Juhu (kradzione)

Czasu ostatnio nie za dużo, ale przeczytałam zaległości

tylko, ze na raty...mało co pamiętam z rana
Tylko o naszych wyczynach napiszę

Na nasze nocne cycowanie wg pediatry nie ma rady...Bo Filowi chodzi o przytulaski, a nie o jedzonko. W tym miesiącu przybrał już wg normy

Czyli 8 kg tylko waży

)) Kazała nie przystawiać go za każdym razem (co dla mnie było dobre, bo od razu zasypiał), tylko inaczej ululać. Najlepiej jakby tatuś wstawał, ale jak zaznaczyła tylko w weekendy, jak nie idzie do pracy

)) Więc pogoniłam J, ale marnie mu szło...mały coraz bardziej płacze, to mówię "bujaj go lepiej", ale usłyszałam, że nie da rady, bo nic nie widzi, jest noc i zaraz się pewnie przewróci

)) Tak wiec sama lulałam...No i w rezultacie od 2 nocy je 24-4-7, oczywiście między 4 a 7 min. 2 pobudki, ale postanowiłąm być konsekwentna i walczę...mam nadzieję, że po tygodniu jakoś się przyzwyczai i nie będzie się budził, bo przyznam, ze mnie to męczy. Lekarka kazała też dawać mu kaszki na kolacje. Wczoraj zrobiła wg przepisu 150 ml, wciągnął, aż echo w butli, musiał dopić się mlekiem 40 ml. Dzisiaj zrobiłam już 180 kaszki i też za mało mu było...Po godzinie usnął w końcu i śpi...Dzisiaj zaliczył też marcheweczkę, miny robił takie zniesmaczone

Ale w trakcie jedzenia śmiał się to chyba nie było tak źle, kilka łyżeczek przełknął

A potem trochę wyrąbał dupskiem

Nie mam sił już dzisiaj...Dobranoc
