kasia_z
Grudniówka 06 Wrzesniowe mamy'08
Hej hej
A propos kreacji fryzurowych i facetów, to my mamy totalnie odmienne gusta, ale nigdy nie było z tego powodu focha. Tj jak u Sugar. "Trochę dziwna ta grzywka, ale i tak cię kocham ;-)". W ogóle nawet by mi nie przyszło do bani rezygnować z jakiegoś swojego wymarzonego czegoś bo mi facet nie pozwala
Nie ma takiej opcji. A propos ganienia to my raczej mówimy szczerze co się nie podoba i dyskutujemy ewentualnie ale nt siebie zawsze ostatnie zdanie ma dana osoba. Np. ja mówię D. że w jakimś tam ubraniu wygląda jak menel i że by może ubrał coś innego jednak, ale jak postanowi że ubierze akurat to, to trudno. Nie obrażam się. I vice versa.
Dita, z tym zostawianiem samemu z dziećmi to ja robię foch D. Oczywiście bez przesady, ale czasem naprawdę jestem mega zgonem po dniu, a on przychodzi, je obiad czy coś tam, po czym stwierdza że idzie gdzieś naprawiać coś na dwie godziny. I zostawia mnie z calym chłamem i dzieciakami. Mam ochotę go wtedy rozszarpać... Ale nie robię focha ;-)
Dita co do twojego A. to generalnie ciężko coś zrobić jak on się nie przyznaje do tego co sam czuje. Może na wyjścia organizuj jakąś pomoc A. do dzieci, np mamę, siostrę, kolegę, żeby mu się nie nudziło? My czasem tak robimy, albo ja np. biorę bachory w odwiedziny do brata, jak D. nie ma, zawsze wtedy łatwiej opanować no i szybciej czas leci. Bo może A. wcale nie robi tego focha świadomie ... nie każdy jest świadom własnych emocji... co nie znaczy że ich nie ma... tyle że trudno gadać wtedy.. hm
Pingwinku, a jest opcja zostawić ją z tym całym chłamem np pod warunkiem że sobie to wszystko pousypia i zaśnie sama? Moja kolezanka tak miała i zostawiała córkę żeby sama się przed snem bawiła i poszła spać. Dwie godziny tam coś gada co prawda, ale usypia sama i ich nie angażuje.
Roni, a mówisz to Markowi? W sensie "a teraz przez 5 min musisz dopieścić żonę bo niedopieszczona żona staje się wredną zołzą, zrób to to i to". U mnie to samo jest czasem, ale wystarczy że "każę" D. mnie zakomplementować i pochwalić, tudzież przytulić i pogłaskać. I mimo że to takie "wymuszone" to i tak dół mija.
A propos nie słyszenia, u nas nie słychać między pokojami. Słychać za to co mówi sąsiad z piętra wyżej doskonale.
I ogólnie sobie odpuść.
Ja sobie ostatnio odpuściłam.
Koty latają po parkiecie, ogólnie zlewka. Jest D. w domu w niedzielę, dostaje odkurzacz w łapę (tudzież bierze gdzieś hałastrę a ja odkurzam, jak tam się umówimy). Nie chce mi się to nie robię. I co? I nic.
Głównie chyba trzeba samemu się wyluzować, zmienić podejście...
Mnie często przytłacza że nie mogę pogadać ze znajomymi - teraz już mam trochę kryzys, bo dzieci już mi dwa miechy w kółko chorują, a wszyscy znajomi z dziećmi, więc niezbyt możemy się poodwiedzać. Zresztą zaraza jakaś, jak nasze zdrowe, to inne chore, i tak w kółko...
Wczoraj też mieliśmy przygodę, jadę odbierać Pepe ze żłobka, a tu... flak w oponie
A więc zaangażowałam Hankę z bloku obok do odbierania, jakoś tam się udało. Dziś jeździłam załatwiać tą felgę/oponę. Szczęście że wczoraj w nocy D. mi zmienił koło, bo ja cały czas zielona w tym temacie. D. narzekał, że zawsze mi zmienia koła w deszczu i w nocy ;-)
A propos kreacji fryzurowych i facetów, to my mamy totalnie odmienne gusta, ale nigdy nie było z tego powodu focha. Tj jak u Sugar. "Trochę dziwna ta grzywka, ale i tak cię kocham ;-)". W ogóle nawet by mi nie przyszło do bani rezygnować z jakiegoś swojego wymarzonego czegoś bo mi facet nie pozwala
Nie ma takiej opcji. A propos ganienia to my raczej mówimy szczerze co się nie podoba i dyskutujemy ewentualnie ale nt siebie zawsze ostatnie zdanie ma dana osoba. Np. ja mówię D. że w jakimś tam ubraniu wygląda jak menel i że by może ubrał coś innego jednak, ale jak postanowi że ubierze akurat to, to trudno. Nie obrażam się. I vice versa. Dita, z tym zostawianiem samemu z dziećmi to ja robię foch D. Oczywiście bez przesady, ale czasem naprawdę jestem mega zgonem po dniu, a on przychodzi, je obiad czy coś tam, po czym stwierdza że idzie gdzieś naprawiać coś na dwie godziny. I zostawia mnie z calym chłamem i dzieciakami. Mam ochotę go wtedy rozszarpać... Ale nie robię focha ;-)
Dita co do twojego A. to generalnie ciężko coś zrobić jak on się nie przyznaje do tego co sam czuje. Może na wyjścia organizuj jakąś pomoc A. do dzieci, np mamę, siostrę, kolegę, żeby mu się nie nudziło? My czasem tak robimy, albo ja np. biorę bachory w odwiedziny do brata, jak D. nie ma, zawsze wtedy łatwiej opanować no i szybciej czas leci. Bo może A. wcale nie robi tego focha świadomie ... nie każdy jest świadom własnych emocji... co nie znaczy że ich nie ma... tyle że trudno gadać wtedy.. hm
Pingwinku, a jest opcja zostawić ją z tym całym chłamem np pod warunkiem że sobie to wszystko pousypia i zaśnie sama? Moja kolezanka tak miała i zostawiała córkę żeby sama się przed snem bawiła i poszła spać. Dwie godziny tam coś gada co prawda, ale usypia sama i ich nie angażuje.
Roni, a mówisz to Markowi? W sensie "a teraz przez 5 min musisz dopieścić żonę bo niedopieszczona żona staje się wredną zołzą, zrób to to i to". U mnie to samo jest czasem, ale wystarczy że "każę" D. mnie zakomplementować i pochwalić, tudzież przytulić i pogłaskać. I mimo że to takie "wymuszone" to i tak dół mija.

A propos nie słyszenia, u nas nie słychać między pokojami. Słychać za to co mówi sąsiad z piętra wyżej doskonale.

I ogólnie sobie odpuść.
Ja sobie ostatnio odpuściłam.
Koty latają po parkiecie, ogólnie zlewka. Jest D. w domu w niedzielę, dostaje odkurzacz w łapę (tudzież bierze gdzieś hałastrę a ja odkurzam, jak tam się umówimy). Nie chce mi się to nie robię. I co? I nic.
Głównie chyba trzeba samemu się wyluzować, zmienić podejście...
Mnie często przytłacza że nie mogę pogadać ze znajomymi - teraz już mam trochę kryzys, bo dzieci już mi dwa miechy w kółko chorują, a wszyscy znajomi z dziećmi, więc niezbyt możemy się poodwiedzać. Zresztą zaraza jakaś, jak nasze zdrowe, to inne chore, i tak w kółko...
Wczoraj też mieliśmy przygodę, jadę odbierać Pepe ze żłobka, a tu... flak w oponie
A więc zaangażowałam Hankę z bloku obok do odbierania, jakoś tam się udało. Dziś jeździłam załatwiać tą felgę/oponę. Szczęście że wczoraj w nocy D. mi zmienił koło, bo ja cały czas zielona w tym temacie. D. narzekał, że zawsze mi zmienia koła w deszczu i w nocy ;-)

