im mniejsze miasto, tym gorzej z robotą i nie można wymyślać

albo załatwcie to dofinansowanie z unii i otworzcie sklep, tak jak chcialas. moze byc pol na pol: strona w necie + lokal. i wowczas tez mozecie tak sie podzielic obowiazkami zeby bylo po rowno.
 
o tak, wlasny biznesik pochlania mase czasu. ja wiem, ze nie dalibysmy teraz sami z d. rady - przez malego, studia.. ale popieram kazda taka inicjatywe. trzeba sie tylko dobrze zorganizowac.

heh, moj men jest w porzadku, ale co z tego, jak ostatnio cale dnie jes poza domem.. nie ma jak mi pomoc, co najwyzej gdzies zawiezc (kolezanka, sklepy, rodzice..).
ale lubi sie zajmowac malym i mlody go uwielbia, wiec jest spoko.

ja czas dla siebie jakis tam mam - mlody na szczescie ladnie w dzien spi, wiec costam zdarze zrobic. nie mam jazd na sprzatanie (bylo dalo sie egzystowac i nie smierdzialo :-D), w ogole nie gotuje i nikt nie ma do mnie o to pretensji (no, moja mama nieraz mnie krytykuje, ze mam syf, ze ona byla lepiej zorganizowana i takie tam szmery bajery, ale ja w nie nie wierze). dziecko nakarmione, czyste i zadowolone, dom "ogarniety" - dla mnie styka. nie mam wielkich ambicji jako kura domowa. dlatego mam luz w sumie. i na szczescie moj men nigdy mi nie wypomina, ze ja sie obijam, jak on ciezko pracuje. ciezko - ja to widze, a on wie, ze mlody pochlania caly niemal moj czas. i nie robie mu jazd o to, czy o tamto. troche sie bedzie musialo zmienic po sezonie i licze na to, ale poki co jest oka.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry