Kinga - welcome!!!!
Kasiu - może ja tez napisze o swoich obawach:
Wracam 16 maja do pracy, mam nadzieję,ze będę miała do czego wracać... Na moje miejsce jest zatrudniony siakiś student, nie mam pojęcia na jakich zasadach. No i cóz - nie jestem pewna, czy jak wrócę, to za trzy miesace będzie wylot na amen - w końcu student jest o wiele bardziej dyspozycyjny niż młoda mama. Zresztą zastanawiam się, jak w ogóle wrócę i gdzie, bo tam dla trzech osób nie ma miejsca. Szefowa obiecuje,ze na mnie czeka, ale...
No i malutka - na razie myślę, że wezmę jeszcze urlop wypoczynkowy dwa tygodnie po macierzyńskima potem moja siostra zacznie sesję, więc będzie praktycznie cały czas w domu aż do października - oczywiście zaproponuję jej mała pensyjkę za opiekę - myślę,że jakies 200 zł. Na nianię mnie po prostu nie stać - u nas jakieś 500 zł - zanim zacznę zarabiać z prowizją, minie kilka miesięcy (w biurze podróży na kliencie zaczyna się zarabiac po kilku miesiącach - aż wyjedzie np jeśli jedzie we wrześniu a rezerwuje w czerwcu - ja prowizję za niego dostanę w październiku). A do tego czasu czeka mnie 1150 zł brutto - czyli osiemset cośtam ,,na rękę". Plus dojazd -
30 km w jedna stronę - nie wiem,czy wstarczyłoby na bułkę. Żłobek odpada - mam złe doświadczenia ze sobą - to wylęgarnia zarazków i wirusów, poza tym wiem, jak w państwowych (i nie tylko) przedszkolach wygląda opieka w żłobkach. Małpy sobie siedzą i piją kawkę, a dziećmi od czasu do czasu zajmuja się praktykanci... Na droższy lepszy żłobek mnie po prostu nie stać.
O październiku kiedy siostra wróci na studia jeszcze nie myślę. Pomyśle we wrześniu.
Poza tym nie sądzę abym miała uznawaną ,,godzinę na karmienie" - nawet boję się o to prosić.
No,chyba tyle o moich obawach - miałam to wysłać na priv, ale w sumie jak się wygadałam na forum, to mi trochę ulżyło...