Katjuszka pewnie że nie ma jak u siebie. Następnym razem męża wyekspediuj (tfu tfu oczywiście, oby nie było następnego razu) a sama w domu zostań
Super że dzieciaczki łaskawsze w nocy, od razu inne chęci do wszystkiego
My po pierwszym basenie:-):-)
Super było. Dziś oswajanie z wodą, chlupanie, podskakiwanie, motorówki, próbowanie dmuchania na zabawki pływające po wodzie (czyt. łapanie ich dziobem) i wielkie zdziwienie jak mordka pod wodą wylądowała. Na początku wystraszona trochę była, ale potem już tylko piski i śmiechy. Chyba ja byłam bardziej zestresowana. Za tydzień już bardziej hardcorowo będzie bo polewanie główki z konewki (poćwiczymy w wannie) i próby nurkowania.
Ola dziś wieści z łyżew przyniosła, że jest organizowany obóz łyżwiarski w lipcu i ona strasznie chce jechać. To pierwszy raz by był, trochę się dygam. niby już prawie 9 lat będzie miała więc czas odpowiedni na pierwsze obozy. Nie na długo, bo tydzień, ale na drugim końcu Polski, pod słowacką granicą i gdyby jej się po 2 dniach odwidziało to co ? Poza tym ona taka chwilami ogarnięta jest, że ręce opadają - dziś np po raz setny pakowała się na basen i gaci na zmianę nie spakowała. Dobrze, że miała drugą torbę z rzeczami na jutro bo po basenie do koleżanki na noc jedzie, bo z gołym tyłkiem by wracała. No nic do lipca trzeba będzie przyspieszony kurs ogarniania siebie i okolicy zrobić. Kurde dorastać mi dzieci zaczynają. Ja chyba nie jestem jeszcze gotowa:-(