Witam,
Basienka powodzenia, wieze, ze bedziesz za niedlugo przezywac ciaze razem z nami
Karolina nie wylamuj sie, na pare chwil mozesz sie oderwac od przeprowadzki, dotlenic siebie i dzidzie, poopowiadasz o nowym mieszkanku, a ja pomarze, ze w koncu tez bede na swoim, a nie z rodzicami zrzedami... przyjechal moj tata jak juz wczesniej pisalam i z dni na dzien wiecej klotni wynikajacych z roznic przyzwyczajeniowych...
aga77 stoi juz calkiem pewnie, moze w piatek pogonia sie z Sonia
Lilith a jak Ty sie czujesz, pisalas niedawno, ze schodlas i znow dopadly CIe mdlosci. Juz dobrze?
Teraz o Soni i o mnie.
Nogi to mi dzis do dupy wchodza - przepraszam z wyrazenia. Caly dzien lazilam z przerwa na zrobienie i zjedzenie szybkiego obiadku. Z rana zalatwialam sprawe tacie, ktrej nie da sie zalatwic - chcial napelnic butle gazem, a takich butli juz nikt nie napelnia, tylko duze. Oczywiscie tata zly na mnie, ze nie zalatwilam... A po obiadku na dzialke, zrobic porzadki przed zima - pochowac wszystko by nie kusilo tych "biedniejszych".
Pochwale sie - Sonia zasypia mi wieczorem sama. Daje jej butle z mlekiem, robie porzadek po kapieli - recznik, brudne ubranka itp, potem wychodze z pokuju, a ona wypija, pogada, pospiwea i zasypia ;D
Ale sie rozpisalam. Koncze juz.
Pozdrawiam,