reklama

mamusie grudniowe:)

Ja sobie policzyłam, że w sumie w robocie nie będzie mnie 14 m-cy :szok: :szok: :szok: troche boje się powrotu bo w tym czasie pewnie zmieniło się z milion procedur i pojawiła się kupa nowych produktow i takich tam :eek: i w sumie wroce jak do nowej roboty :-( no i martwie się o Milenke jak sobie da rade w żłobku (który jest na tej samej ulicy co mój oddział :tak: ) bo na opiekunke jak na razie mnie nie stać :no:
 
reklama
Kate chetnie bym Ci pomogla, ale nie ukrywam ze jestem w superanckiej sytuacji, ze nie musze wracac do pracy. Mam nasza firme co oczywiscie wiaze sie z wyjazdami, ale ja juz pracuje: na necie, jezdze z mala po urzedach i dajemy sobie rade i nie musze sie z nia roztawac, a chyba najbardziej bym sie obawiala ze bym potwornie tesknila i martwila sie o corcie gdybym musiala ja oddac do zlobka, czy nawet zostawic z opiekunka. Jak z tata zostawiam ja to juz sie martwie czy aby na pewno nie bedzie glodna itd itd.
A dzisiaj tez jedziemy do pracy: na 3 dni wyjezdzamy z klientem--450 km od domu. I co mala pakuje, ladujemy w auto, wynajelismy nie hotel, ale dom kempingowy i hajda!

NONEK dziekuje Ci za wsparcie ze kupka sama przyjdzie. Po 5 dniach nagle mala jak strzelila kupola to az tatusia spiacego obudzila. Ciesze sie ze nie zdecydowalam sie na zadne przymusy kupkowe typu czopek. Jeszcze raz Ci dziekuje, bo to Twoja zasluga. Buzka
 
Kinga - welcome!!!!

Kasiu - może ja tez napisze o swoich obawach:
Wracam 16 maja do pracy, mam nadzieję,ze będę miała do czego wracać... Na moje miejsce jest zatrudniony siakiś student, nie mam pojęcia na jakich zasadach. No i cóz - nie jestem pewna, czy jak wrócę, to za trzy miesace będzie wylot na amen - w końcu student jest o wiele bardziej dyspozycyjny niż młoda mama. Zresztą zastanawiam się, jak w ogóle wrócę i gdzie, bo tam dla trzech osób nie ma miejsca. Szefowa obiecuje,ze na mnie czeka, ale...

No i malutka - na razie myślę, że wezmę jeszcze urlop wypoczynkowy dwa tygodnie po macierzyńskima potem moja siostra zacznie sesję, więc będzie praktycznie cały czas w domu aż do października - oczywiście zaproponuję jej mała pensyjkę za opiekę - myślę,że jakies 200 zł. Na nianię mnie po prostu nie stać - u nas jakieś 500 zł - zanim zacznę zarabiać z prowizją, minie kilka miesięcy (w biurze podróży na kliencie zaczyna się zarabiac po kilku miesiącach - aż wyjedzie np jeśli jedzie we wrześniu a rezerwuje w czerwcu - ja prowizję za niego dostanę w październiku). A do tego czasu czeka mnie 1150 zł brutto - czyli osiemset cośtam ,,na rękę". Plus dojazd -
30 km w jedna stronę - nie wiem,czy wstarczyłoby na bułkę. Żłobek odpada - mam złe doświadczenia ze sobą - to wylęgarnia zarazków i wirusów, poza tym wiem, jak w państwowych (i nie tylko) przedszkolach wygląda opieka w żłobkach. Małpy sobie siedzą i piją kawkę, a dziećmi od czasu do czasu zajmuja się praktykanci... Na droższy lepszy żłobek mnie po prostu nie stać.
O październiku kiedy siostra wróci na studia jeszcze nie myślę. Pomyśle we wrześniu.
Poza tym nie sądzę abym miała uznawaną ,,godzinę na karmienie" - nawet boję się o to prosić.

No,chyba tyle o moich obawach - miałam to wysłać na priv, ale w sumie jak się wygadałam na forum, to mi trochę ulżyło...
 
ja w planach mialam wrocic do pracy kolo lipca, ale nie wiem jak to wyjdzie...
nie mam koncepcji kto sie zajmie malym :baffled:
wogole pewnie bede bardzo tesknic :-(

najbardziej chcialabym zebysmy pracowali z mezem na zmiane, tzn on pracuje ja z malym, ja pracuje on z malym.
jak bede miala zbyt duza przerwe to ciezko pozniej bedzie, w mojej branzy co chwile sa jakies nowinki.
dziewczyny a przedluzyli nam juz wogole ten macierzynski o te 2 tyg :confused:
 
Kochane jesteście... dzięki serdeczne!!! piszcie jeszcze... proszę :):):)
Dita - no to ci współczuję... pracowałam w podobnym systemie, miałam 1100 brutto /780 na rękę/ + dojazdy tak jak ty 30 km w jedną stronę... jeździłam z dwiema osobami, to mi się zrzucały na paliwko, więc podróż do roboty /na początku to była praca:-) / kosztowała mnie tyle, co nic... prowizja... mhhmmm... jak klient złożył zamówienie np. w kwietniu, to wyszło do niego pod koniec maja /przeważnie nie całe, bo produkcja dawała du**/, termin płatności np. 60 dni czyli wpłata pod koniec lipca lub na początku sierpnia, prowizja we wrześniu lub październiku... i to jak prezes podpisał te prowizje... czasem miał zły humor i nie podpisywał całemu działowi sprzedaży... czyli raz mi uciekło 600 a raz 800 złotych:wściekła/y: i wtedy przestałam lubić tą pracę... kocham handlować i uwielbiam "swoich" klientów... ale tak beznadziejnej kierowniczki działu i dyr handlowego nie spotkałam.... nigdy nie stanął za nami, nie bronił, nie wymuszał prowizji, która się należała... achhh... szkoda gadać! dlatego cię rozumiem!!! i przesyłam wirtualne przytulanki :rofl2:
 
Hej! Julka jak miala 16 miesiecy musialam odac ja do zlobka. W pazdzierniku zaczynalam studia, Macieja pracowal, tesciowa miala pod opieka swoja mame po wylewie. Balam sie jak jasna cholera. Na szczescie trafilam na wspanialy panstwowy zlobek. Julka juz na drugi dzien w nim spala. Nie bylo zadznych problemow z zaaklimatyzowaniem sie. Owszem pierwsze dni plakalam jak ja oddawalam. Pozniej to minelo. I jeszcze jedno Julka byla zachwycona zlobkiem, ja szczesliwa, ze moge troche jednak od niej odpoczac. Bylam spokojna o nia. Po kilku m-cach zaczely sie niestety choroby. Angina za angina. Dopoki nie pojechalismy nad morze. Drugi rok w zlobku obyl sie bez chorob. Teraz jest w przedszkolu. Powiem szczerze, ze duzo milej wspominam zlobek. Byla tam domowa atmosfera. Panie wszystko mowily. Teraz o wszystko musze sie dopytywac. Na szczescie Julka jest bardzo towarzyskim zwierzeciem i uwielbia chodzic do dzieci. Jesli chodzi o Majeranke. Nie wiem jak bedzie. W pazdzierniku musze wrocic na uczelnie. Ostatni rok. Majeranka bedzie jeszcze mala. Na mame nie wiem czy bede mogla liczyc. Pewnie skonczy sie opiekunka. Choc o dobra i dodatkowo wmiare mozliwosci finansowych to trudno. Nie wiem jak to bedzie. Poza tym musi byc brzydka:-D. Jak bede do wieczora na uczelni to nie zostawie Macieja z jakas lala. Bo juz kiedys mialam przeboje z innymi pannami. Wlanila mu jedna usilnie do lozka. Ale mysle, ze i yak opiekunka bedzie na krotki okres czasu. Pozniej zlobek. Ten sam. Z jednej strony boje sie zostawic dziewczyny pod opieka kogos obcego. Z drugiej taki kilkugodzinny odpoczynek jak dla mnie jest wrecz wskazany. Ja wtedy mam duzo wiecej cierpliwosci do dzieci. Jestem duzo spokojniejsza. Coz pewnie czas pokaze jak to sie wszystko pouklada. Na pewno jest duzo gorzej podjac decyzje mamom pierworodnych. Wiem jaka ja przezywalam gehenne. Pewnie troche inaczej jest przy drugim dziecku.
Pingwinku ciesze sie, ze udalo Wam sie z kupkami. I ze moglam pomoc.
 
Kate - bużka:tak:

Nonek
- no to masz szczescie z tym żłobkiem.. ja mam niestety przykre doświadczenia i dlatego żłobek u mnie odpada. Kurcze, a z tą opiekunką... jej - trochę w szoku jestem... baby lubią być wredne jednak...
 
reklama
To znaczy tamta dziewucha nie byla opiekunka. Macieja siedzial wtedy we Wloszech. ja w Polsce zaraz po porodzie. Dojechala tam do firmy taka jedna. I zaczela go zamietnie podrywac. A szmata jedna wiedziala, ze on ma zone z malutenkim dzieckiem. I kedys Macieja do mnie dzwoni, pijany w trupa, ze wlasnie uciekl z impezy, bo Mona wciagala go do lozka. Myslala, ze alkohol mu rozum odbierze. K**** jedna. Jak ja tam po mniej wiecej miesiacu pojechalam tam jak ja sobie wypozyczylam.... Najlepsze jest to,ze na dodatek mieszkala z nami. To byl dla mnie ciezki okres. Dlatego wole teraz dmuchac na zimne. Wiem jakie potrafia byc takie mlode "niewinne" babsztyle. Zreszta ostatnio byla akcja tez z moim tesciem, ale to na inna opowiastke.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry