reklama

mamusie grudniowe:)

a i chcialm jeszcze dodac ze jak ja niczego nie zrobie to tez zadnego problemu, to co robie to zwykle moja i tylko moja inicjatywa, smieci wynosi Marek, pranie robi Marek
jakos leci, dzieci to dzialka zwykle dla mnie ale mi pomaga, nie powiem ze nie
i chodzi mi tylko o to ze nie zauwaza jak robie cos dla niego, ze go potrzebuje, ze tez jestem zmeczona, zamiast za cos podziekowac, czy pochwalic powie ze przeciez nikt mi nie kazal...
jak ladnie wygladam to mi to powie (a ostatnio nie mam czasu na wygladanie jakiekolwiek),czesem powie zebym gdzies poszla ale to juz musi widziec ze ledwo nogami przebieram
glownie chodzi mi o to ze zapomnial o mnie jako o partnerce
(jak napisalam to partnerce, to az mi sie glupio zrobilo, czy ja jestem partnerka?)
 
reklama
Roni, bo on pewnie też niedopieszczony, mi się wydaje. Może przytul go pierwsza i wtedy? Może on też się czuje niedoceniany jako partner, tylko słyszy jak Kaczor Donald w śnie koszmarze (pamiętacie?) "wynieś choinkę, wynieś śmieci, zrób fugi," itd.
Wiem że ostatnie na co masz ochotę to jeszcze się zajmować Markiem, ale czasem tak jest, że jak ty zaczniesz do niego miło i ogólnie optymistycznie to on też tak odpowie.
Jemu tez pewnie źle jest z tym, że tobie jest źle, tylko nie wie jak to zmienić.
Ja ogólnie każdemu przypisuję dobrą wolę, bo jak cię wybrał spośród milionów, to raczej nie wierzę, żeby ci na złość robił :-p
A próbowałaś np. przez parę dni nie mówić mu co ma zrobić?
Z tymi rzeczami to może się przekwalifikuj. Jak on taki dzieckolubny to go zamknij w pokoju z hałastrą i sama fuguj, a co? Zresztą sobie odpoczniesz od zgiełku :-p
Tudzież mów mu od rana "dziś dzień wyniesienia choinki" żeby się przyzwyczaił, że wieczorem wyniesie. A jak nie wyniesie, to następnego dnia zderz go na wejściu z surowcami na obiad i każ gotować, bo ty zajęta jesteś noszeniem choinki do piwnicy. No nie wiem, ogólnie milion rozwiązań takich pierdół. W ogóle większość z nich do rozwiązania w parę minut...

Niech wstaje w nocy do dzieci, wszyscy koledzy z pracy mego D. strasznie chwalą sobie wstawanie nocne, bo wtedy w Travianie wielkie przewagi się ma ;-)
 
chodzi mi tylko o to ze nie zauwaza jak robie cos dla niego, ze go potrzebuje, ze tez jestem zmeczona, zamiast za cos podziekowac, czy pochwalic powie ze przeciez nikt mi nie kazal...

o to wlasnie i mnie chodzi

No i sie skonczylo ze Mercedes nie poszla spac, a wieczorem tez nie pojdzie. wynilka z tego czy ma zabawki,czy nie i tak sobie znajdzie zajecie zeby nie isc spac...trudno
 
no i znow kasia napisala to co ja chcialam :)

z chlopami trzeba sposobem, bo inaczej nie da rady
ja wiem ze to zcasami ostatnia rzecz na jaka masz ochote
ale takie fortele przynosza skutek
faceci sa jak takie malpki i jak malpki trzeba ich traktowac!- to maksyma mojej przyjaciolki i musze powiedziec ze duzo w tym racji
do tego zapamietaj ze kazdy chlop to JEDNOZADANIOWIEC
jedna rzecz na raz
dzisiaj wyniesienie choinki
i powtarzaj do skutku

no i rozmowa
jak krowie na rowie
czesto pomaga

sciskam
 
Kurcze jak czytam Roni to zaraz bede musiala przyznac sie ze mam spoko faceta w domu...ktory sie chwilowo zepsul z powodu sytuacji pracowo/finansowej.

Ja jestem straszny balaganiarz, jak Pingwinek najlepiej czuje sie sama z Pyzakiem bo robie wszystko wtedy kiedymam na to ochote. Ogolnie nie kleimy sie do podlog bo na tym punkcie mam fiola ale zasypani jestesmy ciuchami, naczyniemi. JAk sie nazbiera za duzo to sprzatam dokladnie lub M to robi bo przyznam ze robi to duzo lepiej ode mnie ocvzywiscie nagada sie ptzy tym. Ja wychodze z zalozenia ze jak mu sie cos nie podoba to niech sobie sam posprzata/umyje.

Ale jesli chodzi o wszystkie inne domowe roboty to on chetny, nie trzeba mu dwa razy powtarzac. Chce poleczke-mam poleczke, chce przestawiac- przestawiamy, to dotyczy wszystkich bardziej meskich zajec domowych.

Kiedys wtracal sie do tego jak sie ubieram, jak maluje, do kolczykow, fryzury itd. Do czasu to znosilam ale chyba cos mi peklo jak po przekluciu jezyka zapodal megafocha. Doszlam do wniosku ze w klatce nie bede zyc, ze mam swoje marzenia, swoj gust, jak mu sie podobaja dlugie wlosy ktore niby powinnam zapuscic to niech sobie swoje zapusci...ja sie lepiej czuje z krotkimi. Gdybym zaczela palic o czym coraz czesciej mysle to bylaby pewnie wojna.
Dla mnie to chore takie zabranianie komukolwiek czegokolwiek. Dorosli jestesmy, roznimy sie a jesli sie kochamy powinnismy sie akceptowac. Oczywiscie nie mowie tu o jakichs skrajnosciach typy broda z kolczykow czy irokez. Ja go gonie za jedzienie wieczorem i piwo ale tylko dlatego ze narzeka ze gruby jest. Widze ze piwa juz nie popija.
 
Kasiu, uwierz ze nie mowie anie o choince, ani o fudze
mowilam, ale przestalam bo pomyslalam, ze jak nie bede trula to szybciej sie zmotywuje
lipa
nie mowie nic dalej
kiedys wyniesie
albo ja wyniose
ale mu sie glupio zrobi, a tego tez nie chce
a z dopieszczeniem, chocby wczoraj, siedzial na kanapie, przyszlam, przytulilam sie Marek pod nosem " o jezu, a ty tu po co" powiedzial tonem przykrym, zobaczyl mine i powiedzial ze zartowal, powiedzialam ze przykro mi sie zrobilo, ale nie odeszlam i nie walnelam focha
z jego strony nic
ja czekam
powiedzialam ze mi zle, ale czekam nadal, ciagle zganiam ze zmeczony, bo wstaje rano itp, ale chyba o sobie tez ociupine powinnam myslec?
taki stan z wiekszym lub mniejszym nasileniem trwa juz dobrych kilka miesiecy
tez mam swoja cierpliwosc, dzieci dziecmi, ale jak zle sie bedzie dzialo to nawet jak podrosna i nie beda tak meczyc to niesmak zostanie i to i tak nic nie zmieni
nie jest zawsze zle, ale jak juz jest to po bandzie, a ja sobie poprostu z tym nie radze bo tak sie glupio sklada, ze nie mam tu nikogo, mam sasiadki, ale staram sie niczego nie mowic w nerwach, czasem w zartach, ale one widza ze zrobilam sie bardziej nerwowa, duzo obowiazkow, ot co
 
Kurcze Roni smutne co piszesz.

Moze przydalby Wam sie jakis wieczor tylko we dwoje...zebyscie spojrzeli na siebie z innej perspektywy/przypomnieli jak Wam kiedys bylo dobrze...chwila oderwania od domowych obowiazkow.

Moze M przytlacza sytuacja finansowa a to reakcja obronna...ja potrafie to zrozumiec bo jak mam stersa to nic nie jestem w stanie zrobic i M ciagle sie czepia.
 
Czesc laski :-)
Sprzedałam małego dla babci z okazji dnia babci i szczesliwam bardzo bo se oddetchne do soboty :-)
Pingwinku nie chce za bardzo spac z małą zeby sie nie przyzwyczaiła no i dla mnie wtedy nie wygodnie dla M tez. Maja smoczkowo zatykam ja smokiem ale za piec minut to jej nie stracza i widze ze ewidentnie jest głodna ale juz chyba jej mija to obrzarstwo i wychodzi na ludzie :tak: nawet se dzisiaj pospałam

U mnie zwiazek partnerski sam mnie wygania z domu na fitnes kosmetyczka fryzjer zakupy mowi "idz odpocznij od nas" :-) nabirz sił normalnie cudownego mam mena
duzo mi pomaga bardzo duzo
Roni Maja ma racje moze potrzebny wam wieczor we dwoje? oderwanie sie od wszystkiego
Pingwinku moj Filip tez nie chce chodzic spac zawsze wedruje pare godzin nie mam na to sposobu poprostu odpuszczam moze rzeczywiscie nie jest spiacy a jak zaczyna byc juz mega maruda pod wieczor czytam mu ksiazkę, lezakujemy sobie i przechodzi mu po pół godzinie
 
reklama
no to cóż się nasuwa....życie to nie je bajka :sorry:

a tak to poprostu chcemy być za idealne, gotowanie, pranie , sprzątanie , prasowanie, itp....a tu jeszcze chciało by się do męża poprzytulać, książkę poczytać, film obejrzeć a oczy same się zamykają i dupa blada:baffled:,

ale chłop to chłop a nie kobitka,

myślę że rozwiązaniem wielu problemów była by pomoc domowa, czyli Pani, która przyjdzie posprząta umyje, może ciasto upiecze:sorry:, .....no przynajmniej u mnie, bo u nas zawsze kłótnie o sprztanie, mój S twierdzi że warunki aseptyczne mamy w domu, a ja twierdzę że bałagan w każdym kącie:eek: i na tym gruncie u nas nigdy porozumienia nie będzie, z tym że ja sprzątam a on się dzieckiem zajmuje:-p, u nas sprzątanie zawsze w sobotę, a na tygodniu tylko ogarniamy żeby się nie przewrócić, ale ogólnie to ma wyznaczoną codzienną swoją działkę tzn mycie garów, sprzątanie zabawek i przez jakieś 1/2h być na moich usługach tzn przynieś Alicji picie, podaj krem, włącz kołysanki, przynieś misia itp

wyjście do fryzjera, marketu - nie ma problemu, acz kolwiek nigdy nie przesadzam z czasem, nie dlatego że S niezadowolony, tylko poprostu z zasady;-)
ubieranie się.... - zawsze mówi że ładnie wyglądam, ale nie tak z siebie tylko pytam i odpowiada, a jak wiem że dopiero wstałam i wyglądam jak by piorun w kapustę strzelił to nie pytam , więc nigdy nie mówi że źle wyglądam :-p
natomiast nigdy nie farbuję włosów bo S chce tak , on zawsze mówi żebym zrobiła sobie jasny balejage, ale ja nie chcę i nie zrobię bo nienawidzę odrostów
ale też liczę sie z jego zdaniem, jak bym się uparła na kolczyk w nosie to bym go zrobiła i pewnie by to zakceptował, ale wiem ze jemu to się nie podoba więc nawet nie myślę.

pieniądze - obydwoje mamy zdanie ,że jak są to dobrze i można wydawać, a jak nie będzie to będziemy oszczędzać, choć ja mam czasem zapędy "żydowskie":confused2:
oczywiście nie zarabiamy mega kasy, ale nie mogę narzekać, nie mam górnolotnych wymagań, więc dobrze jest jak jest:tak:

Roni taki stan jak ty obecnie przechodziłam jakieś 1/2 roku temu, niby wszystko ok, ale..... no i zrobiłam pierwszy krok, a raczej wiele kroków, to ja się zaczęłam przytulać, zrezygnowałam z kilku prac domowych na rzecz bliższych kontaktów partnerskich i jest teraz ok.
a co do zaległości w pracach domowych to Ci tylko powiem ,że rurka od kaloryfera w łazience czeka na pomalowanie od 4 lat, machnęłam ręką, ale myślę że zrobię taką listę z pracami do wykonania i powieszę u S w pokoju i zaznaczę że ma zrobić tylko jeden punkt w każdą sobotę, a dla realności wykonania w praktyce niech będzie w jedną sobotę w miesiącu, może będzie jakiś efekt.
"Przecież nie mówiłaś, nie słyszałem" no jasne, bo jak można słyszeć jak się słucha książki przez słuchawkę w uchu.....ale na to ja już nie zwracam uwagi.

Dita a może pokaż mu to co nam napisałaś:sorry:
i mów mu wcześniej , troszkę pół żartem np. w piątek idę na basen, przygotój się że będziesz z naszymi potworkami 3h sam;-), a jak wrócę to Ci to wieczorkiem zrekompensuję te 3h przez 3h;-):-p, powtarzaj to codziennie i niech się przyzwyczai:sorry:.

Ja to sobie odpuściłam, i przymykam oczy na pewne rzeczy, nikt nie jest idealny i nasi szanowni też by mogli pewnie referaty pisać:tak:

a moje zdanie jest jedno ROZMOWA , rozmowa i jeszcze raz ROZMOWA, bez tego ani rusz, choć czasem trudno zacząć to warto .....a po co pytać "o co Ci chodzi ", jak znamy odpowiedź, jakoś inaczej trzeba:tak:

ale co tam Kochane te nasze chłopy i już:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry