Nona - ja nie walentynkuję bo mój stary własnie postanowił chyba razem z tobą pozdychac w ten piękny wieczór, ledwo chodzi, jęczy, gorączkuje. (mam okazję odwdzięczyć mu się za pewną sprawę, normalnie o 3 mam ochote go obudzić i stwierdzić że jest pieruńsko zimno, niech rozpala w piecu

) Nic,no na razie leży pod kocem z pilotami naokoło i przerzuca kanały, bosz, jak dziecko....;-)
Młoda chora nadal, ale nie jest gorzej. Szpikuje ją syropem z czosnku...
Nonka - najlepiej to herbata, pod koc, a jak nie przejdzie to do lekarza. Wbrew powszechnym opiniom,że to ,,tylko" wirus, ja jak dostałam antybiotyk, na drugi dzień byłam już jak nowonarodzona, a mnp mój tato który grypę przechodził jeszcze przed naszym przyjazdem do was, właśnie twierdził, ze grypa to wirus i do lekarza nie pójdzie. męczył sie z gorączką 40 stopni 5 dni, do tej pory kaszle. Mój lekarz powiedział,ze owszem, grypa to wirus, ale przy grypie w 80% przypadków osłabiony organizm atakuje bakteria, stąd tez biora się powikłania pogrypowe

A na przyszły sezon szczepię siebie i rodzinę, nie ma bata
nieistotna - fajne kolczyki. Ale jeszcze fajniejszy gest. Brawo dla twojego m

kasu - jak wyżej;-)
I brawa dla niesikających!!! Kurcze,ja nie miałam najmniejszych problemów i z jedną i z drugą, obie pożegnały sie na amen z pieluchami po skończeniu roku.