Wiedziałam, że to nie był dobry pomysł, żeby cały dzień na forum nie wchodzić ;P Ominęłam z 10 stron, bo bym do jutra czytała
Mamusia, zdrowia dla Julka! Oby mu szybko przeszło!
fajnie z tymi planami na cały tydzień. My kiedys próbowaliśmy a potem i tak jakieś zmiany były
Ja też się ich sztywno nie trzymam

Ale zawsze to jakaś "rama". Nie muszę myśleć codziennie, co gotować i czasu mam więcej, bo nie łażę po sklepach dzień w dzień
Mi wystarczy 37 tydzień

chociaż ostatnio ginekolog mi mówił że w 37 tyg też się podaje sterydy na plucka co mnie bardzo zdziwiło.. I też się dziwię że mi ustalił kolejną wizytę za miesiąc a myślałam że będzie za 3 tyg jak u was
Pewnie wszystko jest ok. Ja z Anielą do końca chodziłam co 4 tygodnie. Choć mnie to akurat na dobre nie wyszło

A tymi sterydami też jestem zdziwiona. Urodziłam Nuśkę w 36 tc i bardzo ładnie oddychała sama. Miała 9 pktów Apgar, tylko za kolor skóry jej dali 1 pkt. Ale już po 3 czy 5 minutach miała pełną dychę.
Problem był przez pierwszy tydzień z nietrzymaniem ciepła i bardzo słabym odruchem ssania, ale płucka sobie radziły.
Chociaż może teraz przez to wcześniactwo łatwiej zapada na choroby typu zapalenie oskrzeli/płuc :/
POdziwiam ci za taka organizacje! Mi tez moze kiedys sie uda byc tak zorganizowanym. U nas narazie wyglada to tak, ze jedziemy na zakupy jak czegos braknie
Jak byliśmy we dwójkę, to też zazwyczaj chodziłam po pracy na zakupy i gotował co mi do głowy przyszło

Teraz już się tak nie da, bo bym nie ogarnęła wszystkiego

A jeszcze jak Nuśka miała osobne obiady albo naszła nas ochota na coś, czego Franek nie mógł jeść, bo za mały, to czasem i trzy dziennie trzeba było ugotować - bez wcześniejszego planu robi się wtedy mały sajgon
***
Pochwalę się, że zrobiłam dziś PRZEPYSZNE drożdżówki

Pochłonęłabym wszystkie na raz gdyby nie resztki rozsądku i waga w łazience
Aniela już lepiej. Dziś bez gorączki. Mniej zgrzyta przy oddychaniu.
Ale Franek znowu 38 stopni na wieczór, do tego kaszle brzydko i zielony katar mu się zrobił, więc jutro lekarz...
Mąż też do lekarza, bo co prawda temp. nie ma już, ale doszedł mu katar i brzydki kaszel, a że ma astmę, to trzeba to sprawdzić.
Oby się nam godziny przyjęć nie zbiegły, bo nie chcę Nuśki ciągać do przychodni :/
Tyle dobrze, że z pracą jestem wyrobiona i jutro mam wolne.
A teraz siadam do prasowania
