_zuzanka
Fanka BB :)
A ja się witam w sobotni poranek. Pogoda faktycznie się popsuła, mam nadzieję, że na krótko. Wczoraj córa zasnąć nie mogła i mnie strasznie wymęczyła. Czlowiek się szybko przyzwyczaja do dobrego. Tak pomyślałam, że chyba najbardziej po porodzie będzie mi doskwierał brak wolnych wieczorów.
A co do depresji, to nie wiem jaka jest granica między obniżonym samopoczuciem a depresją właśnie., ale to pierwsze mialam na pewno. U mnie to wyglądało tak - fizycznie nie lepiej niż w ciąży, niewyspana, przemęczona, sylwetka koszmarna, cera tak samo, włosy wychodzą. Otoczenie oczywiście zachwycone dzieckiem, ale na mamę to już nikt uwagi nie zwraca, do tego stres czy wszystko zrobiłam dobrze, a właściwie pewność że nie. Jak dziecko płacze to od razu myśl, że to przeze mnie, a do tego jeszcze doszła jesienna aura. No żyć nie umierać ;-) Może z miesiąc byłam taka przybita - stopniowo przeszło. Ale samo wspomnienie powoduje, że nie spieszy mi się do porodu. Mam nadzieję, że jak Młody się urodzi to będzie już wiosna na całego i słońce doda mi trochę energii.
A co do depresji, to nie wiem jaka jest granica między obniżonym samopoczuciem a depresją właśnie., ale to pierwsze mialam na pewno. U mnie to wyglądało tak - fizycznie nie lepiej niż w ciąży, niewyspana, przemęczona, sylwetka koszmarna, cera tak samo, włosy wychodzą. Otoczenie oczywiście zachwycone dzieckiem, ale na mamę to już nikt uwagi nie zwraca, do tego stres czy wszystko zrobiłam dobrze, a właściwie pewność że nie. Jak dziecko płacze to od razu myśl, że to przeze mnie, a do tego jeszcze doszła jesienna aura. No żyć nie umierać ;-) Może z miesiąc byłam taka przybita - stopniowo przeszło. Ale samo wspomnienie powoduje, że nie spieszy mi się do porodu. Mam nadzieję, że jak Młody się urodzi to będzie już wiosna na całego i słońce doda mi trochę energii.
,jak wam się trafi dziecko co je i śpi to luzik.Ja miałam bardzo rozwrzeszczanego syna,spał tylko na rękach albo jak się go w wózku woziło,więc nie mogłam się wykąpać,umalować,uczesać,chodziłam jak wampir ze zmęczenia ryczałam razem z nim w szlafroku do południa,z tłustymi włosami a mąż wracał wieczór z pretensjami co ja robiłam cały dzień w domu że porządnego obiadu nie ma.W każdym poradniku piszą najlepszy sposób to trzeba odpoczać od dziecka,zrobić sobie jakąś przyjemność,fryzjer,kawiarnia[u mnie nie wchodziło to w grę bo nie miałam z kim zostawić]Ja sie wyleczyłam dopiero jak poszłam do pracy i fakt to jedyny sposób zeby odpoczać od dziecka,mimo że pół pensji płaciłam opiekunce i jeszcze dojazdy opłacić.Ale jak jest spokojny maluszek,to ma sie czas zeby wziaść kapiel,czy napić sie w spokoju kawy z koleżanką;-).Ja wczoraj miałam przypomnienie tego horroru,u sąsiadów roczna wnuczka darła się przez 2godziny,nosiły,zabawiały i nic jej nie pasowało,ale mamusia ma ten komfort że idzie do pracy a inni niech se łby urywają
.oby teraz było lepiej.
najgorsze że synek był głodny a nie mógł jeść bo mógł mieć pobierany wymaz z gardła, to była jego pora drzemki, nóżki bolą a mama nieść nie może... myślałam, że nie dotrzemy z powrotem do domu 

