reklama

mamusie grudniowe:)

to teraz drugi kij w mrowisko ;-) (zart)
tytul "jak wg Was dziala tzw klaps"
i macie takie cos za soba/zapieracie sie ze never/ macie zamiar nie dawac ale bez "never"/ czasem korci ale wolicie wsadzic glowe pod zimna wode/ anty "klaps"/ "klaps" jako argument ostateczny?
 
reklama
To ja sie przyznam jako wyrodna ze Pyzak kilka razy klapsika dostala...glownie za sikanie w gacie. NIe jestem z siebie dumna i wiem ze to nie metoda. Byl czas ze wlasnie po takim klapsie Marika dawala mi klapsy jak robilam cos co jej sie nie podobalo...
I nie przysiegam sobie ze nigdy wiecej bo wiem ze to niemozliwe.
 
no no no

dla mnie to zenujace zle straszne
najprosciej lac a wiem jak czesto najchetniej by sie gowniarzowi dalo w tylek
bicie dziecka niszczy jego ufność i burzy poczucie własnej wartośc
 
Ostatnia edycja:
ejo

sugar nie ogladalam vigo, ogladalismy "przekret" na dvd, uwielbiam ten film:-D

i lubie tez kroliczki i zawsze sie zastanawiam, czy jakbym byla piekna, mloda i w ogole, tak zeby zaproponowano mi mieszkanie tam to czy bym sie zgodzila, matko dziwne to jest dla mnie na maxa, ale czego sie nie robi dla kasy:dry:

a z aktorow co mi sie nie podobaja to wlasciwie na szybko nikt nie przychodzi mi do glowy, nie lubie murzynow ogolnie:-p

co do klapsow, ja stosuje czasami, bez przesady w zadna strone

teraz prawie w ogole nie mam powodu do tego, glownie to byly napady szlu Hanki czy Heleny, a po takim klapsie to jakby przychodzilo otrzezwienie

np Hanka miala takie napady szalu ze nic do niej nie docieralo, zero

nie mam wyrzutow sumienia:-p

lece do pracy
 
ja mercedes "klapslam" dwa razy i za kazdym razem bylo mi przykro ze to zrobilam,ale juz po fakcie niestety. Nie chce dawac klapsow bo wierze w to ze to burzy zaufanie do rodzicow.Ostatnio przechodzimy z mercedes ciezki okres,bardzo ciezki nie wyrabiam nerwowo,krzycze na nia niestety,ale uwierzcie mi ze najpierw 30 razy mowie cos spokojnie a ona nic,
(nie da rady sie zamknac w lazience i ochlonac gdy juz wkurw siega zenitu bo ta leci za mna i wrzeszczy)
Tylko jak to wytlumaczyc ze na spokojnie NIGDY sie nie uspokaja,nie przestaje robic tego czego nie powinna,a jak krzykne to pomaga!
No i laski zapodajcie mi jakas lekture jak przetrwac bunt na NIE ??? Co robic?Podobno trzeba dac dziecku jakas alternatywe,a jak nie chce spac to co?
 
oo, jakie mamy tu krytyczne tematy :-D

ja jak czesc dziewczyn, mowie i zdrobniale, i normalnie. w ogole duzo do niego mowie, zwykle wszystko tlumacze i to po polsku ;-) ale nieraz, oczywiscie, mowie "nie dotykaj, bo hhh" (Dita :-D), zaraz idziemy papa (to moja tesciowa wymyslila, hehe :-D), chcesz piciu, amku, aaa/luli (spac), itp.

a co do klapsow to tez czasem daje, jako ostatecznosc. jak np idziemy, a ten nagle 'ooopa!!!' i mi drze paszcze, po czym kladzie sie w bloto - raz, drugi, trzeci. jak nie wytrzymuje, to klaps. albo ostatnio, jak namietnie wlazi mi na moj regal i np staje na swoim samochodzie/jezdziku - na OPARCIU, trzymajac sie szuflady. ostatnio zawisl na niej i w ostatniej chwili go zlapalam - rozbilby sobie twarz jak nic - czyli bardziej ze strachu ja. ale ogolnie rzadko, bo sie i tak bardzo slucha. i mam mniejsze wyrzuty sumienia po tym, niz po darciu sie, ktore stosuje wiele czesciej. po prostu eksploduje :dry: jak mi upierdliwie miauczy nad uchem o cos. 'nynyyyy, nynyyyy' (smoka), jak ja nie chce mu dac, bo dzien jest. albo przez pol godziny non toper powtarza i lazi za mna: "mumumumumumumumumu, titu titu titu titu mysia mysia mysia mysia". no szal :sorry2: wtedy mi glupio, bo wygladam i czuje sie jak matka wariatka. ale ogolnie uwazam, ze to wszystko i tak zdrowe, nie jestem swieta, musze tez nieraz odreagowac.
staram sie tez przede wszystkim zawsze mu tlumaczyc, za co dostal tego klapsa, albo dlaczego krzyczalam. to chyba najwazniejsze, zeby to w ogole mialo jakis tam wymiar kary.
a w ogole to jestem bardzo stanowcza, mam wypracowany tzw kategoryczny ton :-D :cool2: dzieki czemu Fiolek wie, o co kaman i naprawde nie mam problemu. bardzo rzadko dzieje sie cos nieprzewidzianego, no ale bywa.

a tak w ogole to Maks mial w nocy 39,5. masakra, zaraz po lekarza dzwonie :-(

milego dnia, dziolszki!
 
Hehe dla wielbicielek " króliczków " mam newsa , ze Pana Hefnera porzuciły dwie jego milusie kochaneczki , bo kryzys dopadł i jego ; firma zwolniła około 800 osób, a on sam radykalnie musiał ograniczyć wydatki , buu :cool2: ( źródło "wprost " )

Co do klapsów : mam wyrzuty sumienia po klapsie , którego dostał ode mnie jak zaraz po wypadku , ze złamanym mocno mostkiem , zmieniałam mu pieluche , a on się rzucał , machał nogami i kopnął mnie centralnie w mostek . No myślałam , że się z bólu zesram . Wiem , ze zrobił to niechcący , ale klapa dostał :zawstydzona/y: Teraz głowa pod kran i nie ma klapsów . Jak mam ochote ( :evil: ) to zaciskam zęby i pięści i się powstrzymuje . W głowie tłumacze , że faktycznie to nie jest metoda . Na szczęście takich sytuacji nie jest dużo , bo jakoś tak Miko to grzeczne dziecko .

A co do gadania : ja mu tłumaczę po polsku , pełnymi zdaniami . Chociaż mimowolnie mówiło się "si" , czy "taj taj " . Ale teraz jakoś mocniej się rozgadał i już sam powtarza : "uważaj , golące " , albo " uważaj , nie przewlóć "
Próbując nauczyć go "r" zapodałam hasło "stradivarius" - i tu ładnie wychodzi , w pozostałych przypadkach jest "l"
dadul - na dwór

Atol Ty rasistko :-p

Pati zdróweczka dla Masia !

Pingwinku ja niestety nie pomogę :-(
 
hej drogie Panie
ja nie daje klapsow, ludze sie ze tego nie zrobie, ale nie mowie nigdy choc mam taka wielka nadzieje... na Jaska krzyknelam 3 razy tak mocno, bo juz na maxa przegial i teraz sie boi ze bede krzyczec i juz tak nie robi (choc raz to byla wina mojego zmeczenia bardziej niz Jaska) tak ogolnie u nas wszystko rozbija sie o ostre nie wolno/ uwazaj a potem tlumaczenie bardziej lub mniej konstruktywne
fakt tez jest taki ze ja jestem bardzo porywcza
jak juz zalapie wnerwa to nie ma zmiluj sie
i w tym momencie zawsze wkracza Marek

a tak w ogole to chcialam bardzo mocno pochwalic mojego meza
wczoraj przeszedl samego siebie
wrocil z pracy jakby nigdy nic
dostalam kawalek ciasta i zel pod prysznic (ze niby prezent)
ze wiem ze kasa ciagnie sie na minusie podziekowalam ladnie
cieszylam sieze pamietal
potem zrobil kawke, pokroil niby torta
po chwili dostal syg na tel i powiedzialze musi wyjsc na chwile
za nim wyszedl moj kuzyn
nie bylo ich z 5 min
ja patrze a oni wchodza z meeeeeeeeeeeega bukietami czerwonych roz
ze mialy ponad metr dlugosci to fajnie wygladali
zaczeli spiewac itp
bylo super, no i sie bardzo zdziwilam :-)
dostalam 24 roze na 24 urodziny
sasiadki dostaly po jednej za to ze sa :-D
 
reklama
BRAWO, Marek!!!!!! :-D

a Roni, Tobie gratki malza :-) swietnie.. :-)
moj troche juz lepiej w temacie niby, przejal sie mocno prezentem na swieta. ale na takie akcje nie licze i tak :cool:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry