lolcia mi po kolacji nabiło 128, a zjadłam ledwo płatki wielozbożowe z jogurtem i pomarańczę

po obiedzie wywaliło 140

To są jednak chyba pewniejsze wyniki, bo jak się krzywą robi to generalnie też każą siedzieć, nie łazić żeby nie spalać... chyba moja radość z dobrych wyników wczoraj i przedwczoraj była przedwczesna
No nic, lecę do wyrka, bo na 7 do pracy

zajrzę pewnie dopiero po południu, więc nie naskrobcie za wiele
edit poranny:
cisza w internacie jak makiem zasiał... jeszcze śpią, bo śniadanie o 9. Ja już po śniadaniu, stwierdzam, że w domu smakuje lepiej

ciężko było wyjść jak mąż jeszcze grzał wyrko... Wy tak pisałyście coś o tych spaniach ostatnio, my w końcu mamy łóżko a nie żadną kanapę, także rozmiarów słusznych, można spać z meniem albo zrobić sobie dużą przerwę i choć dalej razem to jak osobno

jeszcze się Maryś zmieści
kurczę, coś mnie pokłuwa podbrzusze, chyba zadzwonię do swojego gina czy nie miałby czasu i chęci wypisać mi zwolnienia wcześniej i podjadę jeszcze przed planowaną wizytą, bo chyba się przeliczyłam z możliwościami. Wracam do domu styrana jak po pracy w kopalni i giry zapuchnięte na maksa, i ostatnio nawet jak siedzę w domu to mi się jakiś twardszy brzuch robi... a niby praca lekka

mam nadzieję że to nie szyjka zamierza się skracać

dobrze, idę jeszcze odpocząć zanim te łobuzy powstają i zacznie się kołowrotek. Miłej niedzieli Wam
