reklama

mamusie grudniowe:)

jesu dopiero zerknelam na zegarek... juz 3! szok..

ostatnio w ogole jestem przestawiona, budze sie o 12 i nie moge dlugo zasnac. i maluch sie przestawil razem ze mna (albo teraz wykminilam, ze ma takie pory aktywnosci ;-) )

ja dzis nieciekawy dzionek tez. od wczoraj na "zwolnieniu" jestem od zajec, ale nie odpoczywam zbytnio :-D wreszcie wystartowalismy z firma nasza, zapierdziela jak nie wiem, mam pelne rece roboty, az na bb nie moge siedziec, chociaz przy kompie prawie non stop. pelno maili, przelewow, paczek i innych bzdur.
wisze na allegro - nasze konto to Kidilandia, sprzedajemy zabawecki ;-) jakby ktos mial chetke zerknac :-)

i w ogole jakos wizja porodu odjechala daleeeko.. teraz mam chec urodzic najwczesniej za jakies 2-3tyg.

jak zwykle, mam swoje schizy. ostatnia moja ulubiona jest mysl, ze wszystko sie zmieni (niekoniecznie na lepsze).. z moim ukochanym m i w ogole.. lubie moje zycie, jakie jest i nie wiem, czy polubie to nowe ;-) glupio sie przyznac, ale tak jest... strasznie kocham Filipka, ale boje sie, ze przewroci swiat do gory nogami, nie bede mogla sobie z nim poradzic i bede rozgoryczona. taki troche baby blues mnie ogarnal, ale przedporodowy. chyba musze przestac myslec.

i jakos przestalam o porodzie myslec w ogole, i o przygotowaniach.. jakos odeszlo wszystko na dalszy plan... nie wiem, nie wiem, co sie dzieje... :-(

troche mi zle. dziwne...

sorki za to wywnetrzanie.. mam nadzieje, ze mi przejdzie jak najszybciej...
 
reklama
Aenye, ja mam czasem podobnie.
Nie moge sie doczekac Małej, a jednocześnie nie wyobrażam sobie, jak sie pomiescimy w trojke w jednym pokoju, kiedy bede sie uczyc, z czego bedziemy zyli,skoro nie moge na razie pracowac i czy nie bedziemy sie ciagle klocic przez zmeczenie i stres:sad::sad:
 
moje kochane pierwszaki...

tak , to fakt - dziecko wywraca świat do góry nogami - i na to się trzeba nastawic, że już nie będzie jak dawniej. Trzeba przetrzymać baby-bluesa (w moim przypadku jakieś 2 miesiące:baffled:) i... nie wyobrażamy sobie już innego życia!!
Dziecko to największa wygrana, największy skarb, a w kochającym się związku na pewno nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie - umacnia go do granic możliwości!!!
Tak więc trzeba się nastawić na pewne trudy (ale niekoniecznie) dni pierwszych a potem na niesamowitą dumę, radość i sens życia!!!

Szczerze to ja sądzę,że gdyby nie Ala, to nasz zwiazek z mężem nie potrwałby długo... nawet nie chce mi się mówić dlaczego.
A tak - jesteśmy na dobre i na złe, zakochani, zapatrzeni w siebie z dwiema (już niedługo, mam nadzieję) łobuziarami - i kocham takie właśnie życie!!!

A pieniądze...? To banalne, co napiszę, ale moim zdaniem przy dziecku nawet łatwiej o pieniądze - bo TRZEBA i już. I zawsze się znajdą. I uszy do góry!!!
 
Dita ślicznie to napisałaś. Ja też mam czasem przedporodowego baby blusa. że wszystko się zmieni i wcale nie na lepsze.
Ale naszczęście tylko czasami, a większość czasu mam myśli dobre i cieszę się że doświadczona mamusia o tym pisze wtedy jeszcze lepiej na duszy i lepiej i spokojniej się patrzy na przyszłość. Dziękuje
 
Witam przepraszam że się wtrącam ale chce powiedzieć że Dita ma rację w 100% ja miałam tak samo jak ona i popieram ją we wszystkim co napisała w tym poście :tak::tak:
Wszystko będzie dobrze ... :-)

Pozdrawiam

PS. Ciekawa jestem co tam u Roni i Nieistotnej :-) niech szybko dadzą znać bo jajko zniosę ;-):-D
 
Ditka rzeczywiscie wspaniale to ujęłaś, dzieci to prawdziwy sens zycia, balsam na wszelkie trudności zyciowe, u mnie też nie raz dziecko pomagało w relacjach z mężem i choć to zabrzmi jakbysmy byli z sobą tylko dlatego ze jest dziecko, to naprawdę tak nie jest, jednak w przypadkach kryzysowych, (co zdarza się chyba w kazdym związku)dziecko i sprawy z nim zwiazane potrafi wiele sytuacji załagodzić i umocnić więź rodzinną
 
Hej dzien dobry babeczki
nadal jestem 2w1 i mam nadzieje ze do 1grudnia wytrzymam :)
w końcu maluch miał by grudniowy :)

skurcze mam ale lekkie i niezbyt czeste wiec porsze sie nie martwic :)
 
Kurczę, znowu się obudziłam z bólu brzucha i ze skurczem. Ale następców jakoś nie ma (szczęście). Czy wy też macie takie bolesne skurcze czy raczej niebolesne? Często?

A co do wracania do pracy, to ja pewnie od razu po macierzyńskim (bo przecież nie rzucę tego doktoratu) i pewnie opiekunka...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry