Ha! Walka zakonczona sukcesem. Moja starsza latorosl juz spi! Wczoraj bylo grubo po 23 jak zasnela. Myslalam, ze zamkna mnie w Tworkach czy Stroniu.
Dzis bylo troche lepiej choc zachowanie Julki odbiega od normy. Chyba nuda i byc moze zazdrosc o Majeranke robia swoje. Bylo prawie jak u superniani;-).
Wracajac do zlobka, Julke przygotowywalam ze trzy m-ce wczesniej. Byly rozmowy w stylu: pojdziesz do dzieci, bedziesz sie z nimi bawic, jesc z nimi. Beda Panie, ktore pokaza Ci nowe zabawy. W tym czasie mamusia pozalatwia swoje sprawy i szybciutko po Ciebie wroci. Ogolnie pierwsze dwa tyg spedzila tam jakie pol godz, godz, dwie. Oswajala sie. Akurat bylo na dworze cieplo, dzieci byly czesto na podworku. A Julka kocha place zabaw. Jak poszla juz tak na powaznie do zlobka, powtarzalam jej ciagle, ze bardzo ja kocham, ze przyjde po nia niedlugo. I tak bez konca. Faktem jest, ze ona wtedy jak na swoj wiek byla bardzo rozwinieta. Nawet poszla do grupy starszej, bo w mlodsze nie mialaby co robic. Ona juz wtedy chodzila sama po schodach, nie robila praktycznie w pieluche, bardzo dobrze mowila. Wiec wydaje mi sie, ze rozumiala wszystko co do niej mowie. I ciagle powtarzalam, ze mamusia bardzo ja kocha i zeby zawsze o tym pamietala.
Zmieniajac temat. Bylam z Majeranka a wazeniu, poniewaz na ostatnim bilansie okazalo sie, ze malo przybrala na wadze. Przez trzy tygodnie 300 gramow. Ale odkad sciagam czesciej pokarm i daje jej z butli przybrala przez dwa tygodnie 400 g. W tej chwili wazy 5900g. Jak na wage przy urodzeniu to super. Za tydzien kolejne szczepienie, zobaczymy ile przybedzie przez tydzien. Ja przez to sciaganie narobilam sobie znow cycow jak Pamela conajmniej. A myslalam, ze pokarm bedzie mi zanikal. Niezle.
I apetyt mi dopisuje. Dzis zjadlam drugie pol kaczki z jablkami co wczoraj sobie upieklam, przedpoludniem zamowilam 3 porcje pierogow. Dwoch juz nie ma. No Julka zjadla 4 pierogi, jakies 16 ja.
A teraz ide wreszcie pod prysznic bo pewnie smierdze na odleglosc. Po dwoch dniach walki o byt. zrobie ze soba porzadek.