Cze dziewczyny,
dziekuje Wam za wsparcie

Myslalam, ze bede pierwsza, na szczescie moj synek jest wytrwaly i szyjka jak z kamienia.;-) My juz po zdjeciu holtera i mam czekac co kardiolog wymysli. Mam nadzieje, ze nie mam wady serca... Skurcze dalej mam (silne

), ale ze wzgledu na serducho nie chca mi nic podac, biore tylko magnez. Naogladalam sie w szpitalu takich malenstw z 28-34 tyg. Troche sie uspokoilam, bo maly ma juz duze szanse na przezycie i na to ze bedzie zdrowy. Lezala ze mna laska, ktora urodzila dziewczynke w 28 tyg. odciagala mleko by jej mogli podac, mala radzila sobie swietnie. Byla tez dziewczyna z 34 tyg chlopczykiem, wazyl ponad 2kg i byl z nia w pokoju taki malenki i slodki, ze az sie wzruszylam jak na niego patrzylam. Mam nadzieje, ze dotrwamy do 34 tygodnia. Moj maly wazyl w sobote ponad 1,5 kg, wiec OK. Oby zechcial jeszcze sobie tam posiedziec. Kazali mi byc spakowana w torbe porodowa i miec juz pokoik naszykowany. Na szczescie, juz wszystko mam, tylko wozek musi przyjsc. Ciesze sie, ze juz nie musze sie o nic martwic, teraz licze kazdy dzien, bo dla Franka jeden dzien w brzuszku to 2 dni mniej w inkubatorze.

Moj maz sie smieje, ze pewnie jeszcze urodze po terminie... hehe zobaczymy, najwazniejsze, zeby dziecko bylo zdrowe!
Dziekuje Wam raz jeszcze za slowa otuchy i modlitwy. Ide Was nadrobic, ostatnio to moja ulubiona lektura
