reklama

Mamuski grudniowe

Nathani Współczuję Ci bardzo :(

Z mężem już ciut lepiej ... pogadalismy na spokojnie bez nerwów...chociaż z mojej trony cieżko było te nerwy poskromnić ale sie udało...wyjaśnił wszystko...ale i tak nić zaufania została zerwana musi ją szybko naprawić bo nie wiem co dalej bedzie.
 
reklama
Nathani-przykro mi:-( Ankka02-teraz będziesz miała zdrowego silnego dzidziorka a ból i pamięć po Zuzi pozpstaną bąbelek pomoże wam łatwiej pogodzić sie ze stratą córeczki;-)czasem życie okrutnie nas doświadcza ale widocznie tak musi być
 
witamy sie
czytam ostatnio Was ale brak czasu na pisanie. Dzis sie chyba przerobilam bo brzuszek mi sie postawil i jest twardy. Wzielam magnez i juz nic nie robie. Generalnie z ta wyprowadzka mam duzo zajecia. A to rachunki pozamykac, a to pakowanie, sprzatanie. A ja nie umiem tak na raty robic.
lil- mam nadzieje, ze niedlugo juz bedziesz mogla calkowicie spac spokojnie
anka- nie smutaj, buziaki przesylamy :*
 
nathani, kochana współczuję ci bardzo. Ja miałam nie jednego psa i odejście każdego przeżywałam. Może dlatego teraz mam kota, mniej boli :frown: chyba...
Lilith dobrze, że udało wam się porozmawiać. Ale masz rację, że zawód zaufania jest ciężki do przełknięcia. Właściwie proces jego budowania zaczyna się na nowo. Ale jeśli będzie to celem was obojga, to jestem przekonana, że z czasem się uda. I życzę ci tego z całego serca:sorry2:
Ja przez pół dnia odpoczywałam grzecznie zgodnie ze swoim postanowieniem i brzusio nie bolał :tak: Ale po południu mój M. zadbał o zajęcie dla mnie :dry: Przyniósł mi grzyby (białe koźlaki), które znalazł na posesji babki, u której teraz prowadzi prace. No i musiałam się z nimi zająć. Zrobiłam sosik, jutro będzie do placków ziemniaczanych :-p Ale to jeszcze nic. Przywlókł jeszcze "troszki" jabłek i aronię. No więc z jabłek zrobiłam placuszki, które właśnie zajadamy, a jutro czeka mnie robota z aronią - sok będę wekować. A pod koniec tyg. mam jeszcze dostać ponad 4kg papryki i będę robić leczo w słoiki. Więc znowu robota :baffled: Ech, chciałabym, żeby już była zima... :rolleyes:
 
Dzień dobry Nathani-kochana będzie ci go brakowało ale co zrobić ja też kocham zwierzęta mamy swoją sunie i czasami mnie do szewskiej pasjii doprowadzi jak mi coś zeżre ale kocham tego psa bardzo ból będzie z czasami malał:tak: Ja po śniadanku zaraz jade na przymiarke ostatnią gorąco u nas jak cholera:eek:może po drodze sie nie upieke:confused2: zajrze do was po powrocie milego dnia wszystkim życze:-)
 
Ehhh.... całe życie miałam jakieś zwierzęta, przeważnie psy... mam do nich ogromną słabość... Każdy wydawał mi się wyjątkowy i każdego odejście mocno odchorowywałam... Teraz mam parę wilczurów i teraz dopiero mój mąż pokochał te psiury jak nasz staruszek zachorował. Musiałam mu robić przeróżne zabiegi a u męża widziałam strach w oczach. Tylko strauszek się na 2 tygodnie na mnie obraził i dipiero wtedy mąż zaczął jakoś się nimi opiekować... Mają w sumie podobne do siebie charaktery:-p, a sunia jest nieokiełznana i szalona, ale ma dopiero1,5 roku...Teraz mąż też się przekonał i nie wyobraża sobie życia bez nich...
Nomen omen staruszek nie jest grzecznym pieskiem, jest niebezpieczny i toleruje tylko członków naszej rodziny, więc mąż był przerażony jak robiłam mu lewatywy i zastrzyki i podawałam do pyska ohydne leki... Pies tylko warczał jak podchodziłam z lewatywą lub strzykawką, ale jak zaczynałam to stał spokojnie i czekał do końca, a po kuracji przez 2 tygodnie był obrazony, nawet podejść do mnie nie chciał... Później mu przeszło.... Teraz zauważyłam, że mojego męża traktują jak przywódcę, a ja jestem jak matka... Od pieszczot, chorób, radości i smutków;-)
 
dziewczynki dziękuję za miłe powitanie :-)
nathani współczuje. Czasem za psem bardziej się tęskni niż za człowiekiem, więc popłacz sobie,może ulży, a najlepiej zaplanuj zakup nowego - szczeniaczka, napewno wniesie dużo radości :-)
Wiolka 23
powodzenia na przymiarce, napewno będziesz pięknie wyglądać
Jeśli chodzi o wyprawkę to ja niemam nic :-) i narazie nie planuję zakupów, tylko oglądam sobie wózeczki, łóżeczka, ciuszki. Kupimy dopiero w grudniu,a jest to spowodowane panicznym strachem po poronieniu,żeby nie zapeszyć...żeby za szybko się nie cieszyć... Czuję,że wszystko będzie dobrze,ale jakoś tak...:-(
miłego dnia życzę wszystkim
 
reklama
hej, hej. U mnie też gorąco. I to nie tylko przez pogodę :confused2: Otóż w całym mieście nie ma wody :crazy: Oczywiście nikt nie pokwapił się, żeby powiadomić mieszkańców, że coś tam będą przełączać, bo po co :wściekła/y: Dobrze, że miałam w czajniku trochę wody, bo nawet herbaty by się nie mógł człowiek napić. niby tylko przez godzinę, ale jak znam życie, to poślizg i tak będzie :shocked2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry