czesc dziewczyny :-) sorry, ze mnie nie bylo dlugo ale mialam kilka nieprzyjemnych zawirowan w pracy :-( no ale wszytsko od poczatku....zaczelo sie od przyjemnych. W sobote powiedzialam kierowniczce o ciazy, zareagowala o dziwo bardzo pozytywnie, pogratulowala, powiedziala, ze dowie sie jakie mam prawa itd. :-) w niedziele przyniosla mi wydrukowane moje prawa, ktore wiecie ogolne sa strasznie ;-) typu, ze nie moge robic nadgodzin, w godzinach nocnych itp. powiedziala, ze jednak skoro wiedza juz o ciazy to dla mnie beda dodatkowe prawa, czyli wydluzona przerwa, wiecej zajec siedzacych itd. ucieszylam sie, ze tak do tego podeszla

powiedziala, ze mam cie czuc dobrze, ze beda sie mna opiekowac i zebym byla zadowolona. Powiedziala tez ze ma swiadomosc tego, ze w kazdej chwili moge odejsc na l4, bo wiadomo gorsze samopoczucie, jesli lekarz zaleci...
Od poniedzialku kierowniczka poszla na dwutygodniowy urlop, a zastapila ja jej zastepczyni, ktora wczesniej sie urlopowala. Oczywiscie pani D. przekazala zastepczyni, ze jestem w ciazy. Gdy przyszlam do pracy, w ogole sie do mnie nie odzywala, po jakims czasie podeszla, podala reke i powiedziala ,,Gratulacje, chociaz moze nie powinnam gratulowac bo jeszcze jest wczesniej i roznie to bywa''

pozniej ciagle byly teksty typu ,,pozegnaj sie z kupowaniem koszulek w rozmiarze s'' i tym podobne. Juz mialam jej powiedziec, ze nie moja wina, ze nie doczekala sie wlasnego potomstwa, ale stwierdzilam, ze to bedzie zbyt chamskie, poza tym nie bede znizac sie do jej poziomu. Odgryzlabym sie, ale z tego wzgledu, ze wiem, ze sami nie moga miec dzieci, olalam to.
Gdy spotkalysmy sie w zawalonym kartonami magazynie, przystanela i zrobila mi miejsce, ze slowami ,,Przechodz, przechodz poki jeszcze sie miescisz''

pozniej chciala mi odebrac wolny ostatni weekend lipca , ,,bo nie ma kto pracowac'' na co sie nie zgodzilam, bo mialam zaklepany juz od dwoch miesiecy

a na koniec zapytala jak sie umawialam z pania D. jesli chodzi o TĄ ciaze?'' chodzilo jej do kiedy pracuje.
Bylam tak wkurzona ze sie wieczorem poplakalam jak opowiadalam to S.
Wczoraj w pracy wyslala mnie na market na dol po wode do zelazka parowego, powiedziala, zebym przyniosla baniak 5 litrowy, albo najlepiej dwa 5 litrowe

.... nic nie odpowiedziala jak wrocilam z ....dwiema butelkami 1,5 litrowymi. Poza tym ku mojemu zaskoczeniu podeszla do mnie wczoraj kolezanka z pracy, ktora nie wiedziala nic o tych zajsciach i powiedziala mi wprost, ze widzi jak ta daje mi najgorsze rzeczy do zrobienia, jaki paskudny grafik ustalila mi na przyszly tydzien ( caly tydzien do poznego wieczora, zeby nie ominelo mnie sprzatanie) i zebym jak najszybciej szla na l4, bo ona robi to specjalnie i to samo robila z poprzednia dziewczyna w ciazy

powiedziala wprost, ze pseudo kierowniczka chce mnie poprostu zajezdzic
Wiecie, po pozytywnym nastawieniu mojej kierowniczki myslalam, ze moze popracuje dluzej niz do konca lipca, ale teraz wiem, ze szkoda mojego zdrowia, a najwazniejsze - zdrowia mojego dziecka i z utesknieniem odliczam dni do konca miesiaca. Kierowniczka gdy wroci, pewnie nie bedzie zadowolona, ze odeszlam ale 5 sierpnia przy wyplacie bede miala okazje sie z nia spotkac wtedy pogadamy
sorry za ta dlugasna wypowiedz ale musialam sie wygadac
