reklama

mamusie grudniowe:)

reklama
Hahaha...

ja też jestem wyrodną matką :szok:
zostawiłam półroczną Asię z Pawłem... i poszłam do pracy...
a małżonek poszedł na urlop wychowawczy... dla Pawła rodziny to już był szczyt "wyrodnej matki"... jak to??? ja się nie poświęcę dziecku? mężczyzna w domu? o Boże... toż to szok!!!
nieważne, że Paweł sobie pracował...
praca w domu, to nie praca! musi iść na 8 godzin, najebać się... przynieść grosze... a może i na zmiany popracować - oooooo wtedy, to on pracuje... a tak jak w domu przygotowywał projekty... to już nie:tak: :tak: :tak:
takie to było myślenie "rodzinki" Pawła :baffled: - czytaj głupich ciotek...

a jak poszłam na studia - to już był "szczyt szczytów" ... a do tego jeździałam tam z trzema kolegami!!! - na pewno go zdradzałam;-)
tak, że nie dość, że byłam wyrodną matką to i kurwiszonem...:happy:
 
Niezłą już mamy listę wyrodnych matek..:-D Jedna lepsza od drugiej.. Ja co prawda nie przeklinam, choć wcześniej nie było mi równych jednak od czasu ciąży "sporządniałam"..;-) Jednak co by nie być gorszą od Was ;-) przyznam się do czegoś jeszcze gorszego- niestety od niedawna zaczęłam palić..:-(:zawstydzona/y::wściekła/y:
 
Uwielbiam moje dzieciaki:-) , a moja wyrodność objaiwa się czasem tym że ze złości na samą siebie ryczę, schowana w łazience, z bezsilności:zawstydzona/y: .
Wyrodna ze mnie żona bo to T cierpi przez telefon:tak: , obrywa za moje niepowodzenia w wychowywaniu Lila:tak: .
Ale samej z 2 to lipa:no: .
Acha i tak sobie myślę, że różnica wieku 3 lat to najgorsza z możliwych różnic:sick: . Najlepiej jest rok po roku, albo minimum 5 lat. Pierwsza wersja dlatego że mniej iwęcej ten sam etap rozwojowy dzieci (nie licząc pierwszego roku harówki) a 5 dlatego że takie dziecko jest już mądre i myśli kategoriami przyczyna-skutek, a to taakie ważne przy nowo urordzonym dziecku:tak:

Macie rację że to zawsze matka obrywa jeżeli cokolwiek się dzieje złego z dziećmi, i jest to niesprawiedliwe.:wściekła/y:

Mój T.jest superowym ojcem ale niestety nieobecnym:-(

Roni kochana utulam Ciebie mocno!!!:-)

Staram sie nie przeklinać, bo nie lubię, chociaż czasami jestem lepsza od przysłowiowego szewca;-)

Dobrej nocy kochane.
 
hellou :-)

Roniaczku - przytulam cie! tesknilysmy tu za toba, wiec juz nas wiecej nie zostawiaj!

wczoraj bylo szczepienie - 6w1. i tak sie cieszylam, ze tylko jedno klucie, ze nie wiem... tragedia byla przez 5 minut ze hej!!! normalnie bidulek plakal strasznie. a potem robil podkowke pol dnia. nie wiem, jak mialabym go kazac kluc jeszcze raz..
ale nastepne szczepionki 5w1 i kolejna w 6 mies na zoltaczke :-)
aa, maly wazy 5.400 :-) czyli 2100 wiecej niz przy wypisie :-)

ja tez jestem wyrodna ;-) czesto sie denerwuje na niego, chociaz staram sie nie okazywac mu zlosci :-) ale czasem sycze do niego przez zeby (zdarzylo sie ze dwa, trzy razy, kiedy nie chcial spac o 5 rano).
i przeklinam jak szewc (bardziej niz Roni!) hihi.
a szczytem wyrodnosci jest lampka (cala!) wina od czasu do czasu, a raz zrobilam sobie nawet drinka z jakimis 2 lyzkami wodki ;-) hihi. ale nie moglam sie powstrzymac, sok porzeczkowy, owe dwie lyzki dla smaku, pokruszony lod, cytryna i zmrozone czerwone porzeczki... mmm poezja!

a wczoraj - tez wyrodnosc moja hihi - bylismy z malym u znajomych! mielismy isc na dwie godzinki na kolacje, a tu... zostalismy do 4 rano! maly o 11 zasnal, umoscilam mu slodkie gniazdko na podlodze ;-) i lulal jak susel. i nakarmilam, zawiozlam do domu, dokarmilam i spal do 10 :-) miodzio!

aaa. nie gadam z moim facetem od srody. wkurw totalny. nawet nie jest mi smutno, jak zawsze przy cichych dniach (a mialo ich nigdy nie byc w naszym zwiazku!)
ech.
 
Sugar klika dni temu wykazałam się podobną wyrodnością.. Musiałam lecieć do sklepu i małego zostawiłam samego w domu ale mimo, że sklep mam bliziutko całą drogę w jedną i drygą stronę biegłam..:baffled:
A w piątek podczas spaceru weszłam do sklepu-cukierni uprzednio sprawdzając, że nie ma kolejki i małego zostawiłam tuż przy samych drzwiach.. zanim wyszłam, a kupiłam tylko ciastka bo szłam do taty na kawę, młody włączył syrenę aż się ludzie zbiegli.. jedna babka to nawet wyciągnęła łapy do wózka niby, że chciała kołysać..:baffled: oczywiście wszyscy jak tylko wybiegłam ze sklepu spojrzeli na mnie z taaakim wyrzutem a ja jeszcze ofukałam babkę, że się wózka złapała..:baffled: Jedna to nawet skomentowała, że powinnam podziękować za zainteresowanie a nie denerwować się..:-D
 
u nas bylo zdziwnienie tesciow i znajomych ze ja sobie ide na studia a Adam zostaje sam z malą na caly dzien.JAK ON SOBIE PORADZI?!a najlepiej jak mnie na uczelni zapytali czy tęsknie za małą i stwierdziłam że nareszcie mam spokoj.he,he...trzeba bylo widziec te miny:dry:
 
reklama
Hej Matki Wyrodne ;-)

U mnie w pracy za to klimat odwrotny - wszyscy się dziwią, że chcę aż do maja w domu siedzieć ("i ty tak wytrzymasz???") :-D

Moja mama się śmieje, że ja to jakaś wyluzowana jestem, bo ona zabiera małego na spacer na 3 godzinki a ja nic nie dzwonię. Zabrała raz córunię mojego brata, to on co 15 minut dzwonił czy wszystko ok :-D

Roniaczku - przytulaski dla ciebie, nie dawaj się dołom :rolleyes::huh:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry