hehe przezylam!!!!! nie bylo tak zle ;-) w ogole beka, rano zadzwonilam do poloznej, ktorej nr mialam w ksiazeczce i umowilysmy sie na jutro, bo ma dzisiaj wolne. wyblagalam ja tez o znieczulenie, zeby ze soba wziela ;-) wiec ja spokojnie dylu do spania i tak do 13, kiedy to dzwonek u drzwi obwiescil przybycie ....... innej poloznej ;-) ja zaspana, moj maz tez, Fifek obkichany, ja nie umyta... hehehe ;-) ale super babka, poczekala, az sie zakrzatne, byla chyba godzine u nas w ogole! gadalysmy, ogladala Filipka i moje cycusie, mowi, ze jak na pokaz ;-) ja na to, no ba ;-)
popsikala szwy lindokaina czy jakos tak i nie bolalo. okazalo sie, ze mam tam lekkie zaczerwienienie i szwy podeszly ropka juz, ale wsio ok. mam tez trzy siniako-krwiaki - jeden wielki na wardze, jeden w srodku w pochwie i jeden przy pupci, musialy pojsc ostro naczynka przy porodzie i nacinaniu. stad te mocne bole i dretwienie posladkow pewnie.
ale bezszwowa ja czuje sie ruleeeeeeeeeeesko! super sprawa ;-)
w ogole namawiala mnie do smoczka, mowi, ze widac z Fifolka taki ssak, skoro wisi na cycku co chwile. dawac jesc, a kiedy juz sie porzadnie naje, przewinac i wtedy uspokoic smoczkiem (ale to jak skonczy 9dni-2tyg). mowi, ze nie szkodzi na laktacje, ze to zabobon - jak ladnie je (a je slicznie) to nie ma obaw. a jak nei dam smoczka, to najpewniej za jakis czas bedzie chcial ssac kciuk, a to wiele gorsze.
mowila tez, ze maly ma w jednym kaftaniku chodzic, nie w dwoch! (ja zawsze body+kaftanik/koszulka i pol/spioszki). ze wystarczajaco jest w domu cieplo.
i mowila, zeby w pachwinach nie smarowac tlustymi masciami, bo nieprzyjemnie jest wtedy mokro i slisko malemu.
i zeby nie pic sokow z kartonika - bo syf, lepiej wode z sokiem zrobic.
i wazne: NIE DAWAC PALCOW DO SSANIA, NAWET CZYSTYCH! bo czysty palec ponoc nie istnieje - nie da sie go domyc z syfow i bakterii. smok lepszy.
no i fajnie!