Hej! Po szpitalu nie najgorzej :-) Piotruś całkiem już wesolutki, właśnie wybujałam go na 3-godzinnym spacerku i nakarmiłam, to się śmieje i zasypia. Był ostatnio taki płaczący chyba od brzuszka, to po napojeniu koprem juz całkiem wesolutki. Wiwat koper! ;-) Badanie nie trwało długo, w sumie ze 20 minut tego wszystkiego, mam nadzieję, że nie będzie żadnego zakażenia. Wyniki w poniedziałek, znowu się nam przez to przesunęło szczepienie, może w przyszłym tygodniu się uda...
Ja planuje wracać do pracy od maja. W sumie małego nie boję się zostawiać, zostawiałam go już na 3 do 8 godzin z babcią i w efekcie strasznie się śmieje do babci

Tak naprawdę , to jestem w dość dobrej sytuacji - po pierwsze, mam nienormowany czas pracy, a po drugie, będę parę miesięcy kończyć badania, a potem znowu w domu pisać doktorat. Na razie plan jest taki, że będę jeździć sobota, niedziela, a w tygodniu na "drugą zmianę", żeby mały był 3-4 godziny maksymalnie z kimś oprócz rodziców (no i dwa powszednie dni wtedy ze mną, sob i niedz z tatą). Najlepiej jakby się babcia dała namówić na spacerek w czasie co nas nie będzie w domu, jak nie to opiekunka. Jak będzie juz chodził (a ja się w końcu obronię), to chyba żłobek, bo mi się wydaje lepszy na takim etapie niz opiekunka (koleżanka postawiła na żłobek i jest bardzo zadowolona), no jeszcze zobaczę z pracą - gdzie będę pracować i na jakich warunkach.
U mnie w pracy w sumie nie ma za bardzo gdzie odciągać mleka (jest pokój śniadaniowy, który jest w sumie wydzielonym kawałkiem korytarza przy windzie... niby nikt tam nie łazi, ale trochę dziwnie, bo moze zawsze ktoś wleźć), ale nie planowałam odciagać w pracy, mam nadzieję, że się uda wyregulować jakoś.
Jeszcze zobaczymy w praniu jak plan zadziała i jakie wizje mojej pracy ma szef.
Wychodzenie godzinę wcześniej to bez problemu, w ogóle miałam plan pracować tak po 6 godzin, jak tylko się da wszystko w tym czasie załatwić. :-)