kasia_z
Grudniówka 06 Wrzesniowe mamy'08
Roni, co do pytania, my mówiliśmy normalnie, a demon sam wymyślał dziwne słowa. Dalej go "poprawiamy" (P:"to jest si. si bałdzo." "tak, to jest bardzo gorące, jak się dotknie można się oparzyć" P:"si. ała bedzie"), on stopniowo zaczyna mówić normalnie.
Niektóre słowa ma po babciach, a niektóre sam potworzył.
Chyba na początku jest taki etap, że dziecko upraszcza, tworząc własne słowa lub mówiąc tylko jedną sylabę (u mnie było to częste), różne rzeczy nazywa tak samo.
świetne są waszych dzieciaków słówka :-):-)
ze słówek:
łasia - łyżka
patajony - pomarańczowy
A propos zakazów, to mój jest naukowiec z urodzenia i nie wierzy na słowo - zawsze musi skądś spaść, oparzyć się, skaleczyć, obić itd. Żadna forma/częstotliwość itd zakazów nie działa.
Tak więc przytulam jak się obije i tyle.
Co do aktorów to dla mnie straszne są wszystkie stare dziady - najgorszy chyba eastwood
di caprio akurat lubie, szczegolnie w "co gryzie gilberta grape" 
Ja nigdy nie dałam klapsa, krzyknęłam dwa razy kiedyś jak Pep był niemowlakiem i darł się nie wiadomo o co. Teraz w ogóle mnie nie ruszają jakieś szały, ryki i inne.
Pingwinku, ogólnie musisz się wyluzować. Przyjmij że nie masz na to wpływu czy się drze czy nie. Spróbuj ograniczyć rzeczy które trzeba zrobić "na czas" (typu spieszycie się gdzieś, żeby wyjść o tej i o tej) i pozwól jej na szały.
U mnie się uspokaja jak do niego spokojnie mówię - jak złapie kontakt wzrokowy (mówię Piotrusiu posłuchaj w kółko aż przestanie wyć). Pomaga przytulenie (na rączki, przytulić i mówię "Piotruś się zdenerwował ale mama przytuli i już dobrze będzie). Zawsze mówię "mama nie wie czego chcesz jak tak krzyczysz. powiedz spokojnie to mama ci da". Niestety wiąże się to z dawaniem rzeczy które niekoniecnzie chcesz dać dziecku do zabawy... np szklanki ;-) ale wtedy ustalamy zasady zabawy (nie gryziesz, nie rzucasz, bawisz się na dywanie) i jak przestrzega to się bawimy, nie to zabieram.
A propos NIE to ja mu tam wszystko daję co chce i jest ok. Oczywiście jw. pod warunkami. Czasem jak trzeba coś zrobić (np ubrać się i wyjść z domu) to alternatywa brzmi "albo Piotruś sam ubierze albo mama ubierze". Do żłobka średnio lubi chodzić (w żłobku super lubi i z niego nie chce również wyjść, ale rano zostawienie mamy to mu się nie podoba) więc jest tekst "Pepe musi pójść, tata też musi iść do pracy a nie lubi" No niestety nie zawsze jest uroczo ;-)
Co do kładzenia w błoto - ja pozwalam
(;-) Aeneye). Po prostu ubieram nieprzemakalnie. W ogóle jak idziemy "w gości" to biorę ciuchy na zmianę jak się czymś umaże, co zwykle następuje. Jak włazi na jeździk (też Aeneye, ulubione) to niestety zalicza glebę. Jakoś kilkanaście razy spadł zanim przestał traktować go jak stołek.
A propos spania to generalnie spróbuj skanalizować na usypianie coś co lubi. My powiesiliśmy gwiazdki świecące na suficie co ułatwia gaszenie światła. Piotruś lubi też drapanie plecków/nóżek - to też tylko przy usypianiu robimy. Moja bratowa opowiada bajki (opowiadane bajki tylko przy usypianiu są).
U nas stosujemy za karę siedzenie na kanapie przez minutę. Bardzo rzadko i praktycznie tylko za zachowanie agresywne wobec nas lub innych.
Niektóre słowa ma po babciach, a niektóre sam potworzył.
Chyba na początku jest taki etap, że dziecko upraszcza, tworząc własne słowa lub mówiąc tylko jedną sylabę (u mnie było to częste), różne rzeczy nazywa tak samo.
świetne są waszych dzieciaków słówka :-):-)
ze słówek:
łasia - łyżka
patajony - pomarańczowy
A propos zakazów, to mój jest naukowiec z urodzenia i nie wierzy na słowo - zawsze musi skądś spaść, oparzyć się, skaleczyć, obić itd. Żadna forma/częstotliwość itd zakazów nie działa.
Tak więc przytulam jak się obije i tyle.Co do aktorów to dla mnie straszne są wszystkie stare dziady - najgorszy chyba eastwood
di caprio akurat lubie, szczegolnie w "co gryzie gilberta grape" 
Ja nigdy nie dałam klapsa, krzyknęłam dwa razy kiedyś jak Pep był niemowlakiem i darł się nie wiadomo o co. Teraz w ogóle mnie nie ruszają jakieś szały, ryki i inne.
Pingwinku, ogólnie musisz się wyluzować. Przyjmij że nie masz na to wpływu czy się drze czy nie. Spróbuj ograniczyć rzeczy które trzeba zrobić "na czas" (typu spieszycie się gdzieś, żeby wyjść o tej i o tej) i pozwól jej na szały.
U mnie się uspokaja jak do niego spokojnie mówię - jak złapie kontakt wzrokowy (mówię Piotrusiu posłuchaj w kółko aż przestanie wyć). Pomaga przytulenie (na rączki, przytulić i mówię "Piotruś się zdenerwował ale mama przytuli i już dobrze będzie). Zawsze mówię "mama nie wie czego chcesz jak tak krzyczysz. powiedz spokojnie to mama ci da". Niestety wiąże się to z dawaniem rzeczy które niekoniecnzie chcesz dać dziecku do zabawy... np szklanki ;-) ale wtedy ustalamy zasady zabawy (nie gryziesz, nie rzucasz, bawisz się na dywanie) i jak przestrzega to się bawimy, nie to zabieram.
A propos NIE to ja mu tam wszystko daję co chce i jest ok. Oczywiście jw. pod warunkami. Czasem jak trzeba coś zrobić (np ubrać się i wyjść z domu) to alternatywa brzmi "albo Piotruś sam ubierze albo mama ubierze". Do żłobka średnio lubi chodzić (w żłobku super lubi i z niego nie chce również wyjść, ale rano zostawienie mamy to mu się nie podoba) więc jest tekst "Pepe musi pójść, tata też musi iść do pracy a nie lubi" No niestety nie zawsze jest uroczo ;-)
Co do kładzenia w błoto - ja pozwalam
(;-) Aeneye). Po prostu ubieram nieprzemakalnie. W ogóle jak idziemy "w gości" to biorę ciuchy na zmianę jak się czymś umaże, co zwykle następuje. Jak włazi na jeździk (też Aeneye, ulubione) to niestety zalicza glebę. Jakoś kilkanaście razy spadł zanim przestał traktować go jak stołek. A propos spania to generalnie spróbuj skanalizować na usypianie coś co lubi. My powiesiliśmy gwiazdki świecące na suficie co ułatwia gaszenie światła. Piotruś lubi też drapanie plecków/nóżek - to też tylko przy usypianiu robimy. Moja bratowa opowiada bajki (opowiadane bajki tylko przy usypianiu są).
U nas stosujemy za karę siedzenie na kanapie przez minutę. Bardzo rzadko i praktycznie tylko za zachowanie agresywne wobec nas lub innych.


Się chlopak postarał;-)