kasia_z
Grudniówka 06 Wrzesniowe mamy'08
A po ustąpieniu objawów się zaraża ospą czy nie?
A propos antybiotyków to generalnie są metody sprawdzenia czy to bakteria i jaka - posiew, ew. jak nie ma z czego zrobić posiewu (mój np tak miał, bo miał tylko gorączkę) to morfologia - wysokie leukocyty i bardzo wysokie OB świadczą o zakażeniu bakteryjnym. Generalnie jak wysoka gorączka utrzymuje się powyżej 3 dni to jest wskazanie do badania. Co do glutów to owszem zielone lub żółte (nie przezroczyste) wskazują na zakażenie bakteryjne - chyba że to zastoinowe nadkażenie (czyli po paru godzinach snu takie coś smarka a na bieżąco nie). Ale gluty same w sobie leczy się raczej miejscowo antybiotykiem w kroplach. Ogólnoustrojowe antybiotyki to też się powinno raczej stosować na podstawie antybiogramu i wąskiego spektrum żeby nie dopuszczać do uodparniania się szczepów bakterii, jednak głównie stosuje się szerokiego spektrum i stąd te uodpornione, wynika to z tego , że rzadko który lekarz robi posiew.
Antybiotyki szkodzą na organizm, ale też bez przesady, jednak po kuracji trzeba zachować ostrożność aż wyniki bad. krwi wrócą do normy. U Piotrusia to trwało dwa miesiące. No i nie mogłam go w tym czasie zaszczepić.
Dodatkowo, jeśli jest to choroba którą leczy się antybiotykiem, wcale nie znaczy że trzeba go podać. Tak jak z wirusówek, z zakażeń bakteryjnych dziecko w dużej ilości przypadków potrafi leczyć się samo - ma przecież ukł. odpornościowy. Zakażenia bakteryjne są bardziej dramatyczne w przebiegu (wyższa gorączka na przykład) i stąd daje się antybiotyki - żeby nie dopuścić do uszkodzenia komórek organizmu przez bakterie, czasem takie wyjście jest lepsze niż czekać 3 tygodnie aż samo przejdzie. Jednak jak stan dziecka jest w miarę ok, to można nie dawać i czekać az się samo wyleczy.
Czosnek działa podobnie jak antybiotyk - jest bakteriostatykiem - hamuje namnażanie bakterii jednak ich nie zabija - pozwala to na wykształcenie odporności i zabicie bakterii przez organizm. Antybiotyki w zdecydowanej większości zabijają bakterie, więc są skuteczniejsze na chorobę. Odporność przewaznie też się wykształca ;-) chyba że się poda jakoś superszybko (wykształcenie odpowiedzi immunologicznej to tydzień-dwa od zakażenia, objawy zwykle 3-9 dni po zakażeniu).
A propos antybiotyków to mój dostał chamską ampicylinę - super tolerował. I tania, za 7 zł. W smaku słodki.
A propos antybiotyków to generalnie są metody sprawdzenia czy to bakteria i jaka - posiew, ew. jak nie ma z czego zrobić posiewu (mój np tak miał, bo miał tylko gorączkę) to morfologia - wysokie leukocyty i bardzo wysokie OB świadczą o zakażeniu bakteryjnym. Generalnie jak wysoka gorączka utrzymuje się powyżej 3 dni to jest wskazanie do badania. Co do glutów to owszem zielone lub żółte (nie przezroczyste) wskazują na zakażenie bakteryjne - chyba że to zastoinowe nadkażenie (czyli po paru godzinach snu takie coś smarka a na bieżąco nie). Ale gluty same w sobie leczy się raczej miejscowo antybiotykiem w kroplach. Ogólnoustrojowe antybiotyki to też się powinno raczej stosować na podstawie antybiogramu i wąskiego spektrum żeby nie dopuszczać do uodparniania się szczepów bakterii, jednak głównie stosuje się szerokiego spektrum i stąd te uodpornione, wynika to z tego , że rzadko który lekarz robi posiew.
Antybiotyki szkodzą na organizm, ale też bez przesady, jednak po kuracji trzeba zachować ostrożność aż wyniki bad. krwi wrócą do normy. U Piotrusia to trwało dwa miesiące. No i nie mogłam go w tym czasie zaszczepić.
Dodatkowo, jeśli jest to choroba którą leczy się antybiotykiem, wcale nie znaczy że trzeba go podać. Tak jak z wirusówek, z zakażeń bakteryjnych dziecko w dużej ilości przypadków potrafi leczyć się samo - ma przecież ukł. odpornościowy. Zakażenia bakteryjne są bardziej dramatyczne w przebiegu (wyższa gorączka na przykład) i stąd daje się antybiotyki - żeby nie dopuścić do uszkodzenia komórek organizmu przez bakterie, czasem takie wyjście jest lepsze niż czekać 3 tygodnie aż samo przejdzie. Jednak jak stan dziecka jest w miarę ok, to można nie dawać i czekać az się samo wyleczy.
Czosnek działa podobnie jak antybiotyk - jest bakteriostatykiem - hamuje namnażanie bakterii jednak ich nie zabija - pozwala to na wykształcenie odporności i zabicie bakterii przez organizm. Antybiotyki w zdecydowanej większości zabijają bakterie, więc są skuteczniejsze na chorobę. Odporność przewaznie też się wykształca ;-) chyba że się poda jakoś superszybko (wykształcenie odpowiedzi immunologicznej to tydzień-dwa od zakażenia, objawy zwykle 3-9 dni po zakażeniu).
A propos antybiotyków to mój dostał chamską ampicylinę - super tolerował. I tania, za 7 zł. W smaku słodki.


właśnie śpi a ja mam lenia. O! a zo oknem wali grad......
nie wiedzialam nawet ze daja


