Hej hoo
beti, marttini- ale wam zazdroszcze tych śpioszków

u nas wesoło do tego stopnia że po wczorajszych humorach Wojtusia, mąż zaspałby do pracy gdyby mój tato go nie obudził, wrócił biedaczysko padnięty, mówiłam żeby dziś spal w drugim pokoju ale bohater chciał dalej z nami

Skończyło się tak że zasnął że tak
powiem w <opakowaniu>

rozebrałam go na śpiocha i sama wyprowadziłam się z Wojtusiem za ścianę, mam nadzieje że nie bedzie nas szukał w środku nocy:-):-)
beti- i tak Cie podziwiam za pisanie pracy, ja napisalam rodział i stoję a muszę napisać teraz kolejny na zaliczenie seminarki i az mi słabo na samą myśl więc pewnie skorzystam z przedłużenia sesji. Bardzo żałuje że nie ma czegoś takiego u nas jak egzamin magisterski, pisanie pracy to dla mnie skaranie:/
A my dzisiaj pierwszy raz bylismy na spacerku w chuście

i było super

trochę sie bałam że jest jeszcze za mały ale poszliśmy. Tylko zamknęłam drzwi za sobą a ten już słodko chrapał i tak cały spacer i 3h po nim

Fajna sprawa i nie odczuwa się tak wagi dziecka a dla mojego kręgosłupa po ciąży to wybawienie.
W lutym chrzcimy Wojtusia. Może to głupie pytanie ale ile się daje księdzu w kopertę z takiej okazji? 100? 200?