reklama

Mamy 2011

Juhu,
My dziś większość dnia na budowie. Coraz bliżej końca, ale końca nie widać :/ Jutro przyjeżdżają sprzęty i łóżko :) i musimy koniecznie położyć resztę paneli i uprzątnąć miejsce na meble bo w poniedziałek wkraczają z montażem.
Bolini coś nie chce zasypiać w dzień. Zamiast o 9 zasnął po 10 i to noszony w chuście. Kładłam kilka razy do łóżeczka ale ni cholery nie chciał zasnąć. Albo oglądał i się bawił albo się wydzierał. Ale jak zasnął to na ponad 2h co się raczej nie zdarza w dzień. Coraz lepiej mu idzie poruszanie się. Chyba od Filcia zgapił :)

Beti - ja czuję zakończenie blizny takie zgrubienie i widać taką kreskę czerwoną, ale to ta poprzeczna - od szwu. I przy seksie tak ciągnie na początku trochę.

Anias - może Naduni się ząbek szykuje?

Paula - i jak badanie?

Izuniek - jak Wy tam powyjazdowo? Nic nie meldujesz...

marttini - może faktycznie skonsultuj się z lekarzem. Może nic ale będziesz spokojniejsza

zawalka - może za dużo się w dzień wyspał i w nocy chciał mieć wrażenia, a Ty wprost przeciwnie... Coś mu nie pasowało, że ciemno i w ogóle a on by sobie pooglądał świat a tu każą leżeć :) taką mam koncepcję

vii - Hania w końcu zaczyna się zachowywać jak niemowlę :) a poważnie, to może ją te bajki w tv nabuzowały i musiała odreagować?

emri - mi masz oddać bo Bolo jeszcze ich nie nosił ;P a Filo niby trochę większy od Bola
 
reklama
Katoryba chyba szerszy w pasie:)) A to już wiem, że to Twoje ubranka:)

Vii no faktycznie, moze Katoryba ma rację z tymi bajkami, u nas po TV jest strasznie...

Pod prysznicem (tam zbieram myśli) Też myślałam o Izuniek:) Co tam u Was???

Beti to nie jest zwykłe ciągniecie blizny, doskonale znam ten ból:/ to przez niego nie mogłam chodzić po porodzie, teraz też co chwilę muszę siadać, a po wkładkach widzę, że coś się tam dzieje...

e_v pod prysznicem przyszło mi też do głowy, że może małą wykąpać w krochmalu, jak je te krostki nie chcą złazić po niczym. U nas działanie było rewelacyjne:)
 
hej...nie zauważyłam - cały czas net włączony był - tzn cały dzień:)

- Bartuch jeszcze do drzemki był jako taki, ale spał b.długo - dusiło go strasznie jak spał..;/ wstał jak nie On, z czerwonymi oczami, ochrypnięty masakrycznie, ze nic nie mógł powiedzieć i mówił szeptem ledwo;/..przestraszyłam się - wstał przed 4rtą po południu - przychodnia do 17stej rejestracja, do 17:30 lekarz - a że dzisiaj piątek to naprawdę wolałam tego nie odkłądać, tym bardziej, że naprawdę nie wesoło to wszystko wyglądało i na zwykłe przeziębienie również. Z odsieczą przyjechała moja ciocia, która i tak miała mnie dziś odwiedzić - ja już byłam wyszykowana, Bartuń też - no ale jak to zwykle w takich momentach bywa - Ala się obrobiła;/ a tu było już jakoś 16:20..no ale udało się, zostałam z Alą w domu a Bartuń poszedł z ciocią do lekarza. Diagnoza - zapalenie krtani;/;/;/;/;/ no i antybiotyk....cóż - inaczej nie da rady, nie jestem za antybiotykami, ale innego sposobu nie ma;/ będę dawać jogurty i kiszone ogórki:)jejku oby mu lepiej było...bo zwariuję!!!cały weekend sami i jeszcze całe dnie w domu........teraz moja kreatywność rodzica będzie wystawiona na wysoką próbę:)

No więc zero kataru nadal, ale duszący kaszel i tylko nasłu****ę jak śpi..bo oczywiście się naczytałam głupia, że dziecko może mieć bezdech przy tym dziadostwie;/a jeszcze M do 23dzisiaj w robocie, będzie pewnie coś koło północy;/

a ja z nerwów objadłam się herbatnikami bleeeeeeeeeee aż mnie zemdliło!!!!

trzymajcie się słońca - i sorry, że tylko tak o sobie nooo..wciąż Wam zazdroszczę tego wczorajszego hasania po trawce :P
 
czekam na M....więc co robię zamiast spać???? siedzę tutaj:)

Karolqa - ano to, że by miał dobre bakterie w brzuszku:):):)jakby nie było to antybiotyki wyjaławiają bardzo układ pokarmowy;/;/;/ a wtedy to dopiero dziadostwa mogą się przypałętać...no i jakiś probiotyk osłonowo do tego.
Aniu - jak najbardziej mogą to być już ząbki...mojej kumpeli synek miał pierwszego ząbka na ukończenie swojego 4go miesiąca - a Nadia ma już 5 i pół...Bartuch pierwszego miał w 9tym miesiącu dopiero - różnie to bywa...
 
Juhu śniadaniowo,

karolqa - pewnie, że wyjaławiają. Antybiotyki zabijają bakterie wszystkie nie rozróżniają dobrych i złych, więc te dobre trzeba odbudować jakoś. A w jogurtach ich pełno.

marttini - zdrówka dla Bartusia i wytrwałości dla Ciebie!

Kurcze w nocy było tak zimno a Bolo rozkopany leżał jak zwykle... Oby tylko się nie przeziębił :(

Miłego dnia kobitki :)
 
Witajcie w ten piękny sobotni poranek;)

Ja sobie dziś trochę pospałam z rana, bo P. zajął się Jaśkiem i od razu humor na wyższym poziomie:). Wczorajszy wypad do Focusa też podładował mi baterie i mimo deszczu mi jest dziś kolorowo:). Ciekawe, czy cały dzień będzie dziś padać.

katoryba - Bolo już duży chłopak nic mu nie będzie, a jak szaleje w nocy to mu gorąco. Bolek taki grzeczny był na spotkaniu. Chyba już mu przeszło to marudzenie, co?

izuniek - faktycznie mogłabyś się już odezwać. Martwimy się o Was.

marttini - dużo cierpliwości Ci życzę. A może ciocia Ci jakoś pomoże.

Miłego dnia wszystkim;)
 
reklama
Jesteśmy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :-)

W mieszkaniu znaleźliśmy się wczoraj po 17tej, nareszcie!
Wypad udanyt, pod każdym względem ;-) Gdańska starówka, Westerplatte, sopockie molo i monciak zaliczone! Pogoda była super, nawet trochę zbyt słoneczna (ale dziś nie wypada mi chyba narzekać na słońce).
Konsultacja u lekarza była konkretna, musieliśmy podjąć decyzję o leczeniu (czym i od kiedy) Wybraliśmy opcję natychmiastową i 3 dni spędziliśmy w szpitalu. Lena dzielnie znosiła badania: rtg klatki piersiowej, usg serducha, echo serca, EKG i sprawdzanie poziomu cukru. Noce przesypiała normalnie, a i za dnia nie była marudna :D Ja niestety jestem niewyspana (choć szpitalny fotel był rozkładany, ale jednak nie dało się na nim wygodnie ułożyć), żołądek przeszedł katorgę, bo żywiłam się fast foodami, bo szybko i blisko było, teraz mnie wszystko boli... Dziś młoda obudziła się przed 6 po podaniu leku i dopiero kolo 7 kimnęła na godzinę, ale mnie to nie uradowało. Ze zmęczenia mam ogólnego nerwa i żal mi dziecka, że musi mnie znosić.
Bynajmniej naczyniak już nie rzuca się tak w oczy, bo po 12h od podania leku naczynia się obkurczyły :D teraz tylko musimy raz w tyg. chodzić do pediatry na pomiar ciśnienia, za 3 m-ce jedziemy na kontrole. Musimy też nabyć glukomentr (2xdziennie będziemy musieli kłuć jej paluszki :-( )i założyć dziennik, w którym będziemy zapisywać pomiary cukru i tętna (też trzeba się nauczyć mierzyć), no i pamietać, by lekarswto dostawała co 8h i błagać ją by nie wypluwała go :]
M. poszedł do pracy skontrolować sprawy, a ja siedzę i zabawiam jakoś dziecię, a tak mi się nic nie chce, tylko spaaaaaććććć i mieć święty spokój....

Miło wiedzieć, że i o Nas myślałyście ;-) Dziękujemy Cioteczki :-*

PS. I ja żałuję, że nie posiedziałam z Wami u E_v na trawce...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry