Ej co Ty piszesz o doświadczeniu - masz 2 małych i masz bieżące "doświadczenie" z tego etapu.
To fakt. Opieki nad noworodkiem się zupełnie nie boję. Wszystko jeszcze pamiętam, wstawanie w nocy mam ciągle na bieżąco, bo Aniela się często budzi, no i Nuśka nam dała trochę popalić "za młodu", więc odporność też mam wyrobioną
Nie boję się też zupełnie kwestii zazdrości. Franek jest przyzwyczajony, zresztą nigdy nie miał z tym problemu. Nusia nigdy nie była sama, a nawet jeśli będzie jej ciężko na początku, to wiem, że się błyskawicznie przestawi, bo takie małe dzieci się strasznie szybko przystosowują do nowych sytuacji. Więc tu też na plus.
No ale z kolei z Frankiem co chwilę nowe kłopoty, trzeba się go uczyć z każdym miesiącem na nowo. I przeraża mnie, co jeszcze przede mną

On ma dość ciężki charakter (niestety, kurcze, po mnie :/). Ale mnie Mąż naprostował, to może i z nim sobie poradzimy

Jakoś to będzie
Błagam, niech mnie ktoś zabije....rzygam już tą statystyką.....Jutro egzamin z części "zadaniowej"....niech mi ziemia lekką będzie.....
Powodzenia!
Zawsze lubiłam statystykę

No ale ja się zatrzymałam na poziomie matury rozszerzonej z matematyki
Flower w szpitalu?? Trzymaj się tam!! Oby wykluczyli cholestazę, żebyś nie musiała drugi raz tego przechodzić...
Ja się przyznam, że po 9 latach od porodu to już zapomniałam jaki to ból
Ja też zapomniałam

Przy drugim dziecku mnie to strasznie zaskoczyło - że jednak boli

Teraz nastawiam się na hardkor, ale wiem, że i tak mnie ból zaskoczy, bo nie jestem w stanie go sobie przypomnieć.
Miewam już teraz pojedyncze bolesne skurcze, ale wiem, że na ktg to by może do poziomu 10-15% weszły, gdzie tam do setki!
Ja mam w karcie wpisane ale mam wpisane że jest wskazanie do cc ale do rozważenia przez ginekologa więc w razie czego mam otwartą drogą do sn
Ciekawa jestem jak to się u Ciebie rozwiąże
Co do
okulisty to ja mam wadę -3,25 i -3,75 i w pierwszej ciąży byłam u lekarza, ale powiedzieli mi, że spokojnie mogę rodzić sn, bo poza wadą z okiem jest wszystko w porządku. Po dwóch porodach zmieniła się wada tylko o 0,25 dioptrii, więc tyle co nic. Chociaż mimo wszystko trochę poleciało, bo od kilku lat już stała w miejscu.
***
My już po
kolędzie. Błyskawiczna sprawa. Ksiądz fajny, ale jakoś nie miał daru prowadzenia rozmowy

Załatwiliśmy tylko, że się z nami zespół charytatywny z parafii skontaktuje, bo mamy pełne siat ciuchów do oddania, a do kontenerów nie chcemy tego wrzucać, bo już raz widzieliśmy jak się potem walały po osiedlu. To lepiej żeby poszły do konkretnych rodzin, które tego potrzebują.
Dziś sukces
w nocy! Nie budziliśmy Franka, bo sam koło północy wstał

Nie wiem, czy to przełom, czy przypadek, ale dobrze, że nie spaliśmy jeszcze, bo był tak zaspany, że usiadł w korytarzu przed drzwiami łazienki i się w nie wpatrywał
