Nareszcie po wizycie... Pod drzwami poradni chirurgii dla dzieci tłumy, ciasnota i czekanie na wywołanie. Nawet nie wiedziałam, na którą godz. nas zapisano, ale całkiem szybko weszliśmy (po 15, a czekaliśmy od 13). Pan doktor miły, wszystko wyjaśnił. Morał z wizyty: zostajemy do czwartku, a jutro rano stawiam się z L. w szpitalu, mężu znów samotnie na pokoju zostanie (znów, bo w ciąży też kilka wakacyjnych dni, zamiast nad morzem spędziłam w szpitalu w połowie drogi do celu, a on w hotelowym pokoju). Zdecydowaliśmy się od razu na leczenie, kontrolne wizyty co 3 m-ce, więc znów będą wakacje 
Wiadomości dobre, ale mi mega smutno, idę sobie płakać...
Wiadomości dobre, ale mi mega smutno, idę sobie płakać...