Ja miałam wczoraj kryzys z karmieniem. Lisek wydoił dwie piersi i potem płacz .. Dostał mm i od razu uśmiech na buzi , a mi juz sie chciało ryczeć ze tyle jadł i dopiero butla go uspokaja. Na wieczór było to samo. W ciagu dnia i w nocy ciągnie z samej piersi ale rano i na wieczór musi dojeść i to sporo. Dodatkowo M mnie wkurza i stresuje, mowi ze mam mało pokarmu, z zegarkiem liczy kiedy go budzić na karmienie a ja ledwo co mam czas isc do toalety. Juz pomagać mu sie odechciało, przygotowuje tylko mm, sterylizuje butelki i sprząta po obiedzie , tyle to sama potrafię zrobic wiec czasem wolałabym aby był w pracy.
Lisek tez czasem ma nerwa przy dossaniu sie , nawet nie próbuje juz bez kapturka, najważniejsze ze je.