reklama

Mamy 2011

emri jak to nie bedzie zlobka? co tam wymyslilisci? :) najwazniejsze, ze juz w domu jestes! a jutro do pracy?

marzena mam nadzije, ze sie nic nie rozwinie z tym oczkiem. u nas raz byl alarm, ropa z oka, duzo lez. poprzemywalam i na drugi dzien o dziwo nic juz nie bylo:)

izuniek trzymam kciuki za pierwszy dzien w pracy!

madzioszka oby zebiska sie szybko przebily. zazdroszcze, ze juz cos tam macie w tej buzce:)

katoryba smiesznie bo sama do sieibie napisalas odp:) a mialo byc chyba do mnie:) a z praca to faktycznie musisz sie zastanowic bo taka meka to sie mozna zalamac:(
 
reklama
a no fakt teraz pamitam, ze mowilas nam wczesniej o tym:)

wlasnie dzwonila do mnie Regina Zielinska i w sobote o 11 jest festyn na terenie szpitala organizowany przez szkole rodzenia. mozna zaniesc zdjecie swojej dzidzi do SR w tygodniu, ktore zawisnie na tablicy pamiatkowej w szpitalu:)
 
dzieki za info o pieluszkach, kupiliśmy dady i póki co po nocy się sprawdziły zobaczymy jak to będzie dalej,a le widze ze i tak są dośc fajne, zmieniły się na lepsze odkąd testowałam je u synka :)

marzena - z oczkiem to najlepiej tak jak dziewczyny piszą sola fizjologiczna przemywac co chwila od zewnatrz do środka. Synek miał zatkany kanalik od urodzenia do 3 miesięcy i tak mu własnie przemywaliśmy i masowaliśmy małym palcem przy nosku no i przeszło w końcu :)

piękna pogoda , czas na spacerek jakiś
co by tu na obiad dziś...
 
dzieki laski za rady :* no ja mlodej codziennie oczka sola przemywam ale i tak sie cos przypaletalo. wczoraj jak jej czesto przemywalam to dzis juz troche lepiej. sprobuje jeszcze z tym mlekiem bo o tym nie slyszalam ;) a jak masowalyscie bo dwie wersje slyszalam ze od oka do noska i odwrotnie ;)

izuniek - powodzenia w pracy :)

paula - to dzieci sie starzeja a nie my :P dobrze ze juz zdrowi

katoryba - nastepnej jesieni bedziemy z dzieciakami robic ludziki z kasztanow i zoledzi :)

beti - fajnie z tym spotkaniem, moze sie przejdziemy, tylko nie chce mi sie z tym zdjeciem wczesniej poginac :P

emri - a co to sie stalo z tym zlobkiem?

kurcze nie pamietam wiecej :/
 
Hej ho,

ale jestem zmęczona... Rano wyprawiłam Lenę do żłobka, wróciłam na śniadanie i do pracy, w trakcie której poleciałam załatwić badania, ale nie udało mi się wszystkiego i jutro znów mam wyjście do miasta :P grupę mam głośną, ale do opanowania wszystko, są aniołki i diabełki ;) współpracownica OK, powinnyśmy się dogadać.

Emri - fajnie, że Filo będzie miał osobistą nianię, ale skąd taka zmiana? Jakie powody? Cieszę się z Tobą, że już jesteś z rodzinką na co dzień ;-)
Vii - witaj poweselnie :)
Paula - witaj pochorobowo ;)
Kordek - trzymam kciuki za radosny powrót do pracy! ;)

Dziękuję za słowa otuchy na dziś! ;-)
 
Marzena - masować kanalik z tego jak mnie okulistka uczyła to w taki sposób, ze kładziesz mały palec pomiędzy noskiem a oczkiem pionowo i uciskasz z dołu do góry aby do oczka to wszystko wyszło a później przemyć oczko trzeba
 
reklama
Hejo:)

Paula Jak Ty znajdujesz czas na takie długie posty przy dwójce maluchów??? Zawsze tak wszystkim odpisujesz:) Zorganizowana babka jesteś:) Cieszę się, że smary Was opuściły:)

Izuniek czyli nie tak źle w pracy? Oby wszystko poszło po Twojej myśli:)

Kordek i Ty już do roboty...zaczął się u nas na forum czas ponownej dezorganizacji życia-powrotów do pracy:)

Póki co zrezygnowaliśmy ze żłobka, bo po tej pierwszej chorobie Filuś dał radę tylko 3 dni tam być i znowu choróbsko:( Tylko, ze tym razem z podwójną siłą uderzyło...do tego nikt ze żłobka nie zadzwonił, zeby go zabrać. To i tak dobrze, ze J w tym dniu skończył szybciej pracę. Domyślam się, że nikt nie zwrócił na niego większej uwagi, bo stracił głos i był bradzo słaby, leżał sobie gzrecznie i tyle...nie miał nawet siły płakać jak J go odebrał, przelewał mu się pzrez ręce:((( Lekarka dała od razu zastrzyk, inhalacje, jakiś antybiotyk, do domu też inhalacje i antybiotyk. Niestety dała też skierowanie do szpitala, bo podejrzewała, że Filo nie przetrzyma nocy w domu...Ale mój syneczek po lekach jakoś przetrzymał tą noc i został w domku. Nawet nie wiecie co czułam jak byłam tak daleko, w jednej chwili byłam spakowana i gotowa do wyjścia...ale sytuacja niestety zmusiła mnie do zostania tam...nawet nie chce mi się pisać o tym, bo od razu łzy mi lecą...No ale to właśnie ze względu na zdrówko Fila zdecydowaliśmy o niani, którą musieliśmy znaleźć na "już". Ale z pomocą dobrych duszyczek wszystko się udało:) Jest niania, która mam nadzieję będzie najlepszą pod słońcem:)

Vii to nie tak, ze żłobek jednak nie taki fajny. Po prostu jest sezon chorobowy i Filo tego nie wytrzymał...Bo ze żłobka i ja i Filuś byliśmy bardzo zadowoleni:) Ten jeden dzień był jednak fatalny, ale za kilka miesięcy chciałabym znowu spróbować. No ale to dalekosiężne plany. Jak Filuś dogada się dobrze z nianią to będziemy robić wszystko, zeby była z nim jak najdłużej.

Beti do mnie też dzwoniła:) My chcemy pójść, a Wy???
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry