I ja się witam
Wczoraj Johny spał w dzien bardzo ładnie, bo nawet po 4 godziny. Za to w nocy dał mi popalić. Budził się co pół godziny, co godzinę i był strasznie marudny. Większość mleka, którą wyssał wsiąkała w tetrę. Ciągle się darł. O 4 rano już nie wytrzymałam nerwowo i zaczęłam na niego krzyczeć. Wtedy P. wziął go do naszego łóżka i zaczął go tak czarować, że w końcu zasnął na jakieś półtorej godziny i później to samo było. Nad ranem ja chciałam spać, a on wył nawet ze smokiem w buzi. Kolki podobno są wieczorami, to co to jest? Może jakiś skok rozwojowy (w końcu skończył miesiąc).
Teraz też usnął po długim masażu brzuszka i pleców, ale śpi niespokojnie, ciągle się rzuca i coś tam stęka.
Ja ciągle w pidżamie chodzę, chata nieogarnięta. Dobrze, że wczoraj ugotowałam jakąś zupę, jak on tyle czasu spał.
marttini - lepiej idź z Bartuniem do lekarza. Będziesz spokojniejsza.
madzioszka - w Romeo się dziś bawisz

? Pod balkonem Marttini...
vii - ale kawał z tym zarysowaniem. Wrażliwe te samochodowe lakiery. Byle krzaki i już zadrapania.
Miłego dnia lasencje
