...no i właśnie........
tak to jest z babami - ze mną włącznie - że jak nie ma czego chce, to dół i myślenie o tym , że to co nie nasze - lepsze....ech, - a ja dla odmiany strasznie, strasznie chciałam donosić ciążę do tego 40go tygodnia!!!!!!!!!!....no i napiszę, bo może to E_V poprawi Ci humor - zazdroszczę do tej pory tym co mogą się brzuszkiem cieszyć dłużej niż te 8-mcy;/Wciąż wyglądam na ulicach babeczki z brzuszkiem, myślę, w którym tygodnia są i jak fajnie, że mają piłeczkę jeszcze przy sobie

Patrzę, ile nowo narodzone dzieciaczki mają wagi i wzrostu, dołuje mnie jak ktoś wciąż mówi, że Alunia jest taaaaaaaaaaka malusia!!! a ja się tłumaczę, że no bo przecież wczesniej się urodziła, to taka malutka itd itp - zaczepiają mnie na ulicy ludzie (siasiadki z bloku, babka z naprzeciwka z bloku) i jejku jaka Ona malusia!!!!!przykro mi...choć racjonalnie nie potrafię sobie tego przetłumaczyć...niby jest dzień, że jest OK, ale na drugi zaraz znów myślenie, że nie zrobiłam wszystkiego co mogłam...
- do tego poród i pobyt w szpitalu prze - naprawdę współczuję Zawalce bardzo;/ tam mi siadła psychika nieźle - i nawet jak M się żalę, to i On ma wyrzuty, że mnie tam zawiózł - tłumaczę sobie, że to dla dobra niuni - ale jakieś marne to tłumaczenie;/ żałuję, że jeśli i tak już poród się rozpoczął mogłam czekać w domu i dopiero z konkretnymi bólami jechać - a nie tak, że się wystraszyłam, że to już, pojechałam - a tam słowa nie będziemy przyspieszać, nie będziemy hamować i wiele innych...na głowę siada;/ chciałam by wstrzymali by jeszcze pobyć z brzusiem - a przyszło mi co przyszło.
tak więc nigdy nie jest chyba tak, jakby się chciało - zawsze coś się dzieje, że jest inaczej niż nasze wyobrażenia lub "chcenie" - gdybym mogła - to pochodziłabym "za kogoś" do końca

ale poród oddałabym delikwentce

tej przyjemności nie chciałabym żadnej mamie odbierać
