reklama

mamusie grudniowe:)

no kochana, pozwalasz to juz taki sie zrobil bo uwaza ze mu wolno
ty tez PRACUJESZ i zarabiasz pieniadze
najchetniej bym mu powiedziala pare slow
dla mnie to jakas paranoja
pan i wladca

ja sobie srednio wyobrazam ze nie moge wyjsc do fryzjera, ale tez wiem co znaczy taki toksyczny foch i ze sie wszystkiego odechaciewa
no i chyba nie chodzi w tej sytulacji o kase a o to ze pan musialby siedziec z dziecmi w domu sam, musial by ogarnac to i owo, wlozyc troche wysilku
no i chyba ze Dita pracuje nie ma wiekszego znaczenia
ja nie pracuje tzn ze mi sie nic nie nalezy? ;-) zartuje tu oczywiscie
 
reklama
mowilam konkretnie o przypadku Dity
nie wiem, nie kumam tego, nie chce kumac
fochy ma kazdy , owszem, moj tez
ale nie uslyszalam jeszcze takich rzeczy , wrecz przeciwnie, idz, zrob, etc

moj sie nie wtraca
zawsze mi mowi ze wygladam fajnie, jak mu sie cos nie podoba to mowi ale bez zadnych wyrzutow etc
po prostu
gdybym chciala sobie przekuc brew to pewnie bym sobie przeklula
nie sadze zeby moj facet robil mi z tego powodu problem nawet gdyby mu sie nie podobalo
akceptuje to co lubie i podoba mu sie to :)
mowi mi ze jestem super piekna nawet jak mam wyciagnieta pizame i podkrazone oczy ;-)

bylam juz z facetem ktory chcial zebym nosila takie a takie ubrania ( najlepiej wybrane i kupione przez niego), miala taka fryzure, sluchala takiej muzyki i miala taki a nie inny swiatopoglad
generalnie kreacja pelna
jego obecna dziewczyna jest w 100% przerobionym tworem jego "zapotrzebowania"
dla mnie to jakis straszny kompleks i egozim
ale to byla skrajnosc

najwazniejsze to zaakceptowac kogos takim jaki jest
owszem, czasami mozna powiedziec nie bo nie ale wszystko musi miec swoje granice

no
to takie moje wymadrzania
 
wiadomo ze zawsze sa granice, ale ja mowie (co z reszta zrozumialas) o dwoch doroslych czlowiekach ;-)
zastanawiam sie czy wlasnie jeden dorosly, moze drugiemu rownie doroslemu czegos zabrobic
nie oczywiscie w doslownym tego slowa znaczeniu ale cos w rodzaju "ja nie chce zebys to mial/miala", "mi sie to nie podoba, nie kupuj"
wiem ze wszystko warto by przedyskutowac, ale jesli cos dotyczy TYLKO mnie, bo moja glowa/ moja fryzura/ moje cialo i mam ochote bardzo ale to bardzo zmienic fryzure na czarny, a mam wlasnie blond, a mojemu facetowi podoba sie tlko blond/ mam ochote kupic flanelowa koszule, a moj facet lubi tylko satynowe, mam ochote zrobic 5 dziurek w uchu, a moj facet uwaza ze to glupota, to czy ma ochote obrazic sie o to ze mimo to robisz to na co masz ochote?
 
hmmm
zalezy jaki uklad
jesli facet za takie rzeczy obraza sie na smierc i strzela strasznego focha to dla mnie to jest podstawowka i gowniarstwo
bo chyba inaczej nie mozna tego powiedziec
mozna strzelic focha ale nie na takie glupoty bo wlosy czy kolczyk
to TYLKO wyglad
jesli Ty sie bedziesz lepiej czula to on jak najbardziej powienien to zrozumiec i Cie wesprzec a nie wrzucac jakies szantaze bo cos tam

wiec absolutnie NIE POWINIEN obrazac sie na takie sprawy jesli masz na nie ochote bo to glupie
 
hejo dziewczyny ja 3 dzien w domu i czuje ze mnie zaczyna niemoc ogarniac ;) ech ja to musze miec bacik nad glowa albo rozleniwiam sie calkowicie, straszny charakter...
dzis zarobilysmy z Agatka ciasto na kruche ciastka, teraz czeka w lodowce az Agatka sie obudzi, a potem bedziemy robily torille wg wlasnego pomyslu ;)

dziewczyny nie zazdroszcze chorobsk, choc Agata cos tam w nosie ma i pokaszluje generalnie jest git, tylko ch**** mnie za przeproszeniem strzela, ze teraz jak wlasnie siedze w chacie z nia to pogoda jest do d****, u nas pad i jest slisko jak nie wiem co...

co do facetow i ich fochow, hmm, J generalnie goni mnie o cmiki, on nie pali, wiec ciagle mi marudzi :( ale tak to raczej nie ma z nim problemu, wkurza mnie raczej to ze czsami dopiero po dluzszym czasie mowi ze nie podoba mu sie to albo tamto, zreszta ja jestem dla siebie tak krytyczna ze juz nikt bardzije mnie skrytykowac nie moze, ale generalnie nie wyobrazam sobie fochow ze ide do fryzjera czy w ogole wychodze z domu, a jakby juz taki byl to oboje mamy takie charaktery zebysmy sie pozabijali
 
mam znajama, ktora jest w ciazy
przed ciaza palili oboje, ona wiadomo, przestala
maz dalej sobie popalal, a kazdy jeden pet to giga awantura (dodam ze wychodzil na balkon, czy z domu zeby zapalic), mowil ze potrzebuje czasu zeby ograniczyc, ogranczyl, troche sie "podpasl", teraz dostal przykazanie zeby sie odchudzac
wiec przestal palic i ciagnelo go do jedzenia
to mial awantury dla odmiany o jedzenie
chciala napic sie piwa, bura za piwo
generalnie, nie wychodz, nie jedz, nie pal, nie pij :baffled:
teraz dostal "bodziec" pt. jak nie bedziesz palil mozesz wydac 300 zl na swoje potrzeby :cool2:
 
tez jestem dla siebie krytyczna
i to strasznie, do tego stopnia, ze uwazam ze nic nie wychodzi mi tak jak wychodzic powinno
nie wygladam jak bym chciala, nie mam tyle sily ile bym chciala
a wczoraj popatrzylam co ja przez caly dzien robie
na sama mysl poczulam sie zmeczona
jeszcze za chlopa do sklepu o 22 polazlam
i po co ja to robie???
 
U nas jest jakos normalnie, jak mam na cos ochote to P nie sprzeciwia sie. Jak wie ze ja sie bede w czyms lepiej czula, jak np we flanelowej pizamie to i jemu lepiej na duszy.
Jak razem rzucilismy palenie i on zaczal palic nie ganilam go za to, ale mialam pretensje ze ukrywal przede mna ze zaczal. Nie ganie go za piwka,drinki jezeli nie naduzywa codziennie.

Aenye probowalam siedziec przy niej, nawet skutkowalo,ale ona ma teraz faze na bawienie sie w lozku i mnie wygania bo chce byc sama, no i wlasnie te zabawy przed spanie, "usypianie" wszystkich lal powoduje ze tak ciezko zasypia. Nie wiem co mam zrobic, czy rozsadnie bedzie kilka dni powalczyc i nie pozwolic jej brac lalek,teletubisiow do lozka,oprocz jednego krolika? Mam je chowac, bo jak zostana u niej w pokoju to sobie wezmie, laski podpowiedzcie cos bo zaraz bede ja klasc spac i chce sie czegos trzymac.
 
mi sie wydaje ze taki samokrytycyzm to kwestia wychowania w domu rodzinnym, ja zbyt wiele dobrych slow od rodzicow nie uslyszalam, a nawet jak mi cos super wyszlo to i tak mogloby byc lepiej :( no i tak w kolko wiec teraz ciezko mi poczuc ze w czymkolwiek mogalabym byc dobra, zdaje sobie sprawe z tego ze niektorzy mysla ze kokietuje i specjalnie przesadzam, ale naprawde ciezko mi nabyc wiary w siebie
 
reklama
Roni a ja Ci napisze ze mam podobnie ,chce byc idealna w tym co robie,dom,gotowanie,dzieci,bycie zona i sie zameczam. Wieczorem jak siadam nie mam na nic sily, zauwazcie ze ostatnio nic nie pisalam bo gdzie na to znalesc czas. Od ponad tygodnia nie ma Patryka i co? Na wszystko jest czas, nie trzeba byc perfekcjonistka, jak jest syf to sie posprzata pozniej, dzieci maja co jesc (codziennie gotuje!).Powiem szczerze,ze bardzo tesknie za menem,bardzo potrzebuje jego pomocy wieczorami przy dzieciach, bo one mnie zamecza niedlugo, ale jest mi lepiej. Moge sobie sama organizowac czas, nie musze niewiadomo komu pokazywac ze trzeba sprzatac,prac itd itd. Mniej sie stresuje, dzieci sa szczesliwsze bo mama spokojna.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry