reklama

Mamuski z Ennis

Dziewczeta - wtrace nieco prywaty - na forum naszym pojawil sie nowy temat - Modowe porady i inspiracje... - Forum BabyBoom - goraco zapraszam do korzystania z niego bo to tez i moje dziecko :) ... na razie ruch slaby ale to pierwsze dni i foremki sie wstydaja. Piszcie smialo... przeciez chyba kazda laseczka lubi pogadac o ciuchach i modzie, i wiekszosc z nas otwierajac szafe mowi - nie mam w co sie ubrac .. :) Zapraszam :)
 
reklama
Jak Rodziłam Maurycego, to ustaliliśmy z mężem [ ja ustaliłam] że będziemy razem w tym szczególnym momęcie, maż przytaknoł, ale nie sprawiał wrazenia pewnego siebie. Jak byłam na patologi i dostałam boli, zadzwoniłam do meża zeby przyjechał, spytał przekornie ,czy to już ? oczywiście odpowiedziałam, - a skąd, jeszcze nie, no ale tęskno mi za tobą, przyjeżdzaj szybko [ z wielkim naciskiem na szybko;-)].Mąż dotarł po niecałej godzince, ja juz stałam z torbą przed porodówką, dosć zmęczona i obolała, maż nawet w pierwszej sekundzie nie załapał, tylko na siłe wciskał mi bigosik od jego mamusi, bo specjalnie dlamnie gotowała, jak jękłam z bólu, to myślałam że chłopina mi zawału dostanie, pielęgniarka wepchneła go do sali porodowej i takim o to sposobem został.:-p;-) Ale na początku miał mega pietra, a potem to dostał takiej adrenaliny, ze skikał mi tam między nogami co i rusz, aż go położna upominała, ze przeszkadza.hihihi...
Z Mikołajem to ja nie chciałam aby był [ byliśmy zkłoceni], ale sam bez pytania w pewnym momęcie wszedł na porodówke [ byłam sama, bo Miki urodziłsię w Nowy Rok] i został, przytulił, przeprosił, ni i jak się póżniej okazało, to dobrze że był, bo Miki miał podawany tlen i był przy synku:tak::tak:
Z Majką, to nie było mowy , zeby go nie było, szedł ochoczo razem ze mną, ale miałam bardzo cieżki poród i maz nie wytrzymał i na same parte siedział za parawanikiem, bo mu sie słabo zrobiło:-(.
No a z Maxiolkiem to był juz przy mnie do końca i było superaśnie, był bardzo dzielny, generalnie z Maxiolem był najlepszy. ahh...

Wiecie co, w Polsce chciałam zeby maż był przy mnie, bardziej dladziecka,bo wiemy co się dzieje tam, na oddziałach noworodkowych, ale tu w i jest naprawde o niebo lepiej, mąż jest potrzebny, żeby nie wiem jak dobra i miła była położna, to i tak mążzna mnie lepiej i to jemu ufam bezgranicznie. W takim momęcie jest bardzo potrzebna bliskość i bezpieczeństwo kochanej osoby:tak::tak::tak: Ja Was wszystkie namawiam na poród rodzinny:tak::tak::tak:
 
Ostatnia edycja:
haha mikimauro ty to mojemu R powiedz :laugh2::laugh2::laugh2: hmmmm...jestem dobrej mysli i mam nadzieje ze bedzie ze mna chociaz do czasu az nie zacznie sie pelna akcja:-) a pozniej niech idzie bo mi padnie i nim trzeba sie bedzie zajac bardziej niz mna;-);-);-)
 
Mój D sam od razu powiedziął że chce być przy porodzie :tak:
i się wszystkim chwali tym faktem... :-p
a jak kumpela spytała czy będzie odcinał pępowinę(op czym wtedy jeszcze nie rozmawialiśmy) to z jego ust padło głośne " nooooo jaaaaaaaasne" :-D
a później po cichu mnie pytał czy będzie to mnie boleć jak będzie nas rozcinał:-D:-D:-D
 
Wiecie, czasami facet ni emoze znieśc widoku cierpiacej kochanej kobiety, Rodziłam 4 razy i 4 porody były mega inne [mimo ze tatuś ten sam:-p;-):-)] samopoczucie Waszych meżów będzie zależało, od waszego , od przebiegu porodu, od wielu czynników.
Pierwsze dziecko rodziłam ze znieczuleniem zoo. Była miła kameralna salka, było ok.
Drugiego syna rodziłam bez znieczulenia [ bo to był bardzo kiepski szpital, no i nie chcieli mi nic dać],ale byłam na sali sama, nie słyszałam krzyków, była cisza i spokuj,zresztą wiedziałam ze nie mam na kogo liczyć [chodzi o presonel]mimo bólu przeżyliśmy ten momęt bardzo tak intymnie, w ciszy i w świetle fajerwerek [dosłownie] tak więc nastruj nadrabiał.
Majke rodziliśmy razem, ale poród był bardzo cieżki, mega bolesny.[ Będąc w 16 tygodniu ciaży miałam w polsce robioną wypalanke, nikt mi nie powiedział że jestem wciaży, nigdy bym tego zabiegu nie zrobiła [ lekarz popełnił błąd] W każdym bąć razie, miałam blizny na szyjce, a dzidzia ważyła 4260kg, nie było łatwo, maz nie dał rady ,zrobiło mu się słabo na mój widok ,mimo że nie krzyczałam.Wyglądałam bardzo żle na twarzy, byłam bardzo zmęczona.masakra:-(
Z Maxem od momętu wejścia na porodówke nie wymówiłam praktycznie zadnego słowa, to był zupełnie inny poród, mąż był też bardzo opanowany, wyciszony, poprostu uczestniczyliśmy w narodzinach dziecka [ prawie że staliśmy obok:-p;-)] położna się śmiała ze mnie, ze moze sobie pójdzie , bo kolejka rodzących jest, a my tu se sami w ciszy to dzieciatko urodzimy, a ona tylko w kartotece odnotuje ,hihihi...
Tak więc mamuśki, wszystko przed Wami, ale ja i tak trzymam kciukasy za Was,no i za dzielnych meżoli
 
hehe ale mnie tym rozbawilas:tak::tak: dzielny tata:tak::tak: a w ogole jak sie czujesz kamcia??jakies znaki od corci ze wychodzi czy nadal jej dobrze w brzuszku??
:-D:-D:-D no bo on nieraz tak śmiesznie mówi...
hehhe raz mi się pytał czy krew się dzidzi do mózgu nie naleje skoro tyle c zzasu jest główką w dół:-D:-D:-D


a ja się czuję ok... nawet powiem Ci że córcia jednak wogóle nie ma zamiaru wyjść i dzisiaj mało co czułam skurcze... :sorry:
to ja już nie wiem kiedy ona wogóle wyjdzie:-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry