reklama

mamusie grudniowe:)

Hej hej
A propos kreacji fryzurowych i facetów, to my mamy totalnie odmienne gusta, ale nigdy nie było z tego powodu focha. Tj jak u Sugar. "Trochę dziwna ta grzywka, ale i tak cię kocham ;-)". W ogóle nawet by mi nie przyszło do bani rezygnować z jakiegoś swojego wymarzonego czegoś bo mi facet nie pozwala :szok: Nie ma takiej opcji. A propos ganienia to my raczej mówimy szczerze co się nie podoba i dyskutujemy ewentualnie ale nt siebie zawsze ostatnie zdanie ma dana osoba. Np. ja mówię D. że w jakimś tam ubraniu wygląda jak menel i że by może ubrał coś innego jednak, ale jak postanowi że ubierze akurat to, to trudno. Nie obrażam się. I vice versa.

Dita, z tym zostawianiem samemu z dziećmi to ja robię foch D. Oczywiście bez przesady, ale czasem naprawdę jestem mega zgonem po dniu, a on przychodzi, je obiad czy coś tam, po czym stwierdza że idzie gdzieś naprawiać coś na dwie godziny. I zostawia mnie z calym chłamem i dzieciakami. Mam ochotę go wtedy rozszarpać... Ale nie robię focha ;-)
Dita co do twojego A. to generalnie ciężko coś zrobić jak on się nie przyznaje do tego co sam czuje. Może na wyjścia organizuj jakąś pomoc A. do dzieci, np mamę, siostrę, kolegę, żeby mu się nie nudziło? My czasem tak robimy, albo ja np. biorę bachory w odwiedziny do brata, jak D. nie ma, zawsze wtedy łatwiej opanować no i szybciej czas leci. Bo może A. wcale nie robi tego focha świadomie ... nie każdy jest świadom własnych emocji... co nie znaczy że ich nie ma... tyle że trudno gadać wtedy.. hm

Pingwinku, a jest opcja zostawić ją z tym całym chłamem np pod warunkiem że sobie to wszystko pousypia i zaśnie sama? Moja kolezanka tak miała i zostawiała córkę żeby sama się przed snem bawiła i poszła spać. Dwie godziny tam coś gada co prawda, ale usypia sama i ich nie angażuje.

Roni, a mówisz to Markowi? W sensie "a teraz przez 5 min musisz dopieścić żonę bo niedopieszczona żona staje się wredną zołzą, zrób to to i to". U mnie to samo jest czasem, ale wystarczy że "każę" D. mnie zakomplementować i pochwalić, tudzież przytulić i pogłaskać. I mimo że to takie "wymuszone" to i tak dół mija. :tak:
A propos nie słyszenia, u nas nie słychać między pokojami. Słychać za to co mówi sąsiad z piętra wyżej doskonale. :eek:
I ogólnie sobie odpuść.
Ja sobie ostatnio odpuściłam.
Koty latają po parkiecie, ogólnie zlewka. Jest D. w domu w niedzielę, dostaje odkurzacz w łapę (tudzież bierze gdzieś hałastrę a ja odkurzam, jak tam się umówimy). Nie chce mi się to nie robię. I co? I nic.
Głównie chyba trzeba samemu się wyluzować, zmienić podejście...

Mnie często przytłacza że nie mogę pogadać ze znajomymi - teraz już mam trochę kryzys, bo dzieci już mi dwa miechy w kółko chorują, a wszyscy znajomi z dziećmi, więc niezbyt możemy się poodwiedzać. Zresztą zaraza jakaś, jak nasze zdrowe, to inne chore, i tak w kółko...

Wczoraj też mieliśmy przygodę, jadę odbierać Pepe ze żłobka, a tu... flak w oponie :baffled: A więc zaangażowałam Hankę z bloku obok do odbierania, jakoś tam się udało. Dziś jeździłam załatwiać tą felgę/oponę. Szczęście że wczoraj w nocy D. mi zmienił koło, bo ja cały czas zielona w tym temacie. D. narzekał, że zawsze mi zmienia koła w deszczu i w nocy ;-):-D
 
reklama
Hej babeczki
Widze, ze pogoda nastraja depresyjnie nie tylko u mnie.

Ditka a on nie robi sam dla siebie nic? Ty nie dosc, ze zajmujesz sie domem, pracujesz, dziecmi to masz jeszcze znosic fochy pana domu? No sorry, ale cos jest nie tak.
 
Mnie ostatnio owy buddyzm o ktorym mowi Sugar sie udziela, zyje po swojemu nie robiac krzywdy ludzikom obok (duzo pracuje nad soba i moje ataki zlosci przy dziecku tez prawie zniknely ), ale ludzienkowie obok mnie wchodza nagminnie z butami na moj teren i ciezko troche to wszystko idzie...
spokoju mam w sobie niezmierzone czasem poklady ale co z tego, moglabym spokojem naprawiac swoj zwiazek tyle ze moj chop wogole nie chce rozmowy, a jak mowi Sugar dorosli ludzie szczera rozmowa moga zalatwc wszysto
a poki co nie ma rozmow, i dlatego sa fochy jak u Dity i niezrozumienie potrzeb jak u Roni
rozumiem Was kurcze laski
never mind nie o tym chcialam

chcialam sie pochwalic ze mojego po ostatniej akcji sumienie ruszylo i dostalam dzis automat do chleba o ktory prosilam :)

i ze Filip sie wlasnie pochorowal, 39.7C i wszystko wkolo obrzygane
 
Kasia no wlasnie tak bylo do tej pory 2-3,5h zasypiania z zabawkami. W koncu usypia o 16tej. A o 17tej musze ja budzic bo przeciez o 20tej znowu spac.Nie chce mi sie wierzyc ze nie chce jej sie spac bo juz o 13tej ziewa,trze oczy. Na haslo idziemy spac, jak najbardziej sie zgadza,wlacza kolysanki itd, a w lozku wulkan energi, a ostatnio wymyslanie milionow powodow zeby nie spac.
 
Ostatnia edycja:
No my sie z moim starym dogadujemy. Kiedys nieraz mowilam mu, stary, ty pracujesz od do a ja cala dobe i nikt mi za to nie placi. W domu w zyciu codziennym malo pomaga, ale za to inne rzeczy robi. No coz, teraz u nas inne sa priorytety. W nocy to ja walcze z mala. Ale to m. rozwozi i odbiera mloda z przedszkola, lata po bankach, pocztach, zakupach, smietnikach podrzucajac worki ze smieciami i takie tam. Jest u nas podzial obowiazkow, kazdy ma swoja dzialke do zrobienia. Ale np. jak mi sie nie chce zrobic obiadu, posprzatac to nie ma problemu. Jak chce gdzies wyjsc to tez nie. Tak sobie to zgrywamy, zebym mogla skoczyc do fryzjera. Kiedys probowal strooic focha, ze w tym czasie nie zrobi np. parapetow czy czegos tam. Ale jak dostal odp, ze to moze poczekac a paskudnie brzydka zona nie, to odpuscil.
A gdybysmy mieli miec fochy lub zabraniac sobie noszenia jakis szmat czy fryzur lub innych to dawno bylibysmy po rozwodzie. Moj stary ubiera sie jak obwies i ma to gdzies. A ja juz nie mam na niego wplywu. A ja jemu zawsze sie podobam.
 
bsz, biedne chorobiaki

podpisuje sie pod tym co napisala kasia

no i pod tym ze do tanga trzeba dwojga, bo inaczej grochem o sciane :-(
no i nie do konca to jest ze zycie wg dharmy to takie zycie po swojemu, tak naprawde ta filozofia wcale nie jest taka latwa i przyjemna
ale mi pomaga

strasznie mi przykro Ditka, oboje macie ciezkie charaktery chyba co?
ale nigdy nie jest za pozno na zmiany, rozmowy etc, chociazby byly powtarzane po raz 2009, moze za 3000 zakapuje :tak:

nieistotna jak ten automat do chleba? bo myslalam o takowym :-)

sciskam
 
ja tez popieram Kasie, u nas czasami wychodza jakies zale ale tez da sie pogadac, z reszta jak pisalam obojhe jestesmy uparci i jak sie kochamy to jak dwa wrobelki a jak sie klocimy to na noze, ale jakos idzie, trza sie starac...

ja wlasnie pichce nadzienie do tortilli, piers kurczaka podsmazam z cebula i czosnkiem, dodaje pomidory teraz z puszki najlepiej, troche takiego meksykanskiego ostrego sosu , kukurydze i czerowna fasole, polecam pychotka, do tego robie saltake z kapusty pekinskiej + zielony ogorek+papryka bez pomidora bo mega syfiaste i sos na jogurcie i smietanie z dodatkiem czosnku i odrobina curry, tortille podgrzewam w piekarniku wszystko zawijam i gotowe, wiem ze off topic ale moze komus przypadnie do gustu ;)
 
juz mowilam "choc mnie przytul", odp. "to ty chodz" lub "a ty nie mozesz?" (zwykle nie moege bo zmywam gary, albo karmie dzieciaka, a zarowno gary i dzieciak sa nasze nie tylko moje ;-))
jak mowie chcialabym zebys mial dla mnie wiecej czasu, on odpowiada ze jest zmeczony bo go dzieci zmeczyly (jakby mnie nie meczyly), jak prosze o cokolwiek innego to jest zaraz (dalabys sobie spkoj, jak mam zrobic to kiedystam zrobie)/ juz( zaraz)/ chwila (za godzine)/ zrobie w weekend (ale nie powiedzialam przeciez w ktory weekend
tym sposobem ma:
1) niezadowolona zone, ktora czeka niewiadomo na co :confused2:
2) choinke na gornym pietrze lozka pietrowego ktora cierpliwie czeka na zejscie do piwnicy od 27 grudnia :-D (wyniose jutro/pojutrze/w weekend)
3) fotelik samochodowy Janka (czeka na to samo co choinka)
4) fuga w kiblu miala byc polozona kakies 8 mc temu, ale w zeszly weekend sasiadka powiedziala ze nie zauwazyla ze yej fugi tam nie ma (sasiadka ma cukrzyce i ledwo widzi swojego kota)
5) upaciany sufit w lazience od fugi (sasiad od 4 mc nie oddaje drabiny, pewnie mowi to samo zonie na ten temat co moj maz na temat choinki i fotelika)
5) zepsute radio tez czeka na cos (mniemam ze na wyrzucenie)
6) ma tez pesel Blanki od 6 mc w urzedzie bo nie mial kiedy odebrac, a jak byl raz to nie bylo pradu
ale moj maz ma:
1) wielka armie w travianie
2) obiadek codziennie
3) cyniczna zone, ktora juz klnie jak szewc z niemoznosci innego upustu emocji
4) satysfakcje ze robi po pracy dla kolegi twardy dysk (szkoda ze nie masatysfakcj jak zona zadowolona)
5) sasiadki tez ma codziennie bo przychodza, bo zona chce skims pogadac
6) zone smierdzaca fajkami

Kasiu, jakby mnie faktycznie nie slyszal to by nie mowil ze zaraz przyjdzie, a czasem to nie slyszy nawet jak mowie mu za plecami, po prawej stronie, po lewej (zwykle nie slyszy jak ma cos zrobic) on to nazywa pamiecia wybiorcza

mi tez koty nie przeszkadzaja
Blanka sie zlini zostawia za soba znaki jak slimak, wiec szorowanie tego mmijaloby sie z celem codziennie
tym bardziej ze mopowanie prz jasku to jest cos srednio mozliwego
chodzi mi bardziej o lepiaca sie podloge w kuchni, uzyzane blaty, sterta walacych pieluch itp rzeczy ktore moim zdaniem ogarniete powinny byc codziennie
ja moge zrobic wszystko, generalnie mi to nie robi, bo lubie miec w miare ogarniete, nie lubie jak mi sie dzieci do podlogi kleja, i on naprawde nie musi tego robic za mnie (chyba ze poprosze),chodzi o to ze moglby to docenic, pochwalic, przytulic (to takie poswiecen wymagajace zadanie zauwazyc ze jest jakis lokator jeszcze w domu?)
ja w ogole jestem zdania ze lepiej ogarnac na biezaco niz potem skrobac podlogi
kocham Marka, ale przeraza mnie to ze tak bedzie zawsze
a ja zawsze nie bede tego wytrzymywac, bo staram sie wiele rzeczy robic za niego zeby do tej pracy chodzil jak czlowiek nie jak zombie, ale to tak troche moim kosztem sie odbywa
z reszta jak nic nie robie, to wszystko dzieje sie podobnie
 
Sugar ja nie zyje zgodnie z ich przekonaniami bo w moim przypadku byloby to prawie awykonalne jedynie staram sie wprowadzic kilka zasad w wlasne postepowanie
te zycie po swojemu to taka przenosnia :happy:

co do automatu to jeszcze nie testowalam bo przez rzyganko Filipa zajmuje sie caly dzien praniem
jutro skocze do tesco po gotowe mieszanki (poznije planuje zakupy w necie) a z czasem pokombinuje z wlasnymi wypiekami z przepisu, chce tez koniecznie sporobwac czy uda mi sie w tym ciasto drozdzowe
jak przetestuje dam znac czy polecam czy odradzam
 
reklama
Roni jakie to zyciowe... :baffled::happy:

ja mam choinke ktora czeka na piwnice, choinka lezy na pralce w korytarzu ktora czeka na wyniesienie do garazu od poczatku grudnia, drzwi od szafki odlamane od poczatku grudnia z barku ktorych wypadaja Filipa ubrania, drzwi od junkersa odrecone w pazdzierniku czekaja na przykrecenie, uchwyty od szafy ktore odpadly w listopadzie a szefo pocina w Call of duty 5
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry